Hej, hej! Jak zawsze mam ogromną prośbę o komentarze na temat i fabuły, i postaci - strasznie chcę wiedzieć, co sądzicie o tym wszystkim i jak myślicie, co się dalej wydarzy :) Całuski, Wasza matemotyka
***
Marika
Ku własnemu zaskoczeniu, obudziłam się w sobotę o siódmej, i to bez budzika, choć jeszcze kilka miesięcy temu taki wyczyn graniczył z cudem. Może to przyzwyczajenie organizmu, a może stres, spowodowany podjętą przeze mnie ostatnio decyzją.
Dyrektorka nie była zachwycona, że chcę złożyć wypowiedzenie i ubłagała mnie, bym została chociaż do zakończenia roku maturzystów – co w zasadzie niewiele zmieniało, bo chodziło właśnie o pewnego maturzystę, ale uznałam, że lepsze to, niż nasze początkowe zapisy w umowie, czyli sierpień 2019. Gdybym do sierpnia pozostawała w statusie nauczycielki, a mój związek z Michałem wyszedłby na jaw, i tak mogłabym mieć problemy, co najmniej w postaci medialnego szumu, którego nie potrzebowałam w nowej pracy i w ogóle w życiu. Szkoda mi było odchodzić, ponieważ dyrekcja i metodyk wspominali coś o etacie w kolejnym roku szkolnym – a ja bardzo polubiłam tę pracę – ale jeśli mogłam w życiu pozbyć się jakiegoś problemu, to postanowiłam, że zacznę właśnie od tego.
Kolejnym były poszukiwania nowej pracy. Każdą wolną chwilę poświęcałam na wynajdowanie zleceń jako tłumacz i korektor i codziennie rano sprawdzałam skrzynkę mailową, by upewnić się, czy aby nie dostałam odpowiedzi na swoje CV i portfolio, które wysyłałam w różne miejsca. Postanowiłam dwie rzeczy: że choćby nie wiem co, do maja zdołam zebrać tyle zleceń, by nie martwić się o finanse, a także że nie powiem nic Michałowi aż do zakończenia roku szkolnego dla maturzystów. Chciałam, by to była niespodzianka – taki mały prezent ode mnie na dowód, że traktuję tę relację poważnie i zamiast się obrażać, chcę również dołożyć starań, by było nam razem łatwiej, lepiej.
Choć polubiłam pracę w szkole i nawet przywykłam do wczesnego wstawania, prawda była taka, że było to bardzo czasochłonne zajęcie. Przygotowanie każdej lekcji, konspekty dla metodyka, wypełnianie dzienników, sprawdzanie prac klasowych, esejów i klasówek, kontakt z rodzicami, zebrania, dokumentacja wewnątrzszkolna... Już zapomniałam, kiedy ostatni raz oddawałam się którejś ze swoich pasji, na przykład wolontariatowi w schronisku albo pisaniu wierszy, których nikt nigdy miał nie zobaczyć. Zazwyczaj byłam albo zbyt zajęta albo zbyt zmęczona, by robić w wolnym czasie cokolwiek poza uprzątnięciem mieszkania i włączeniem serialu.
Otworzyłam na laptopie plik, zatytułowany "wieczory.docx" i zjechałam na sam dół. Mój ostatni wiersz, z grudnia zeszłego roku, nosił tytuł "Sama".
Umiem wnieść zakupy na trzecie piętro
Leżąc na kanapie wyłączyć światło piętą
Zapiąć suwak na plecach w sukience
I bransoletkę lewą ręką - na prawej ręce
Sama odetnę głowę martwej rybie
Zdrapię szron na zamarzniętej szybie
Odetkam spływ i wyjmę z niego włosy
Sprawdzę korki, gdy wydają dziwne odgłosy
Gdy się poślizgnę, w końcu sama wstanę
Podam sobie do łóżka kawę nad ranem
Wyczyszczę ściany akwarium z kamienia
W ogóle zrobię wszystko, co jest do zrobienia
Choć ze swej zaradności jestem znana
CZYTASZ
Egzamin niedojrzałości | Mata
FanfictionW połowie roku szkolnego Marika trafia na zastępstwo jako nauczycielka angielskiego do swojego dawnego liceum. W klasie maturalnej jest pewien chłopak, który przykuwa jej uwagę...