4.

8 0 0
                                        

Jako że położyłam się wcześnie, wstałam o drugiej. Wiem że już nie zasnę. Przed oczami mam ciągle Arthura w tej łazience. Nie mogę przestać o tym myśleć.

Po paru minutach leżenia i męczenia się z brudnymi myślami postanowiłam przejść się do kuchni po coś do picia. Wzięłam telefon z szafki nocnej, wstałam z łóżka zakładając kapcie i wyszłam.

Na korytarzu było ciemno. Przyświecając sobie drogę ruszyłam na schody. Byłam prawie na końcu schodów gdy usłyszałam huk, szybko odwróciłam głowę aby sprawdzić czy nikt nie idzie, przez co straciłam równo wagę i poczułam jak moja stopa ześlizguje się z ostatniego schodka.

Spadłam na twardą drewniana posadzkę w korytarzu. Starając się nie krzyknąć z bólu, usiadłam i chwyciłam się delikatnie za lewą kostkę. Gdy dotknęłam ją dwoma palcami przeszły mnie nieprzyjemne ciarki.

-Kurwa - przeklęłam pod nosem z bólu.

-Emily! Co się stało?- spytał Arthur stojąc u szczytu schodów a po chwili zbiegając po nich. Uklęknął przy mnie i odsuną moje palce- Nic ci nie jest?

- Spadłam że schodów, to nic takiego- powiedziałam próbując stanąć lecz gdy tylko moje stopy dotknęły podłoża ból w kostce stał się nie do zniesienia.

-Choć- wziął mnie pod ramię i zaprowadził do kuchni karząc usiąść przy stole.

Położył moja lewą nogę na krześle obok i przez chwilę się jej przyglądał. Nagle odszedł od mnie i stanął przed apteczką. Wyją z niej jakiś żel i bandaż, po czym skierował się jeszcze do do zamrażarki.

Wrócił do mnie i położył na stole przed mną żel chłodzący, bandaż i ,zmrożony kompres.

- Uważaj teraz będzie zimno - powiedział wyciskając sobie na rękę trochę żelu i posmarował mi nim delikatnie kostkę.
Proszę, dotykaj mnie tak do końca życia! Pomyślałam. Ty było takie przyjemne. Jego gładkie palce delikatnie sunęły po mojej skórze. Obchodził się z mną jak z jajkiem.

Po chwili wcierania żelu wziął bandaż i już lekko rozmrożony kompres. Przyłożył okład do mojej skóry i owinął delikatnie bandażem.

- Dzisiaj śpisz u mnie- rzekł biorąc mnie na ręce jak pannę młoda

- Dlaczego? - spytałam mimo że podoba mi się ten pomysł.

- Ponieważ nie chce aby coś jeszcze ci się stało- odpowiedział wchodząc po schodach i kierując się do swojej sypialni.- właściwie to po co schodziłaś na dół?

- Po szklankę wody- powiedziałam a od położył mnie na swoim łóżku

- Już ci niosę-  rzucił przez ramię wychodząc z pokoju.

Emily nie zakochuje się w nim! Nie możesz!

Gdy zniknął za drzwiami rozejrzałam się po pokoju. Leżałam na dużym łożu, po lewej od drzwi, mogło ono pomieścić co najmniej dwie osoby, było zasłane bordową pościelą. Po obu stronach stały szafki nocne. Ściana po mojej lewej była cała przeszklona, a na przeciwko łóżka wisiał telewizor przy którym po obu stronach stały regały z książkami. Obok prawego regału były drzwi zapewne to garderoby. Po prawej stronie drzwi wejściowych stała narożna bordową kanapa i mały stolik kawowy pod którym leżał dywan, bordowy. Pomieszczenie to z ścianami pokrytymi farba w kolorze wina i ciemną dębową podłoga wyglądało iście królewsko, lecz także nowocześnie.

Mimo że nigdy tu nie byłam, to tak właśnie sobie wyobrażałam jego pokój, idealny. Żadnych rozrzuconych papierów czy ubrań. Był tu porządek. Nie to co u Mii.

Dark ParadiseOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz