Obudziłem się jak co noc gdy wszędzie panował mrok. Powili i niechętnie zacząłem otwierać oczy. Wiedziałem co tam ujrzę. Gdy już je w pełni otworzyłem nie myliłem się. Jak co noc zobaczyłem Stiles'a, a raczej jego ducha. Od kilku dni pojawia się on w tej samej postaci kiedy widziałem go żywego po raz ostatni. Miał na sobie szarą bluzę z plamą po krwi i czarne jeansy. Z jego ust wydobywała się czerwona ciecz a głowa była rozbita.
Spojrzałem się na półke przy łóżku na której stało zdjęcie. Byłem na nim ja i Stilinski, na naszej pierwszej randce. Zacząłem płakać. Tak strasznie mi go brakowało. Spojrzałem na postać bruneta która tym razem siedziała obok mnie i lekko się uśmiechała.
-Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego poszedłeś wtedy do tego cholernego lasu- krzyknąłem i rzuciłem ramkę ze zdjęciem tym samym rozbijając ją. - Kochaliśmy się a ty musiałeś w iść do tego lasu gdy polowali na innego wilkołaka- wyszeptałem przez łzy.
Wstałem z łóżka po czym wsunąłem na nogi buty i ubrałem bluzę. Zabrałem zdjęcie i kluczyki do samochodu po czym wyszedłem z loftu. Wsiadłem do auta i pojechałem w stronę lasu. Wysiadłem z samochodu trzaskając drzwiami i skierowałem się w stronę ciemnego lasu. Szedłem już kilkanaście minut między drzewami. Moim celem docelowym był stary pień przy który znalazłem ledwo żywego Stilesa. Gdy już byłem na miejscu powróciły wspomnienia.
-Stiles!-krzyczałem raz za razem rozglądając się przy tym między drzewami. Że też mój chłopak uparł się aby pomóc Scottowi uratować jakiegoś wilkołaka, który od tak pojawił się w Beacon Hills. Po przejściu kilku metrów czułem zapach ukochanego. Kierowałem się za nim. Po chwili znalazłem młodego Stilinskiego. Siedział oparty o jakiś pień. Szybko podbiegłem do niego.
Stiles- powiedziałem nachylając się w jego strone.
-Derek- powiedział słabym głosem gdy mnie zauważył.
-Na szczęście masz tylko rozbitą głowę- delikatnie się uśmiechnąłem i wtuliłem w niego.
-Tego bym raczej nie powiedział- rzekł cicho i podwinął koszulke. Zaniemówiłem. Mój chłopak został postrzelony.
-O nie nie- powiedziałem przez łzy i próbowałem zatamować krwawienie.
-Nic już nie zrobisz. Jest za późno.
-Nie mów tak. Uratuje cię. Przed lasem czeka Mellisa i...I- nie dokończyłem bo chłopak przerwał mi całując mnie czule w usta. Dopiero teraz zauważyłem że leci z nich krew.
-Kocham Cię Dereku Hale. Pamiętaj o tym- wyszeptał ciężko oddychając.
-Nie możesz mi tego zrobić. Rozumiesz! Ja też cię kocham.
-Mój czas na tym świecie dobiegł końca. Zaopiekuj się Scott'em i nie pozwalaj mu na różne głupoty- zaśmiał się słabo po czym chwycił moją dłoń.- Nie tak wyobrażałem sobie moją śmierć ale i tak jest pięknie. Jest pięknie bo umieram w objęciach osoby którą kocham.
-Stiles nie proszę.
-Żegnaj ukochany- powiedział i jego serce przestało bić. Po raz ostatni pocałowałem go i z martwym ciałem skierowałem się do wyjścia z rezerwatu.
Ciężko zsunąłem się na lodowatą ziemie i wyciągnąłem z kieszeni bluzy whiskey. Wiem że się nie upije ale smak alkoholu daje mi małe ukojenie w trudnych chwilach. Gdy po godzinie kończyłem pić trzecią butelkę stwierdziłem że czas na mnie. Wyciągnąłem z kieszeni zdjęcie moje i Stiles'a oraz pistolet. Wycelowałem lufą w czoło i nacisnąłem spust. Po chwili byłem już z moim ukochanym razem. I nic nas nie mogło rozdzielić.
_________________________________________
Tak wiem trochę to smutne ale tak mnie jakoś naszło na coś takiego. Mam nadzieję że wam się podoba
CZYTASZ
Sterek- One Shot
Fiksi PenggemarJeśli ci się nudzi i chcesz coś na szybko poczytać to zapraszam
