Inwestor 3, Rozdział 1

507 18 3
                                        


Niektórzy mnie za to zabiją, ale wygrzebałam to z czeluści mojego starego komputera i musiałam... Kilka tygodni przed premierą mojej nowej książki! Po prostu Emma też jest sztos, jeśli ktoś lubi romansowe klimaty... Tymczasem zapraszam na:

Rozdział 1 - Inwestor 3

Minął już prawie miesiąc odkąd nie mieszkamy razem. Czasami się spotykamy, ale głównie z uwagi na Bena, choć ostatnio coraz rzadziej. Z każdym dniem jakby mu zależało coraz mniej. Z każdym spotkaniem jakby był coraz bardziej kimś innym.

Na początku były przeprosiny. Mówił, że nic nie pamięta. Że nie wie kim jest ta kobieta i jak to się stało, że nakryłam ich razem w łóżku. Jak zwykle wyglądał na niewinnego, choć dowody ewidentnie świadczyły przeciwko niemu. Mogłam zachować się wspaniałomyślnie jak cudowna żona, powiedzieć, że skoro nie pamięta to wybaczam. Mogłam, ale tego nie zrobiłam. Zdrada jest dla mnie czymś niewybaczalnym.

Tamtego dnia poranek był cudowny. Wszystko zaczęło się sielankowo. Oskar od rana krzątał się po kuchni, a ja obserwowałam jego zwinne ruchy. Miał na sobie dres, więc byłam pewna, że spędzimy ten dzień wspólnie. Pogoda za oknem nie była zachęcająca, ale ostatecznie zawsze potrafiliśmy sobie organizować czas. Po śniadaniu zadzwonił telefon. I nie był to telefon, który zwiastował kłopoty. Był to zwyczajny telefon w stylu: przyjedź, jesteś potrzebny w hotelu, mamy jakąś sprawę... ble, ble... codzienne ględzenie.

Oskar niechętnie pojechał, żeby uporać się ze wszystkimi sprawami, mimo że od jakiegoś czasu posiadał menagera i osobistą asystentkę. Powiedział: wrócę do was jak najszybciej. To są ostatnie słowa, którymi nas pożegnał w drzwiach, a my z Benem zaczęliśmy tęsknić, jak tylko zniknął nam z oczu.

Tęsknimy właściwie do dziś. Ben jeszcze o tym nie mówi. Ja choć mogłabym mówić, to nie chcę. Etap użalania się mam już za sobą. Pamiętam momenty, kiedy całkowicie się rozklejałam. Dziś już tego nie robię. Mam syna, który mnie potrzebuje, zwłaszcza że teraz muszę być matką i ojcem jednocześnie. Jest to ciężkie, jednak staram się tak organizować czas, żeby móc pracować, opiekować się nim i jako tako funkcjonować. Z perspektywy tych ostatnich tygodniu muszę przyznać, że bycie samotną matką nie jest łatwe, zwłaszcza, kiedy ciągle wspomina się te szczęśliwe dni, w których mogłam liczyć na wsparcie. Dzisiaj już nie liczę. Nawet powiedziałabym, że dzisiaj boję się o to wsparcie prosić.

Mimo, że minęło tak mało czasu, Oskar sprawia wrażenie jakby się zmienił. Walczył o nas przez tydzień. Przez te pierwsze dni był przy nas, chociaż nie chciałam na niego patrzeć i słuchać jego tłumaczeń. Później z każdym dniem, jakby mu powoli przechodziło i przestawał się nami interesować. Przestawał prosić o wybaczenie i mówić, że to wszystko co widziałam było nieporozumieniem.

Dla mnie nie było. Zastanie swojego ukochanego u boku innej kobiety jest jak nóż w serce. Właśnie tamtego dnia zostałam zasztyletowana. Oskar nie odzywał się do mnie od rana, co było do niego niepodobne, a kiedy już to zrobił jego głos był przygaszony, a słowa które wypowiadał brzmiały tak, jakby nie należały do niego. Był niemiły, jakby agresywny, a może pobudzony. Kazał iść spać i nie czekać z kolacją. Nie czekaliśmy.

Za to już na śniadanie pojechaliśmy do hotelu. Nie udało nam się nic zjeść, bo zemdliło mnie zaraz po przestąpieniu progu jego pokoju. Przez moment myślałam, że to żart, albo kolejna intryga Sarah. Tylko przez moment.

Oskar nawet się nie obudził. Był zalany w trupa, albo ućpany jakimś gównem. Nie wiem. Wyszłam stamtąd w milczeniu, udając przed wszystkimi, że nie jestem zdradzoną kobietą. Nie wiem w ogóle czy ktoś to widział lub poczuł...

InwestorOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz