Ona w oknie siadała
spoglądała na spadającego ptaka
na chmury roznoszące się i cień rzucany na ziemię ich
lato było ciepłe
ona w czarnych bluzach i kapturem na głowie
ona wesołe rany kryła
smutek uśmiechnięty na twarzy co dnia nosiła
nigdy na dwór nie wychodziła
unikając ludzi złych
w pokoju siedziała
i dużo nad rysunkami płakała
od rana do rana w ręku ołówek trzymała
zawsze pamiętała że dobrą drogę wybierała
i jakoś się utrzymała
minął rok albo i trochę dłużej
ona nadal ran kryję trochę
ale mimo to nadal rysuje
mimo że jest gorzej.
YOU ARE READING
ciche wiersze
PoetryPierwsze wiersze które publikuje, i nie są jakies idealne, czy super, po prostu są. Są one kontynuowane cały czas więc jeśli komuś się spodobają może być na bieżąco.
