Inwestor 3; rozdział 2

364 22 7
                                        

Wade zjawia się w Benso punktualnie. Dzięki Bogu przyszedł sam, co mnie odrobinę raduje. Nie chciałabym powtórki z rozrywki, a z tego co sobie przypominam ostatnim razem musiałam stawić czoła także żmijowatej. Dzisiaj, po tym wszystkim co przeszliśmy razem, nie przeżyłabym widoku jego śliniącej się asystentki.

Kiedy Oskar pojawia się w drzwiach konferencyjnej, unoszę swój wzrok na jego twarz. Mimo, że się nie ogolił nadal wygląda jak wtedy. Seksowny i perfekcyjny. Czuję się oszołomiona tym jak na mnie działa, jednak pozostawiam to dla siebie.

- Alice... - mówi zaskoczony. – Myślałem, że przyszedłem na spotkanie z panem Benso.

- Przyszedłeś na spotkanie z obecnie pełniącym obowiązki prezesem firmy Benso, czyli ze mną – odpowiadam pewnie. Podnoszę się z krzesła i dumnie staje naprzeciwko niego.

- Po co ta szopka w takim razie? – Oscar sprawia wrażenie bardzo formalnego.

- To ja powinnam zapytać. – Od razu atakuję. Czy to ja zaczęłam? – W co ty grasz, Wade? – zwracam się po nazwisku.

Oskar stoi wyraźnie zmieszany. Prawdopodobnie gdyby stał przed nim teraz Jimmy, to spławiłby go raz dwa, ale ze mną nie pójdzie mu tak łatwo.

- Podjąłem decyzje o sprzedaży udziałów.

- Podjąłeś decyzje o sprzedaży moich udziałów, chyba to chciałeś powiedzieć! – Z sekundy na sekundę ogarnia mnie coraz większa złość.

- To biznes – odpowiada beznamiętnie. – To nie ma nic wspólnego z nami.

- A mnie się wydaje, że ma. To twoja zemsta... Chcesz mi odebrać ostatnią rzecz, która sprawia mi radość. Najpierw rozwaliłeś nasze małżeństwo, później rodzinę, a teraz jeszcze to... myślisz że uwierzę w przypadek? – potok słów wylewa się z moich ust. – Nie masz żadnych podstaw, żeby chcieć sprzedać tą firmę. Wywiązaliśmy się z umowy. Od kilku miesięcy przynosimy dochody, rozwijamy się, a ty na tym zarabiasz, więc czego więcej chcesz? – Oscar milczy przez dłuższą chwilę, obserwując mnie uważnie.

- Możesz mówić co chcesz. Ja już podjąłem decyzję – odzywa się w końcu. Robi krok w moja stronę, jednak ja w przypływie niepewności oddalam się. Już dobrze wiem, jak bardzo potrafi wykorzystywać takie sytuacje na swoją korzyść.

Przez to, że stoję dalej, może mnie teraz zobaczyć w całej okazałości. Mam na sobie klasyczną, ołówkowa sukienkę, która ładnie podkreśla moje kształty. Założyłam ją celowo, bo wiem jak bardzo Oscar to lubi. Miałam nadzieję, że chociaż to go trochę zmiękczy, ale myliłam się. Stoi przede mną nieugięty, choć z żarem w oczach. Widzę, że jest spragniony mojego dotyku, zwłaszcza że się nie spodziewał tego spotkania. Był przygotowany na spotkanie biznesowe, a nie na starcie z żoną.

- Dupek! – Przerywam milczenie, po czym kieruję się do drzwi, zostawiając go tak. A niech go diabli. Skoro on chce sprzedać, to ja mogę chcieć kupić, ale nie poddam się bez walki na pewno.

Idę do swojego gabinetu i dzwonie do prawnika. Każę monitorować czy akcje Benso są już dostępne na rynku. Mój mąż mocno się zdziwi, kiedy okaże się, że udziały ponownie wrócą w moje posiadanie. Obmyślam niecny plan jak to wykonać, tak żeby się nie domyślił. W ciągu kilku godzin znajduję człowieka, który zechce mnie reprezentować i nie wzbudzi podejrzeń Wade'a. Nie chce oddać po dobroci, będzie siłą. Oscar najwyraźniej zapomniał na jak godnego przeciwnika trafił. A ja zamierzam rozegrać to koncertowo.

- Podobno nie dogadałaś się z mężem! – Jimmy wpada do mojego gabinetu mocno wzburzony. To niecodzienny widok, zwłaszcza odkąd przejęłam prezesowanie.

InwestorOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz