12.

67 6 20
                                        

Pov. Paul
-Patryk!
Podbiegłem do celi, w której znajdował się Pat. Nawpółprzytomny, pokaleczony, poobijany, w zniszczonych ubraniach, ale wciąż żywy leżał sam na podłodze w ciemnej celi. Na dźwięk mojego głosu podniósł lekko głowę i cicho wyjąknął.
-P-paul...?
-Tak to ja spokojnie, zaraz cie z tamtąd  wydostanę. Zacząłem szarpać się z kłamie która za nic nie chciała ustąpić. W sumie czego innego można się było spodziewać po celi w lochach w strzeżonej bazie -_-.
- Pat, odsuń się lepiej kawałek, spróbuję przestrzelić zamek.
-Ok..
Z widocznym trudem przeczołgał się kawałek po czym opadł bezsilnie na podłogę. Ja tymczasem odbezpieczyłem broń i strzeliłem. Uhh. Było to dość głośne, ale chyba żaden ze strażników tego nie słyszał, miejmy nadzieję... Podbiegłem do Patryka, i uścisnąłem go. Następnie wziąłem nieprzytomnego chłopaka na ręce i zacząłem biec. Gdy byłem już prawie przy wyjściu, drzwi niespodziewanie otworzyły się i stanął w nich jakiś strażnik. No nie...
- No proszę proszę. Kogo my tu mamy, nasi intruz się znaleźli. Przyszliście uratować kolegę a teraz sami stąd nie wyjdziecie!
Zaczął iść w naszą stronę z karabinem wycelowanym prosto we mnie... Ja cofają się spadłem że schodów, a moja broń poleciała kawałek dalej i nie byłem w stanie jej dosięgnąć, tym bardziej gdy przygniatało mnie ciało Pata.
- Nie macie gdzie już gdzie uciekać. Czas na śmierć!
I w tym samym momencie rozległej się strzał a strażnik, który jeszcze przed chwilą mierzył do mnie z karabinu leżał teraz martwy na podłodze.
- Epic, Puppet! Wróciliście!
- Tak ale teraz lepiej stąd spadajmy zanim zleci się tu więcej żołnierzy.
Nagle usłyszeliśmy odgłos klaksonu, od wróciliśmy się w stronę z której dochodził dźwięk i zobaczyliśmy....















































































































































Ojca Mateusza!!!
XDDDDDD DDDD

- Siema dzieciaki siadajcie na rower uciekamy stąd! Po chwili dezorienacji jakimś cudem wpierdzieliliśmy się wszyscy na ten rower i pojechaliśmy

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

- Siema dzieciaki siadajcie na rower uciekamy stąd!
Po chwili dezorienacji jakimś cudem wpierdzieliliśmy się wszyscy na ten rower i pojechaliśmy. Już mieliśmy wyjechać z bazy kiedy w przejściu zatzrymała nas jakaś magiczna siła która nie pozwalała nam wyjść z bazy. Ojciec Mateusz nawet nie zauważył że spaliśmy z roweru i odjechał niewiadomo gdzie.
- Co się dzieje...-zastanawiąłem się na głos- dlaczego nie możemy wyjść...?
- Ja chyba wiem o co chodzi...
Pov. Puppet
- Co się dzieje...
Nic nie rozumiem. Co się dzieje?
Nagle zobaczyłam że na jednej ze ścian pojawiał się jakiś napis.
Podeszłam bliżej i zrozumiałam.
Było tam napisane: ,,Historia nie zakończy się, puki nie rozlegnie się ostatni strzał...".
- Ja już chyba wiem o co chodzi...
- Co? -za wołali wszyscy patrząc na mnie.
- Ostatni strzał to będzie poświęcenie jednego z nas... Tylko kto by mógł to zrobić.
Nikt się nie odezwał.
- Ja to zrobię... -powiedział Paul.
- Paul nie proszę! -zawołał Patryk,  który niedawno odzyskał przytomność.
- Muszę ja już zrobiłem to co musiałem.
- Nie ja to zrobię- zawołał Pat i strzelił sobie w brzuch. (Znicze dla Pata [*])
- Nie!!!
- Paul uspokuje się... -zawołał Epic który prawie się nie odzywał.
Ja szybko wyciągnęłam mój notes i podałam Patrykowi.
- Odciśnij tu swoją dłoń. Szybko!
Gdy to zrobił jego dłoń osuneła się bezwładnie po papierze.
- Paul, teraz jeszcze jedna ważna rzecz.
- Przestań teraz nic mnie już nie obchodzi...
- Ale możemy wskrzesić Patryka.
Popatrzył na mnie zdezorientowany.
Potrzebujemy pomocy wielkich shiperów i prawdziwej miłości.
- I dzięki temu Pat powróci do świata żywych?...
- Tak, ale potrzebny jest rytuał.
- No to na co czekamy musimy to zrobić szybko!
*******
Tak więc shiperzy piszcie w komentarzach jeśli chcecie pomoc wskrzesić Patryka, pomoc mile widziana, bayo!

Ostatni strzał [Zakończone]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz