specjalny rozdział 2

1.2K 47 20
                                        

Otworzyłem oczy przeciągając się na łóżku, niby mam swoje mieszkanie ale w tym łóżku budzę się i zasypiam częściej niż w swoim... Usiadłem na łóżku i poczułem kucie. Moje biodra znów umierają, Tadashi serio miał zły dzień i mogłem go nie wkurzać...ale w sumie lubię to jak jest wtedy, lubię też klapsy i jak mnie podgryza.
A jeszcze jakiś czas temu był to taki uroczy ukeś! Ale no raz sam zaproponowałem by się wymienić no i nam się spodobało, najpierw były wymiany ale ostatnio tylko ja jestem na dole.
Ubrałem na siebie majtki i pierwsza lepszą koszulę jaką znalazłem pod łóżkiem, poszedłem powoli do kuchni i przytuliłem się do niego od tyłu. Pocałowałem go w kark

- masz czerwone uszy...nadal Cię zawstydzają takie pocałunki- poprawiłem jego włosy a on odwrócił się i złapał mnie za twarz, zmarszczyłem brwi

- dzień dobry...boli znów? Jesteś zły ? Przesadziłem?- pomiział mnie nosem po nosie jak dość często ma w zwyczaju...to dość urocze i lubię jak to robi. Ale i Tak przewróciłem oczami
By go trochę wystraszyć

- jest okej... Tylko znów wstałeś z łóżka pierwszy, wolę budzić się jak jesteś obok- powiedziałem spokojnie a on uśmiechnął się do mnie...tak czule...

Nie zasługuję na jego miłość, Tadashi jest po prostu jak ideał, zawsze pomocny, mądry, zabawny i taki piękny. nawet gdy ma zły dzień martwi się czy ja lub inni ważni dla niego ludzie mają się dobrze... Wiele razy jechał do członków Karasuno i nie tylko... ostatnio pomagał Kuroo robić remont w pokoju córeczki albo  jechał dość daleko do Sugamamy zawieść mu leki bo Daichi był zajęty...

-hej słuchasz mnie?-Tadashi wyrwał mnie z moich rozmyślań , spojrzałem mu w oczy i pokiwałem głową na boki a on tylko się zaśmiał- powiedziałem, że wyglądasz dziś bardzo dobrze w sumie jak zawsze i chcę iść z tobą dziś biegać po śniadaniu 

- nie uciekniesz po śniadaniu jak ostatnio do Tsukishimy?- zapytałem marszcząc brwi, blondas ostatnio dość często zaprasza go na kawę...rozumiem są przyjaciółmi od lat ale to sprawia, że czuje się zazdrosny !  Zwłaszcza od kiedy to ja jestem na dole...boję się, że Tsukishima nawet na złość mi może go uwieść...Może i jest z Ushijimą i mają dziecko ale on byłby chyba w stanie zrobić wszystko by komuś zrobić na złość... 

- hej ty jesteś zazdrosny o Tsukkiego? Tobio nie żartuj!- złapał mnie za rękę i pogładził kciukiem moją dłoń. Nadymałem policzki i odwróciłem wzrok

-boke Tadashi- usiadłem do stołu i przed nosem miałem już  jedzenie, Tadashi naprawdę mnie rozpieszcza i dba o mnie. 

Zaczęliśmy spokojnie jeść a do mieszkania wpadł rozbawiony Hinata. Jakie szczęście , że tym razem ubrałem chociaż gacie. Raz wpadł do mieszkania kiedy miałem na sobie tylko koszulkę i w ostatniej chwili Tadashi zakrył mnie kocem. Może i byłem z Hinatą w pierwszej klasie ale to nie było to , jedyne co robiliśmy z tych spraw związkowych to całowanie i w sumie cieszę się, że to z Tadashim był mój pierwszy raz...no myślałem z Hinatą, że to wstyd, że wszyscy inni to robią a my nie...więc kłamaliśmy.  EH widziałem wiele razy smutek Tadashiego kiedy o tym mówiliśmy ale myślałem wtedy, że to przez Terushime bo oni tego nie robili... ale to chodziło o mnie.  Szczerzę cieszę się, że Tadashi był  nim nie szczęśliwy i ja to zauważyłem. Zerwał z nim ale nadal był smutny i ja chciałem go pocieszyć. Rozmawialiśmy długo siedząc na dachu szkoły i wtedy on mnie pocałował...a ja mimo , że byłem z Hinatą oddałem pocałunek. Przestałem dopiero kiedy poczułem , że on płaczę. Bał się, że zniszczy wszystko tym co zrobił...przeprosił mnie i uciekł. W tym czasie Hinatą zaczął interesować się Atsumu i nasz związek zaczął się sypać. To ja pierwszy powiedziałem, że całowałem się z Tadashim i to ja dałem Hinacie wolną  rękę i namówiłem go na danie szansy Atsumu ...ja wtedy chciałem tylko uszczęśliwiać Tadashiego. Miałem w głowie tylko go. Jego piękną twarz i kochany uśmiech, może i on też potrafi być wrednym dupkiem ale i tak kocham go jak nikogo innego. Każdy jego uśmiech sprawia, że mam ochotę skakać ze szczęścia...

Po śniadaniu poszedłem z Tadashim biegać...tym razem mnie doganiał i biegł w równym tępię bo bolały mnie trochę biodra, byłem naprawdę zadowolony, nikt nam dziś nie przeszkadzał. Po bieganiu wróciliśmy do mieszkania i poszliśmy od razu pod prysznic, a po tym Tadashi złapał mnie za ręce i przeczesał moje włosy

-wyglądał byś ładnie z przedziałkiem na środku- powiedział a ja spojrzałem na siebie w lustrze... może i ma racje poprawiłem włosy tak jak mi powiedział, on jak tylko zobaczył jak wyglądam zawstydził się a ja zaśmiałem się pod nosem...no dość rzadko to robię przez co nie dziwię się, że aż na mnie spojrzał i wycałował mnie po twarzy. 

Następnego dnia postanowiłem go w końcu zabrać na ważne dla mnie miejsce , złapałem go za rękę i ruszyłem z nim przez miasto, nie wiedział gdzie idziemy . Doszliśmy dość szybko na cmentarz, widziałem po jego twarzy, że nie rozumie co się dzieję , stanąłem przed pomnikiem i uśmiechnąłem się, 

- dziadku poznaj Tadashiego...osobę którą bardzo kocham i wydaje mi się , ze on tez mnie kocha- powiedziałem spokojnie a Tadashi podszedł do mnie i ukłonił się przy pomniku 

- miło mi pana poznać...i oczywiście kocham Tobio najbardziej na świecie- jego gest był naprawdę wspaniały. pomodlił się za mną i wróciliśmy spokojnie do jego mieszkania. 

Wiedział już od lat, że nie mam kontaktu z rodzicami, którzy po prostu nie chcieli mnie i Miwy...ale nigdy nie opowiadałem mu o moim dziadku...to on nauczył mnie wielu rzeczy i dzięki niemu pokochałem ten sport. Dla niego chciałem iść do Shitaorizawy ... być tak świetny jak On...sprawie , że będzie ze mnie dumny! Ostatnio dostałem naprawdę wielką  szanse i jestem w rezerwie reprezentacji ... może to nie pierwszy skąd ale zawsze coś. Kiedyś może dorównam Oikawie i Ushijimie! 

-dobranoc Tadashi- powiedziałem leżąc na łóżku spokojnie  

- hej...myślałeś kiedyś o tym jakby było gdybyśmy mieli dziecko?- kiedy to powiedział od razu otworzyłem szeroko oczy i odwróciłem się w jego stronę

-ale...że teraz?-zapytałem trochę zakłopotany...jeśli teraz bym był w ciąży gra odpad na kilka lat a po długiej przerwie trochę trudno wrócić do gry...

-spokojnie nie teraz...i ja wiem, że siatkówka to twój sens życia. Ja będę no wiesz no em...- zawstydził się, ale i tak zrozumiałem o co mu chodzi, załapałem go za ręce 

- spokojnie Tadashi wiem o co chodzi...i w sumie fajnie było by...ale ja się nie znam na dzieciach będzie trzeba poprosić twoja mamę o pomoc w wychowaniu- pocałowałem go  w usta -czyli za jakiś czas znów się wymienimy rolami- pogładziłem ręką jego bok a on zalał się czerwienią...życie z nim bywa szalone i tak jestem dumny, że od dłuższego czasu nie ma ataków paniki i dość długo bywa bardzo odważny. Dawniej tylko Tsukishima wiedział o jego atakach ale na szczęście zaufał mi. Wycałowałem go i zasnąłem spokojnie tuląc się z nim jak zawsze 

_____________________________________________________

dawno nie napisałam takiego długiego rozdziału mam nadziej, że docenicie moje starania i przepraszam za mini spojlery w rozdziale!!!!!!! w ogóle takie rozdziały tez wam się podobają? może chcecie cos takiego z innym shipem??

Haikyuu! InstagramOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz