Pov. Paul -Patryk! Podbiegłem do celi, w której znajdował się Pat. Nawpółprzytomny, pokaleczony, poobijany, w zniszczonych ubraniach, ale wciąż żywy leżał sam na podłodze w ciemnej celi. Na dźwięk mojego głosu podniósł lekko głowę i cicho wyjąknął. -P-paul...? -Tak to ja spokojnie, zaraz cie z tamtąd wydostanę. Zacząłem szarpać się z kłamie która za nic nie chciała ustąpić. W sumie czego innego można się było spodziewać po celi w lochach w strzeżonej bazie -_-. - Pat, odsuń się lepiej kawałek, spróbuję przestrzelić zamek. -Ok.. Z widocznym trudem przeczołgał się kawałek po czym opadł bezsilnie na podłogę. Ja tymczasem odbezpieczyłem broń i strzeliłem. Uhh. Było to dość głośne, ale chyba żaden ze strażników tego nie słyszał, miejmy nadzieję... Podbiegłem do Patryka, i uścisnąłem go. Następnie wziąłem nieprzytomnego chłopaka na ręce i zacząłem biec. Gdy byłem już prawie przy wyjściu, drzwi niespodziewanie otworzyły się i stanął w nich jakiś strażnik. No nie... - No proszę proszę. Kogo my tu mamy, nasi intruz się znaleźli. Przyszliście uratować kolegę a teraz sami stąd nie wyjdziecie! Zaczął iść w naszą stronę z karabinem wycelowanym prosto we mnie... Ja cofają się spadłem że schodów, a moja broń poleciała kawałek dalej i nie byłem w stanie jej dosięgnąć, tym bardziej gdy przygniatało mnie ciało Pata. - Nie macie gdzie już gdzie uciekać. Czas na śmierć! I w tym samym momencie rozległej się strzał a strażnik, który jeszcze przed chwilą mierzył do mnie z karabinu leżał teraz martwy na podłodze. - Epic, Puppet! Wróciliście! - Tak ale teraz lepiej stąd spadajmy zanim zleci się tu więcej żołnierzy. Nagle usłyszeliśmy odgłos klaksonu, od wróciliśmy się w stronę z której dochodził dźwięk i zobaczyliśmy....
Ojca Mateusza!!! XDDDDDD DDDD
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
- Siema dzieciaki siadajcie na rower uciekamy stąd! Po chwili dezorienacji jakimś cudem wpierdzieliliśmy się wszyscy na ten rower i pojechaliśmy. Już mieliśmy wyjechać z bazy kiedy w przejściu zatzrymała nas jakaś magiczna siła która nie pozwalała nam wyjść z bazy. Ojciec Mateusz nawet nie zauważył że spaliśmy z roweru i odjechał niewiadomo gdzie. - Co się dzieje...-zastanawiąłem się na głos- dlaczego nie możemy wyjść...? - Ja chyba wiem o co chodzi... Pov. Puppet - Co się dzieje... Nic nie rozumiem. Co się dzieje? Nagle zobaczyłam że na jednej ze ścian pojawiał się jakiś napis. Podeszłam bliżej i zrozumiałam. Było tam napisane: ,,Historia nie zakończy się, puki nie rozlegnie się ostatni strzał...". - Ja już chyba wiem o co chodzi... - Co? -za wołali wszyscy patrząc na mnie. - Ostatni strzał to będzie poświęcenie jednego z nas... Tylko kto by mógł to zrobić. Nikt się nie odezwał. - Ja to zrobię... -powiedział Paul. - Paul nie proszę! -zawołał Patryk, który niedawno odzyskał przytomność. - Muszę ja już zrobiłem to co musiałem. - Nie ja to zrobię- zawołał Pat i strzelił sobie w brzuch. (Znicze dla Pata [*]) - Nie!!! - Paul uspokuje się... -zawołał Epic który prawie się nie odzywał. Ja szybko wyciągnęłam mój notes i podałam Patrykowi. - Odciśnij tu swoją dłoń. Szybko! Gdy to zrobił jego dłoń osuneła się bezwładnie po papierze. - Paul, teraz jeszcze jedna ważna rzecz. - Przestań teraz nic mnie już nie obchodzi... - Ale możemy wskrzesić Patryka. Popatrzył na mnie zdezorientowany. Potrzebujemy pomocy wielkich shiperów i prawdziwej miłości. - I dzięki temu Pat powróci do świata żywych?... - Tak, ale potrzebny jest rytuał. - No to na co czekamy musimy to zrobić szybko! ******* Tak więc shiperzy piszcie w komentarzach jeśli chcecie pomoc wskrzesić Patryka, pomoc mile widziana, bayo!