4

61 10 1
                                        

HARRYS POV

Byłem podekscytowany faktem, że ktoś taki jak ona zgodził się na to. Jamie była utalentowana i tego nie dało się ukryć, tak samo jak tego, że była niezwykle atrakcyjna. Podobała mi się, ale nie chciałem narażać kolejnej dziewczyny na te złośliwe komentarze od tysiąca fanek. Było i tak już za późno, gdy wróciłem od niej późnym wieczorem niestety zdecydowałem się zajrzeć na Twittera i zobaczyłem ile tego jest. Wkurwiało mnie to nieziemsko, że nie mam własnego życia, albo ograniczają mi je fani, albo Modest. Właściwie to oboje na raz.

Obudziłem się na kacu, mimo, że nie czułem się pijany. Co było nie tak? Przy Jamie czuję się dziwne, wiem, że ona przy mnie również, ale nie umiem zaprzestać temu i naszemu kontaktowi, przez to, że posiadam jej numer telefonu mam ochotę pisać do niej cały czas i rozmawiać. Myślę, że ona zachowuje się tak jak oczekiwałem zawsze od drugiej osoby, zero gadki o karierze, zero gadki o pieniądzach. Pewnie ona miała dokładnie to samo, dlatego tak jest.

Wstałem wcześnie rano, już o 6:00, bo mam spotkanie w wytwórni. Wykonałem wszystkie niezbędne poranne czynności i wyruszyłem. Pewnie i tak będę ostatni, bo chłopaki słyną z punktualności, a ja ze spóźnienia, ale nikomu to nie przeszkadzało, bo i tak na początku wygłupiamy się godzinami, a dopiero potem pracujemy. Dojechałem pod studio i po wyjściu z auta otoczyła mnie mała grupa dziewczyn, nawet ładnych. Z każdą zrobiłem sobie zdjęcie, o dziwo nie były piszczące, przyjemnie się z nimi rozmawiało do czasu kiedy jedna nie poruszyła tematu Jamie. Nie obrażała się, ale sam fakt, że zaczęła o tym mówić mnie wkurwił.

Zaczęła pytać czy jesteśmy razem, że wyglądamy jak para i inne pierdolenie. Uśmiech zszedł mi z twarzy i spojrzałem na nią poważnym wzrokiem.

- Nie, nie jesteśmy. Muszę już iść, trzymajcie się - burknąłem, ale opamiętałem się szybko i ze sztucznym uśmiechem wyminąłem je i ruszyłem do studia. Dalej nie rozumiem tego ciągłego zainteresowania moim życiem, nic nie zdążę zrobić, a ludzie mają swoje scenariusze.

- Styles, jak zwykle spóźniony - rzekł Liam w moją stronę klepiąc mnie po ramieniu, a ja zareagowałem bladym uśmiechem.

- Dobra, chłopaki. Dzisiaj nie mamy czasu. Szybko zabierzemy się za Drag Me Down i Perfect, muszą być idealne, bo to będą single. Zrozumieliście? - stanowczo powiedział do nas Joe, lubiłem te dwa kawałki, były inne niż wszystkie, które mieliśmy. Więc po paru godzinach skończyliśmy uśmiechnęci, ale już nie tacy wypoczęci jak na początku.

- Oświadczam, że jesteście wolni, ale macie jeszcze zajść przed wyjściem do mojego biura, Modest już tam nas czekają - poruszył ramionami i za pewne wiedział, że nic dobrego nas nie czeka. Mam nadzieję, że nie będę musiał znowu czegoś robić lub z kimś umawiać się na pokaz, bo tego nie wytrzymam. Na szczęście myliłem się i to nie było nic znaczącego.

- Niedługo VMA, chłopaki. Jesteście nominowani, nie widzę żadnych zagrożeń, za pewnie wygracie. Jeszcze zająłem dla Was występ, mam nadzieję, że nie jesteście źli - powiadomił nas menager. Miał lepszy humor niż zwykle, abstrachując postarzał się straszliwie, wypadła mu połowa włosów i jest siwy. Współczuję mu tego, że jest taki stary.

- Kto jeszcze występuje? - dopytuje Liam.

- Wy, Selena Gomez, 5 seconds of summer i Jamie Pocket - gdy wypowiadał ostatnie nazwisko zmienił ton i spojrzał się na mnie. Wiedziałem co ma na myśli i już mnie wkurwił. Chłopaki zaczęli chichotać i wrócili wspomnieniami do poprzedniego wieczoru, nieco się wyłączyłem.

- Wiecie, że gra dzisiaj koncert tutaj? Może pójdziemy? - zapytał Niall, byłem za, chciałem ją zobaczyć, może po koncercie byłby pretekst, aby coś zrobić, przy niej relaksowałem się w jakiś sposób.

FOOL FOR YOU//h.sOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz