Uczucia, pamiętajcie o uczuciach.
PS. nie zrobiłam tu korekty więc sory trochę
POV LLOYD MONTGOMERY GARMADON
Cały ten klub zbrzydł mi. Spojrzałem na pijane dziewczyny które się do mnie niemiłosiernie lepią. Podświetliłem ekran telefonu i stwierdziłem, że nic tu po mnie. Zabrałem swoje rzeczy i zapłaciłem za kilka drinków które wypiłem. Przecisnąłem się przez tłumy ludzi i wydostałem się na zewnątrz. Rozejrzałem się dookoła i ruszyłem wzdłuż ulicy żeby znaleźć jakieś miejsce na wytworzenie smoka.
Momentalnie wywróciłem oczami gdy usłyszałem jakieś krzyki. Jako ninja mam pewne obowiązki więc od razu skierowałem się w ich stronę. Jakże bardzo mnie to zdziwiło gdy zobaczyłem czarnowłosego intruza z klasztoru. Oczywiście żartuje za nic mnie to nie zdziwiło. Ona ma jakiegoś ogromnego pecha i problemy z alkoholem. Prawie za każdym razem gdy ją widzę ma chociaż trochę wypite, bo zapija problemy. Z resztą co ja ją oceniam, sam to robię. Powinienem jakkolwiek stanąć na nogi, mama się martwi, ale nie potrafię.
—Spierdalaj—Warknęła i nieudolnie wycelowała w krocze napastnika. Mimowolnie parsknąłem widząc to, ale już bez zbędnych rozmyślań zaszedłem gościa od tyłu. Złapałem go za kołnierz i z ogromną lekkością odrzuciłem od dziewczyny. Zmierzyłem go wzrokiem i przeniosłem spojrzenie na chwiejącą się, chyba Jade. Cicho westchnąłem rozumiejąc, że nie mogę jej tutaj samej zostawić, bo z jej pechem jest zbyt wiele możliwości aby zginąć w takim stanie.—Poradziłabym sobie sama—Uniosła palec wskazujący do góry i pijacko czknęła.
—Leżąc w jakimś rowie—Burknąłem. Chyba po prostu zabiorę ją do klasztoru, bo innego wyjścia nie widzę. Westchnąłem i wytworzyłem smoka. Ona zaraz po zobaczeniu go wystraszona zaczęła się cofać.
—Ta, to ten dzięki za ratowanie dupy czy coś—Wymamrotała pod nosem stawiając coraz to szybsze kroki do tyłu, ale nagle zaplątała się o własne nogi.
Czując, że to się wydarzy w kilku szybkich ruchach znalazłem się obok niej, łapiąc dosłownie przed upadkiem na ziemię. Dziewczyna się poddała i sama dała się wrzucić na Energiego. Zaraz po niej sam wskoczyłem na jego grzbiet i zacząłem się modlić aby nie spadła, bo Sensei mnie zabije. Chociaż na to nie narzekałbym.
—Złap się czegoś.
—Nie potrzebuje—Odparła całkowicie pewna siebie. To przekonamy się za chwilę. Jak najbardziej gwałtownie poderwałem nas w powietrze i długo nie musiałem czekać, a poczułem na swoich plecach delikatny uścisk oraz usłyszałem ogromną wiązankę przekleństw.
Droga minęła szybko i po chwili staliśmy na dziedzińcu. Chciałem zejść pierwszy, ale ogarniałem, że ona zasnęła. Westchnąłem cicho i ściągnąłem ją z Energiego po czym przerzuciłem przez ramię. Smok znikł, a ja wszedłem do środka i przemierzyłem ogromne, ciemne korytarze. Przez moment stałem jak idiota zastanawiając się gdzie ma pokój i kiedy uznałem, że tak naprawdę nie pamiętam w ogóle gdzie kto ma, postanowiłem to jebać. Pchnąłem drzwi do swojego i położyłem ją na łóżku. Przyniosłem z łazienki miskę gdyby zaczęła wymiotować, nalałem wody do jakiejś czystej szklanki i położyłem obok przeciwbólowe. Wpatrując się w spokojny sen czarnowłosej stwierdziłem, że ona sama nie jest wystarczająco odpowiedzialna i zajrzałem do jej kieszeni. Bingo.
Telefon jest na miejscu, ale wyciągnąłem portfel i sprawdziłem czy są tutaj takie podstawowe rzeczy jak dowód osobisty, karta płatnicza i tak dalej. Wyciągnąłem plakietkę i sprawdziłem jej dane po czym odłożyłem wszystko tak jak było. Ale moją uwagę nagle przykuło zdjęcie które ma w kieszeni. Wyciągnąłem to i dokładnie się mu przyjrzałem.
Dwójka bobasów, mój ojciec, wujek Wu, mama, obok niej jakaś kobieta i mężczyzna. Na pewno ten jeden dzieciak to ja, poznaje po oczach, ale kim jest ta z tymi brązowymi? To ona? Skąd w ogóle ma to zdjęcie?
~~~
Hahah hej,
tak jest bardzo emmmm.... CHOLENDARNIE KRÓTKIE. Ale jedna bardzo istotna rzecz, uczucia moi drodzy. Uczucia.
Kto się domyśla o co chodzi ten się domyśla.
A więc to jest taki o bonusik do poprzedniego rozdziału i nie jedyny z perspektywy lojta. Trzymajcie kciuki, że uda mi się dokończyć drugi specjal do jutra i "jesteśmy w domu".
~Kurwixon
CZYTASZ
Save me|L.N.| Part I:Lonely
FanfictionNasze życie jest ciągłym wyzwaniem, więc czego się spodziewaliśmy? Nigdy nie możemy oczekiwać, że będzie idealnie. "Gdy coś się jebie to nagle wszystko naraz" i tego się trzymajmy. Dwójka ekstremalnie zagubionych ludzi. Obydwoje szukają swojej rodzi...
