IX

1K 32 3
                                    

Stałam razem z brunetem przy grobie Celine Morgan Smith. Nie było by to dziwne, gdybym stała tu sama, a stoję z chłopakiem, którego praktycznie nie znam.

- to takie.. - zaczęłam i ucichłam bo nie mogłam znaleźć odpowiedniego słowa.

- takie?- spytał brunet a ja na niego spojrzałam.

- takie tandetne.

- ale co?- spytał zdezorientowany.

- to wszystko.- wskazałam na mnie, na niego i na grób Celine.- to wszystko jest pieprzonym krętactwem, jednym wielkim kłamstwem.- westchnęłam.

- wiesz Olivio, każdy z nas ma jakieś tajemnice, każdy z nas ma swoje maski. Takich nas tworzy społeczeństwo.-
westchnął.

- czemu mi pomogłeś?- spojrzałam w oczy bruneta. Brązowe oczy ślicznie odbijały białe obłoki.

- nie lubię gdy słabszym dzieje się krzywda.- wytłumaczył, a ja z uznaniem pokiwałam głową.

W glowie dudniło mi tysiąc mysli i pytań, na które nie znałam odpowiedzi. Od małego było mi wprawiane żeby nie osądzać ludzi po okładce, a ja właśnie to robiłam. Ale nie tylko ja oceniałam,.również byłam oceniania. Sama miałam swoją okładkę, nad którą pracowałam latami.

- Co to tego pocałunku..- chrząknąl chłopak a ja obróciłam swoją twarz w jego kierunku.- to nic nie znaczyło.

- wiem. Spokojnie.- mruknęłam.- nic sobie nie będę dopisywać. Zresztą, to tylko pocałunek, nie wychodzi się przez to na ulicę i krzyczy przez megafon z kim się przelizales.- zaśmiałam się na własną wypiwiedź i wyobrażenie sobie tej sytuacji.

- no nie wiem do czego jesteś zdolna Smith. Nadal pamiętam jak stanelas w obronie tej jednej dziewczyny z pierwszej klasie, gdzie ty sama nawet nie chodziłaś do naszej szkoły.

- nie było trzeba się do niej przystawiać pajacu.- uśmiechnęłam się.

- no ale żeby odrazu po jajach kopać?

- jakbym kopnęła w ten pusty łeb to jeszcze gorzej by się przestawił.- sarknęłam.

- nie znośna Olivia Smith.- uśmiechnął się.- po kim to jesteś taka diaboliczna?

- Moim drugim nazwiskiem jest Morgan, więc sam dojdź do odpowiedzi.- uśmiechnęłam się wstając.

- Te quiero, mamá. Nos vemos.- powiedziałam patrzqc w niebo, i miałam wrażenie że zrobiło się odrobinkę cieplej.

Spojrzałam na chłopaka i wraz z nim udaliśmy się do wyjścia z cmentarza.
Byliśmy w zaskakująco dobrych humorach, co było bardzo dziwne, ale nie zastanawiałam się nad tym, w tamtym momencie.

Kto by się spodziewał, że będę się dobrze dogadywać z Gabrielem Westem? Może to sprawa naszych zmarłych rodziców, którzy stwierdzili że będzie to cudownym pomysłem?

Miałam bardzo dziwne myśli, po wypiciu dwóch butelek Czerwonego wina. Wraz z Gabrielem stwierdziliśmy,.że wino jest lepsze niz wódka, do napicia się w środku tygodnia, i tak właśnie kończyłam swój dzień z chłopakiem, który nie ma dobrej reputacji, na klifie w środku lasu przy jeziorze.

Lubiłam tu przychodzić razem z mamą, mówiła, że spędziła tutaj najlepsze lata swojego życia.

- Jesteś ładna wiesz?- spytał Gabriel, a ja myślałam że się przesłyszałam.

- wiem, ty za to mógłbyś zacząć o siebie dbać żeby nie wyglądać jak stary dziad.- zaśmiałam się i spojrzałam na chłopaka, który najwyraźniej nie spodziewał się takiej odpowiedzi.

YOU ARE DIFFERENT THAN YOU THOUGHT.Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz