[Tom 3: Dwie Strony] #4#

40 3 5
                                        

11 Maja 2022

W kwaterze Ligi zapanowała ciężka, duszna cisza, którą przerywał jedynie oddalający się stukot butów Shigarakiego. Tomura nie obejrzał się za siebie, ale aura wściekłości, którą roztaczał, była niemal namacalna. Midoriya stał w miejscu, wciąż czując pod palcami mrowienie po użyciu Daru. Jego oczy, choć częściowo przesłonięte mgłą postępującej zaćmy, wciąż analizowały każdy pyłek osiadający w świetle księżyca wpadającym przez dziurę w ścianie. Toga, widząc oddalającego się lidera, podeszła bliżej Izuku i oparła podbródek o jego ramię.


- Izu-chan, byłeś niesamowity! Tak szybko „fiuuu" i już trzymałeś tego pana z ptasim dziobem! - Zachichotała, choć w jej głosie pobrzmiewała nuta niepokoju. - Ale on był brudny, prawda? Czuć było od niego coś martwego.


Izuku nie odpowiedział od razu. Przymknął powieki, starając się opanować szum w uszach. Brak czucia bólu był błogosławieństwem w walce, ale uszkodzenie ośrodka emocji sprawiało, że każda taka sytuacja wydawała mu się jedynie skomplikowanym równaniem matematycznym. Nie czuł strachu przed Overhaulem, nie czuł satysfakcji z ocalenia Magne. Czuł jedynie logikę.


- On nie jest brudny, Himiko. On jest sterylny. - Midoriya szepnął, a jego głos był pozbawiony jakichkolwiek wibracji. - Boi się nas, bo jesteśmy chaosem, którego nie potrafi skatalogować.


Dabi, który do tej pory stał oparty o framugę zniszczonego wejścia, prychnął cicho, wypuszczając z ust smugę szarego dymu. Jego błękitne oczy spoczęły na Midoriyi z nowym rodzajem zainteresowania. Przez chwilę panowała cisza, przerywana jedynie przez Twice'a, który w kącie mamrotał do siebie przeprosiny wymieszane z wyzwiskami pod adresem Yakuzy.


- Sterylny czy nie, ten gość to problem, którego Shigaraki nie odpuści. - Dabi burknął, odpychając się od ściany. - Ale mniejsza z ptasim ryjem. Mówiłem, że mam nowinkę. Skoro nasz „szefo" poszedł lizać rany w samotności, to może wy będziecie mieli więcej oleju w głowie.


Podszedł do stolika, na którym wciąż leżała wizytówka Overhaula, i bezceremonialnie nadepnął na nią ciężkim butem.


- Mam cynk od moich kontaktów na mieście. Podobno w U.A. zaczęło się wielkie sprzątanie po twoim „zaginięciu", dzieciaku, ale to nie wszystko. Krążą plotki, że niektóre z twoich dawnych „żabek" i „wybuchowych zabawek" zaczynają węszyć na własną rękę.


Toga momentalnie wyprostowała się, a jej oczy rozbłysły. Midoriya spojrzał na nią, gdy uwiesiła się jego ramienia.


- Mówisz o Katsukim i Tsu-chan? - Klasnęła w dłonie, szczerząc zęby w szerokim uśmiechu. - Chcą nas znaleźć? Jak uroczo! Izuku, słyszysz? Twoi przyjaciele tęsknią!


Midoriya powoli odwrócił głowę w stronę Dabiego. Jego twarz pozostała maską, której nie potrafiła porysować żadna nostalgia. W jego głowie wspomnienie Tsuyu i Katsukiego było jak stare, wyblakłe zdjęcie, które straciło znaczenie w momencie, gdy ból fizyczny i psychiczny przestał istnieć jako koncept.


- Jeśli szukają, to znaczy, że bohaterowie zawiedli. - Izuku stwierdził, a jego głos brzmiał niemal mechanicznie. - Uczniowie podejmujący ryzyko to akt desperacji. To czyni ich przewidywalnymi.

Bez UczućOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz