6

1.2K 59 2
                                        

Pov's Stella

Jak weszłam na górę to pierwsze co ruszyłam do łazienki ale go tam nie było, więc jedyną opcją był jego pokój. Stanęłam przed drzwiami i biłam się z myślami czy wejść tam czy nie. Jednak ciekawość moja wygrała pociągnęłam za klamkę starałam się zrobić to najciszej jak mogę. Uchyliłam delikatnie drzwi i rozejrzałam się po pokoju, siedział na łóżku bokiem do mnie. Gdy zrozumiałam co robił zaczerwieniłam się, jedną ręką się masturbował a drugą trzymał telefon. Pierwsze co pomyślałam że pewnie jakiś pornos ale przeklikiwał więc musiały być to jakieś zdjęcia ale z daleka nie widziałam. Przez to że patrze na niego co robi zrobiłam się strasznie napalona. Z jednej strony chciałam dalej patrzeć co robi a z drugiej uciec do swojego pokoju i zrobić sobie dobrze. Co za głupoty w mojej głowie siedzą. Zamknęłam drzwi przypadkiem bo chciałam je tylko ciutkę przymknąć ale niestety był przeciąg i jebneło drzwami zleciałam szybko na dół i usiadłam do stołu. Po chwili zszedł Willhelm wyglądał na wkurwionego, kipił ze złości. Ups chyba mu w czymś przerwałam i nie dokończył.

Usiadł do stołu, i patrzył dziwnym wzrokiem na barbie jakby chciał ją udusić. Nie rozumiałam o co chodzi, ale sama nie wiem czy chciałabym rozumieć.

Po kolacji każde z nas poszło do swoich pokoi. Ułożyłam się na łóżku i myślami byłam gdzie indziej. Usłyszałam powiadomienie wzięłam telefon do ręki.

Od Luis:
Siemka, wpadasz dziś na imprezę na plaży? Ponoć ma być dużo ludzi

Do Luis:
Hejka nie wiem czy mi się chce z domu wychodzić

Od Luis:
Czyli potrzebujesz wyjść z domu bo się pajeczynami udusisz. Nie wiem o której ma się zacząć bo usłyszałem tylko plotkę na ten temat i nie odpuszczę takiej imprezy

Do Luis:
Czyli wbijemy się bez zaproszenia?

Od Luis:
Dokładnie skarbie, Maya nie chce iść bo ponoć źle się czuje :/

Do Luis:
Zostałam ostatnią deską ratunku? W sumie deska już jestem ale nie ratunkową haha

Od Luis:
A weź skarbie, odjeb się jak ta lala będę u ciebie tam za dwie godziny zobaczymy wbijemy po 21

Do Luis:
Dobra to lecę się wystroić

Odłożyłam telefon i poszłam wziąć szybki prysznic. Pofalowałam włosy i zrobiłam delikatny makijaż bo wcześniej zmyłam by ten wyglądał świeżo. Zastanawiałam się co ubrać i wypadło na biały top z koronką i dżinsowe spodenki. Po ogarnięciu się porobiłam kilka fotek ale na żadnym nie wyglądałam na tyle dobrze by wrzucić to gdzie kolwiek. Życie mnie mnie, i to dosłownie.

Luis przyszedł prawie że punktualnie, pojechaliśmy autobusem pod przystanek który znajdował się najbliżej plaży.

- dobra wiesz gdzie to dokładnie ma być?- spytałam gdy wyszliśmy z autobusu

- w sumie to nie, wiem tyle że na plaży- odpowiedział jakby to było oczywiste

- czyli nawet nie wiemy gdzie a plaża ma conajmniej 20 kilometrów jak nie lepiej- dałam się wyciągnąć z domu by chodzić w kółko

- spokojnie zgaduje że zaraz ludzie będą insta story wrzucać z dokładną lokalizacja - wyciągnął telefon i zaczął przeglądać- mamy to- pokazał mi filmik na którym jakieś laski w bikini tańczyły i była załączona lokalizacja okazało się ze to z 10 minut drogi z buta, nie tak źle

Zobaczyliśmy z daleka spora grupke ludzi, już wiedzieliśmy że idziemy w dobra stronę. Nie ma to jak wbić na cudzą imprezę, zabraliśmy się za konsumowanie alkoholu który leżał na stoliku. Co za fantazja w ustach, przyszliśmy tu w jednyn celu dobrze się bawić czylo nachlać. Luis wypił na raz trzy shoty ja jednego bo dla mnie był za mocny.

-dobra to był zajebisty pomysł by tu wbić prawie wszystkie chłopy bez koszulek jest na co popatrzeć co nie? - zaśmiał się Luis

-no niby tak, laski tu latają prawie nagie- skrzywiłam twarz w grymas

-chodźmy na łowy- poruszył śmiesznie brwiami Luis

- ja sobie podziękuję narazie chłopaków, nie mam na to dziś głowy- odpowiedziałam zgodnie z prawdą

- a ja nie odmówię dziś przystojniakowi- zaśmiał się i ruszył na łowy zostawiając mnie samą obok napalonych ludzi usiadłam na jednym z leżaków, sączyłam drinka chwilę później dosiadł się do mnie jakiś rudy gościu

- jak tam leci mała- odezwał się do mnie, bo niestety nikogo innego nie było w pobliżu

- delektuję się- odpowiedziałam podnosząc kubeczek z napojem

- sama tu siedzisz?- zapytał, co za debil nie widzi?

- nie, przecież obok mnie siedzisz jeszcze debil - uśmiechałam się sarkastycznie, zrobił minę jakby coś go ugryzło

- wyszczekana widzę ale lubie takie- odpowiedział a już miałam ochotę strzelić sobie w twarz jak się nie miło zachowałam a ten dalej swoje

- a ja takich jak ty nie- odburknęłam i wstałam z leżaka ruszyłam w poszukiwaniu Luisa bo jednak nie podobało mi się siedzenie samej

Zobaczyłam go przy barze stał z jakimś Latynosem uśmiechali się do siebie znacznie, więc nie chciałam przeszkadzać muszę znaleźć towarzystwo jakieś normalne. Mój wzrok powedrował na czarnowłosą w okularach która siedziała sama i grzebała coś w telefonie. Była skąpo ubrana, wszystko jej tam wylatywało. Ale przez to że siedziała sama podeszłam do niej i pożałowałam tego gdy tylko usiadłam obok i stwierdziłam że już ją gdzieś widziałam. To była ta sama dziewczyna która ujeżdżała Willhelma. Popatrzyła na mnie i się uśmiechnęła.

- stypa trochę na tej imprezie - usłyszałam jej głos

- trochę tak - odburknęłam z niechęcią

- namówiła mnie na wyjście kumpela ale zwinęła z jakimś typem do domu- zaśmiała się - i zostałam sama a miałam inaczej dzisiejszy wieczór spędzić

- to u mnie podobnie tylko że ja z przyjacielem przyszłam i narazie jest zajęty innymi- weschnęłam, dziewczyna przyglądała mi się chwile dla mnie to dziwne było że sama do mnie zaczęła mówić - mogłaś z chłopakiem przyjść

Kurwa stop chciałam to tylko w myślach powiedzieć. Popatrzyła na mnie i zrobiła zdziwiona minę.

- skąd myśl że jakiegoś mam

- a jakoś tak rzuciłam tylko

- mam jednego na oku ale to nie tym który chce jedną - odburknęła

- czemu?- nie wiem po chuj ją o to pytam

- laska za nim szaleją, może dużo ich nie miał ale z żadną nic na serio po śmierci jego pierwszej dziewczyny- wyznała

W myślach miałam jedno pytanie gadany o Willhelmie czy o jakimś innym typie.

- jaki powód śmierci?- zapytałam

- nowotwór złośliwy

- a jak się nazywała jeśli mogę spytać- popatrzyła na mnie jeszcze dziwniej

- Leila Ruberson, zmarła 1.5 roku temu najpierw stracił mamę a potem ją - odpowiedziała

Już byłam pewna że chodzi o Willa, też wiem z social mediów że ma niedługo urodziny. Kiedy akuray rodziców w domu nie będzie.

♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡
Hejka zostało zdecydowane że co środa i niedziela będą rozdziały❤️

Mam dla was propozycje jako taką niespodzianke jeśli uda się wbić pod tym rozdziałem 70⭐️ w niedziele pojawia się dwa rozdziały😊

Tylko nie onaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz