Rozdział 3

73 4 1
                                    

- No co tam, o czym chciałeś mi powiedzieć? - powiedziałam do słuchawki zaraz po wyjściu ze szkoły.

- Zauważyłaś, że wczoraj nie było taty w domu? - po głosie poznałam Gabrysia, który do mnie w nocy napisał.

- Właśnie skapnęłam się jak wracałam do siebie - odparłam przemierzając parking w poszukiwaniu mojego samochodu - To o niego chodzi?

Chłopiec przytaknął.

- Przyszedł do domu w nocy, chwilę przed tym, jak ci napisałem...

- Pewnie znowu bez pieniędzy? - przerwałam mu.

- Taa...

To oznaczało kolejne zakupy spożywcze dla mojego rodzeństwa.

- Dobra, to za godzinę niecałą u was będę

Gabryś podziękował i się rozłączył. Po tym, jak znalazłam swój pojazd, pojechałam najpierw do Alicji po odłożone na tą okazję pieniądze, a potem do sklepu. Chwilę wcześniej brat mi wysłał listę, czego im brakuje w lodówce. Powiem tak - końca nie było widać.

Niecałe trzy lata po tym, kiedy mamy już z nami nie było, co miesiąc nadchodził taki okres, że przez pierwsze dwa tygodnie był luksus - wszystko mieliśmy, niczym nie musieliśmy się martwić. A kolejne dwa, to dosłowna "walka o przetrwanie". Nic w lodówce, nawet nie ma w domu pieniędzy. Ten gorszy moment zaczynał się zazwyczaj w dzień, kiedy tata wracał do domu o późnej godzinę z pustym portfelem. I tak w kółko aż do teraz.

Obawiałam się, że wtedy już mógł popaść w jakiś nałóg.

- Jezu, ratujesz nas - zawołał Dawid, gdy otworzył drzwi od domu, bym mogła wejść na korytarz z dwoma siatkami zakupów.

- Nie zostawiła bym was w potrzebie - Uśmiechnęłam się, a chłopak wziął ode mnie rzeczy i zaniósł do kuchni. - Jakby coś wam jeszcze brakowało, to dzwonić.

10-latek przytaknął, po czym wróciłam do samochodu.

Zapomniałam wspomnieć, że na matury pojechałam dzisiaj sama, ponieważ Alicja ma rozszerzenia w inny dzień. Dlaczego? Ponieważ jesteśmy na dwóch różnych kierunkach. Ja jestem na profilu humanistycznym, a ona na biol-chemie.

Kiedy tylko weszlam do domu, dostałam wiadomość od nieznanego numeru.

- Kto to?

Niemalże odskoczyłam, kiedy usłyszałam głos swojej przyjaciółki za plecami. Zaśmiała się.

- Weź mnie nie strasz, bo zawału dostanę - warknęłam na nią, a po chwili dodalam spokojniej: - Nie wiem, kto to jest.

Przeczytałam treść wiadomości, z której wywnioskowałam, że jest to numer do właściciela kawalerki. Chciał umówić ze mną dzień spotkania i obejrzenia całego pomieszczenia.

- Kiedy mamy najbliższą maturę? - spojrzałam na dziewczynę, która wydawała się zaskoczona moim pytaniem.

- Ja mam z tobą tam jechać?

- No co, we dwie raźniej - puściłam do niej oczko, na co ta przewróciła jedynie oczami z uśmiechem.

- Skoro chcesz... - blond-włosa dziewczyna zastanowiła się. - Przed ustymi można jechać, mamy wtedy niecały tydzień luzu

- No i elegancko - nacisnęłam na kontakt wybierając opcję zadzwonienia.

Już nie mogłam się doczekać, aż będę miała swoje cztery ściany.

----

~ 26 maja

Od pierwszego spotkania minął następny tydzień i właśnie jechałam do mojej nowej kawalerki po klucze, bym mogła się tam powoli przeprowadzać. Oczywiście w towarzystwie zabrałam Alicję i razem słuchaliśmy piosenek Ekipy.

Hidden Truth [Genzie](ZAWIESZONE)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz