ROZDZIAŁ 6

1.1K 74 5
                                        



- Po pierwsze, powinniśmy zrobić listę tematów, na które możecie z Ronem porozmawiać.
Draco nie mógł do końca uwierzyć, że naprawdę wpuścił Pottera do swojego pokoju, ponieważ zaczynał właśnie podejrzewać, że ten dupek ma jakieś robaki albo może nieprzyjemną wysypkę. Za każdym razem, kiedy Potter na niego patrzył, Draco drgał nerwowo.
- Naprawdę uważasz, że chcę rozmawiać z Weasleyem? Proszę cię. Nie interesuje mnie nic, co ten idiota mógłby mieć do powiedzenia.
- W takim razie może powinniśmy zastanowić się nad rzeczami, które możecie razem robić.
- Masz na myśli bicie i rzucanie klątw na ludzi? Albo niszczenie cudzej własności? A może mówienie ludziom prosto w twarz, że nigdy nie będą tak bogaci i piękni jak ja?
- Myślałem o czymś w stylu quidditcha - mruknął Harry.
Draco spiorunował go wzrokiem.
- Zdajesz sobie sprawę, że ostatnim razem, kiedy Ślizgoni grali przeciwko Gryfonom wywiązała się jedna wielka bójka? Jeśli dobrze pamiętam, musiałeś ściągnąć ze mnie Weasleya. - Draco zmarszczył na chwilę brwi, przypominając sobie coś jeszcze. - A potem sam mnie zaatakowałeś.
Harry się zarumienił.
- Och. No tak.
- To naprawdę nie było sportowe zachowanie, Potter. Leżałem bezbronny na ziemi, a ty rzuciłeś się prosto na mnie.
Harry poczerwieniał jeszcze bardziej.
- Za to byłem lekko zaskoczony, że zamiast mnie walnąć, próbowałeś wgnieść mnie w ziemię własnym ciałem.
- Możemy zmienić temat? - pisnął Harry.
- I naprawdę nie powinieneś trzymać różdżki w kieszeni spodni podczas meczu.
- Całowanie! - krzyknął Harry.
Draco zamrugał.
- Co?
- Ty i Ron. Będziecie się musieli całować. Nawet jeśli nie planujesz robić tego często, będziesz musiał pocałować go na ceremonii.
- Przypuszczam, że masz rację. - Draco wstał z łóżka i podszedł do Pottera. - Więc, w jaki sposób lubi się całować Weasley?
Potter wydawał się mieć trudności z oddychaniem.
- Umm... nie za mokro. Ale z języczkiem.
- Nie ma sprawy - powiedział Draco i sięgnął po Harry'ego, który szybko zdjął swoje okulary i schował je do kieszeni.
Draco położył mu ręce na ramionach i przyciągnął go bliżej. Kiedy ich usta się spotkały, usłyszał, jak Potter wydał z siebie cichy dźwięk. Duże dłonie objęły go w pasie. Draco przyszło do głowy, że Potter jest w tym całkiem niezły. Język w jego ustach nie był zbyt nachalny, raczej kuszący, co sprawiało, że Draco chciał więcej. Przechylił głowę i przesunął dłonie po dobrze umięśnionej klatce piersiowej.
Na chwilę oderwali się od siebie, żeby nabrać powietrza i znowu się całowali, tym razem mocniej i głębiej. Ręce zsunęły się na jego plecy, a potem niżej, ściskając pośladki.
Draco odsunął się.
- Myślę... - Jego głos brzmiał prawie jak jęk.
- Hmm? - mruknął Harry, przesuwając usta na szyję Draco.
- Myślę, że powinienem po prostu kupić mu parę rzeczy - odparł Draco, robiąc kolejny krok w tył i wyswobadzając się z objęć Pottera.
Potter gapił się na niego przez chwilę z otwartymi ustami.
- Co?
- Weasley nigdy nie miał świetnych rzeczy. Zamiast rozmów czy całowania powinienem najzwyczajniej w świecie użyć mojego bogactwa, żeby zdobyć jego zainteresowanie.
- To nie... - Harry urwał i schował twarz w dłoniach. - Taa, to pewnie zadziała.
- A ty myślałeś, że muszę popracować nad moimi technikami uwodzenia. Jestem mistrzem, bez wątpienia.
- Chyba mistrzem zła - zgodził się Harry słabym głosem.
- Cóż - stwierdził Draco po chwili zdezorientowania kompletną dziwnością Pottera. - Z tym nie mogę się kłócić.

~*~

- Łał. - Ron gapił się na otaczającą go stertę pudełek ze słodyczami. - Łał - powtórzył znowu.
- Sprowadziłem je z małego czarodziejskiego sklepiku w Szwajcarii specjalnie dla ciebie.
Weasley otworzył pierwsze pudełko i wepchnął do ust czekoladkę.
- To jest naprawdę dobre - wymamrotał, kiedy przełknął.
- Gdy będziesz już moim parterem, zamierzam zapewnić ci wszystko, co najlepsze. - Draco przysunął się bliżej. - Najlepsze czekoladki... - Przejechał dłonią po rękawie wyblakłych szat Rona. - Najlepsze ubrania.
Harry warknął cicho, ale zarówno Ron, jak i Draco nie zwrócili na to uwagi.
- Serio? - zapytał Ron, szczerząc się jak szalony.
- Oczywiście - potwierdził Draco. - Poza tym pomyślałem, że możemy wybrać się na małą wycieczkę na Pokątną, żeby kupić ci prezent ślubny. - Pochylił się do Rona tak, że ich twarze dzieliły tylko centymetry. - Co powiesz na najlepszą dostępną miotłę?
- Z całą chęcią!
- Ron! - upomniała go ostro Hermiona.
- Ron! - powiedział Harry, piorunując go wzrokiem.
Ron spojrzał na swoich przyjaciół i jego uśmiech zbladł, ale chwilę później znowu pojaśniał.
- Nie rozważyłbyś kupna mi miotły jako prezentu zaręczynowego, co? - zapytał Draco, a potem zwrócił się do Hermiony. - Można zatrzymać prezenty po zerwaniu zaręczyn, tak?
Ku rozczarowaniu Rona Hermiona wytłumaczyła mu, że w przypadku zerwania zaręczyn należy zwrócić wszystkie podarunki. Draco w tym czasie przyglądał się Potterowi. Zastanawiał się, czemu ten dupek patrzył się na niego tak, jakby nie mógł się zdecydować, czy chce go zabić, czy pocałować. Draco miał nadzieję, że Harry nie wybierze opcji z zbijaniem. W końcu miał ślub, na który musiał się przygotować.

DRACO WILĄ Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz