06.

1.2K 112 12
                                        

/Baekhyun/

Nastał kolejny dzień, który miałem spędzić w towarzystwie Chanyeola. Tak, to dziś wprowadzam się do zamku. Byłem strasznie szczęśliwy, ale zarazem bardzo przerażony. A co jeśli nie będę dobrą Księżniczką? Poza tym... Co ja mam robić będąc nią? Bez sensu. To wszystko jest bez sensu...

Krzątałem się po pokoju, pakując resztę moich rzeczy. O 13:00 miał przyjść Chanyeol, a wtedy miałem być gotowy do wyjścia. Z racji, że była godzina 11:40, miałem jeszcze bardzo dużo czasu na wyszykowanie się. Postanowiłem, że jeszcze trochę się dopakuję, ubiorę, pomaluję, a temu wszystkiemu będzie towarzyszyć muzyka. Tym sposobem skończyłem ze słuchawkami w uszach i muzyką na "fulla", śpiewając głośno.

Po spakowaniu niewielkiej ilości rzeczy nastał czas, w którym musiałem się ubrać. Zdjąłem z siebie koszulkę i stanąłem przed szafą, nadal mając słuchawki w uszach. Muzyka to moja miłość życia. Oczywiście zaraz po Chanyeolu.

Nawet nie mam pojęcia kiedy zacząłem tańczyć do Watcha doing today zespołu 4minute. Po skończonym układzie tanecznym wróciłem do przebierania ciuchów.

/Chanyeol/

Pojechałem pod dom Baeka. Usłyszałem jego słodki głos dobiegający ze środka. Wchodząc do domu Byuna, śpiewałem w myślach razem z nim. Przed wejściem do jego pokoju, sprawdziłem czy dobrze wyglądam w lustrze wiszącym na korytarzu. Po naciśnięciu klamki, drzwi nie chciały ustąpić. Zapukałem raz, drugi, trzeci, lecz odpowiadał mi tylko melodyjny głos śpiewającego Baekhyuna.

/Baekhyun/

Już wybrałem odpowiednie ciuchy - różową koszulę, błękitny sweterek w króliczki i obcisłe, ciemne jeansy. Odłożyłem rzeczy na łóżko, ponieważ chciałem pójść się umyć. Otworzyłem drzwi i zamurowało mnie. Naprzeciwko mnie stał Chanyeol. Uświadomiłem sobie, że stoję przed nim półnagi. Na moje policzki wkradł się różowy rumieniec.

/Chanyeol/

Już zwinąłem dłonie w pięści, chcąc kontynuować dobijanie się do Baehyuna. W końcu coś mogło mu się stać, prawda? Jednak drzwi otworzyły się szeroko, a przed moimi oczami ukazało się drobne ciało Baekhyuna. Wszystko byłoby całkowitą codziennością, gdyby nie kolorowe spodnie od piżamy, zwisające luźno z jego wąskich bioder, odsłonięty delikatny tors chłopaka, ukazujący jego mlecznobiałą skórę i odznaczające się obojczyki. Przez dłuższą chwilę wędrowałem wzrokiem między jego nieskazitelnym ciałem, a uroczo zarumienionymi policzkami, delikatnie rozchylonymi ze zdziwienia wargami i szeroko otwartymi ciemnymi oczami. Był taki idealny, że aż odbierało mi mowę. Zawsze wiedziałem że jest piękny, ale teraz, w całkowicie naturalnej, bez żadnego głupiego eyelinera, w nie do końca skompletowanej piżamie i zawstydzonej okazałości podobał mi się jeszcze bardziej. Dopiero gdy zdałem sobie sprawę z tego jak długo panuje między nami cisza, przerywana jedynie cichą muzyką z słuchawek Baekhyuna, odchrząknąłem głośno, poluźniając krawat na mojej szyi.
-Już powinniśmy się zbierać, niedługo trzynasta. - powiedziałem niechętnie, licząc się z tym że ten niepowtarzalny widok niedługo zniknie z moich oczu. Baekhyun skinął jedynie głową, nadal będąc zbyt zawstydzonym na to by cokolwiek powiedzieć. Już chciał wyminąć mnie w drzwiach, zmierzając pewnie w stronę łazienki, kiedy owinąłem ramię wokół jego tali, przyciągając go szczelnie do siebie - Nie przywitasz się nawet ze mną? - spytałem, robiąc niezadowoloną minę.
- Cześć. - wymamrotał cicho, spoglądając mi w oczy.
- Tylko tyle? - zapytałem niezadowolony, zaciskając usta w wąską linię, patrząc na niego z niezadowoleniem, na co ten jedynie cmoknął moje wargi ledwo wyczuwalnie, szybko odsuwając się z jeszcze większymi rumieńcami na jego policzkach. - Naprawdę, Baekhyun? Księżniczki nie tak witają się ze swoimi Książętami. - uśmiechnął się niezacznie, kręcąc zrezygnowany głową, po chwili całując delikatnie moje wargi przez dłuższą chwilę.
- Tyle Ci wystarczy? - zapytał uszczypliwie, chcąc już się ode mnie odsuwać, jednak moje silne ramiona mu na to nie pozwoliły, tak samo jak moje usta nie pozwoliły mu powiedzieć nic więcej, wpijając się czule w jego wargi, smakując ich w powolnym tempie. Usłyszałem cichy szmer upadających na podłogę ubrań Baeka, jeszcze przed chwilą trzymanych w jego drobnych dłoniach. Chłopak mruczał cicho w moje usta, odwzajemniając pocałunki i obejmując mnie delikatnie w pasie, zaciskając ręce na idealnie skrojonej marynarce, zwisającej z moich ramion. Nie mogąc się powstrzymać, z chwili na chwilę całowałem go trochę bardziej zachłannie i namiętnie, zapominając o tym że do wyznaczonej przeze mnie wcześniej godziny jeszcze tylko chwila. To nie było teraz ważne.
- Chanyeol.. - wysapał cicho, rozłączając nasze usta, żeby złapać kilka oddechów - Powinniśmy już jechać, jest po 13.. - wymamrotał, nieudolnie próbując wyplątać się z pomiędzy moich owiniętych wokół niego ramion.
- Baekkie, nic się nie stanie jak będziemy trochę później, proszę - powiedziałem zapewniająco, gładząc aksamitną skórę na jego biodrach. Uniosłem delikatnie jego twarz za podbródek, po chwili wpijając się w jego opuchnięte po poprzednim pocałunku usta, od razu otrzymując odpowiedź chłopaka. Tak jakby czekał właśnie na to, że będziemy mogli kontynuować, to czego oboje prawdopodobnie pragnęliśmy. Baekhyun owinął ręce wokół mojej szyi, przywierając szczelnie do mojego ciała swoim nagim torsem, nieznacznie ciągnąc mnie w stronę swojego łóżka, w którym już po chwili się znaleźliśmy. Pochylałem się nad jego drobnym ciałem, odpowiadając zachłannie na jego czułe pocałunki, ledwo łapiąc oddechy między nimi, pod opuszkami palców czując jak jego rozpalona skóra delikatnie drży pod moim dotykiem. Nie potrzebowałem dużo czasu, aby uświadomić sobie jak cholernie mi się podoba, ale teraz chciałem więcej. Chciałem czuć jak na niego działam i chciałem czuć samego Baeka. Po chwili oderwałem się niechętnie od jego ust, podnosząc się niechętnie, żeby pozbyć się mojej marynarki i uwierającego krawata. Uśmiechnąłem się mimowolnie, widząc niezadowoloną minę Baekhyuna, przyglądającego mi się dokładnie kiedy pozbywałem się jeden z warstw mojego ubrania. Szybko pochyliłem się nad nim z powrotem, czując jak jego nogi owijają się wokół moich bioder, chcąc przyciągnąć mnie do kolejnego pocałunku. Jednak krzyżując plany chłopaka, zamiast muskać jego wargi swoimi, przeniosłem się na jego szyję, całując jego delikatną, mleczną skórę, na niej. Wsłuchując się w jego ciche, kocie pomrukiwanie, pozostawiałem drobne malinki na jego obojczykach, dłońmi wędrując po jego udach, przez miękki materiał flanelowych spodenek. Przygryzłem delikatnie fragment jego skóry, zasysając się na nim, na co Baek zareagował delikatnym spięciem się, co jedynie sprawiło że jego nogi przyciągnęły mnie jeszcze bliżej niego, przez co nieznacznie otarłem się biodrem o jego krok, wywołując jego cichy jęk. Bez zawahania zacząłem kołysać powolnie biodrami, chcąc słyszeć odgłosy rozkoszy chłopaka, powoli stające się muzyką dla moich uszu. Skupiony na swoich ruchach poczułem drobne, roztrzęsione dłonie na moim torsie, nieudolnie siłujące się z guzikami mojej koszuli. Zadarłem głowę, spoglądając na twarz chłopaka, oblaną różanym rumieńcem z delikatnie zagryzionymi wargami, z których wydobywało się jego mimowolne posapywanie.
- Chanyeol, pozbądź się tego.. Bo mi nie.. Nie wychodzi. - wymamrotał, ledwo sklejając zdanie w całość, przez swoje ciche pojękiwanie. Czułem jak szarpie się z materiałem, pozbawiając go kilku guzików, które opadły bezwładnie na jego pościel. Nie każąc mu długo czekać, pozbyłem się ubrania, sprawnie odrzucając je na bok, spotykając się z jego pomrukiem entuzjazmu. Zsunąłem usta na jego tors, wędrując po nim nikomu nieznaną ścieżką, pozostawiając za sobą delikatne czerwone ślady, docierając w końcu do jego sutków. Przygryzłem delikatnie jeden, drugi pieszcząc w dłoni, spinając się nieznacznie kiedy do moich uszu dobiegł jego przeciągły jęk. Zsunąłem ręce po jego bokach, chwytając dłońmi za jego spodenki, ciągnąc je powoli w dół razem z bokserkami. Ucałowałem czule jego kość biodrową, zostawiając po sobie niewielką malinkę i podniosłem się znad wijącego się pode mną z rozkoszy ciała. Uklęknąłem pomiędzy jego nogami, wędrując wzrokiem po każdym dostępnym dla moich oczu skrawku ciała chłopaka. Po jego delikatnie poczochranych kasztanowych włosach, przymkniętych powiekach, zaróżowionych policzkach, delikatnie rozchylonych wargach, wycałowanej przeze mnie szyi i obojczykach, szybko unoszącej się i opadającej klatce piersiowej, zaczerwienionym śladzie na jego biodrze, zaraz przy delikatnie odznaczających się kościach, przez jego pobudzoną przeze mnie męskość, aż do rozchylonych nóg pomiędzy którymi siedziałem. Chłonąłem cały ten prześliczny obrazek, dobrze wiedząc że to widok przeznaczony tylko dla mnie. Ocknąłem się z transu, dopiero gdy jego drobne ciało zaczęło się wiercić ze zniecierpliwienia. Momentalnie osłupiałem, zdając sobie sprawę z tego co ma zaraz nastać i z tego jak bardzo nie chciałbym żeby Baekhyuna to nie bolało, żeby czerpał z tego samą przyjemność.
-Baekhyun. Ja nie chciałbym się skrzywdzić. - wymamrotałem poważnie, zaciskając usta w wąską linię. Ten jedynie uśmiechnął się delikatnie, podnosząc na rękach i całując przelotnie moje usta.
- Nie skrzywdzisz. Szafka nocna. - wyszeptał, oblewając się szkarłatnym rumieńcem, tak jakby wstydził się tego co tam trzyma, albo może było to związane z jego roztrzęsionymi dłońmi, powolnie rozpinającymi kolejno guzik moich spodni i zamek. Zagryzłem mocno wargę, kiedy chłopak przypadkiem zahaczył palcami o wybrzuszenie w moich spodniach. Musiałem być cierpliwy, mimo że chciałem go mieć swojego teraz, natychmiast, poczuć go i doprowadzić do szczytu już teraz, to musiałem się powstrzymać. Nie chciałem żeby moja księżniczka ucierpiała. Poczułem chłód w dolnych partiach mojego ciała, kiedy Baek zsunął moje spodnie do kolan, kładąc się z powrotem do poprzedniej pozycji, obserwując dokładnie moje ciało od góry, do dołu. Słuchając jego rad, wysunąłem górną szufladę jego szafki nocnej, przeszukując ją jedną ręką, w końcu trafiając na niewielką tubkę lubrykantu. Mimo zdziwienia, że chłopak trzyma takie rzeczy w szufladzie, usadowiłem się znowu między jego nogami. Nałożyłem sporą ilość dziwnej substancji na swoje palce i pochyliłem się nad chłopakiem, wsuwając w niego ostrożnie jeden palec. Muskałem delikatnie jego usta, chcąc odwrócić jego uwagę od dyskomfortu sytuacji, cierpliwie dokładając palec jeden po drugim, poruszając nimi powolnie żeby jak najlepiej go przygotować. Jego ciche jęki i posapywania, ani trochę mi nie pomagałem. Cholera chciałem już go poczuć, miałem wrażenie jakby cała moja kontrola opuszczała mnie z każdym kolejnym rozpalającym odgłosem Baekhyuna i z każdym delikatnym ruchem jego bioder. Kiedy poczułem że chłopak jest już coraz bardziej rozluźniony, wyciągnąłem palce, po chwili zamieniając je na moją męskość, wcześniej wylewając na nią sporą ilość lubrykantu. Wsunąłem się w niego ostrożnie, spoglądając na twarz Baeka, kiedy tylko zaciągnął się mocno powietrzem. Jego powieki były mocno zaciśnięte, tak samo jak usta przygryzione teraz przez jego bielutkie ząbki. Ledwo dojrzałem drobną łzę spływającą leniwie po jego policzku. Sapnąłem cicho, przerażony tym że Baekhyun właśnie płakał i to przeze mnie. Już miałem go opuszczać, klnąc w myślach na swoją głupotę i nieopanowanie, kiedy do uszu dobiegł cicho głos:
- Nie przestawaj.. Ja chcę. Chcę Cię czuć, Chanyeol. - wymamrotał ledwo słyszalnie, ocierając wierzchem dłoni swoje zaczerwienione policzki. Jedynie pokiwałem głową, nadal się nie ruszając żeby ten mógł się do mnie przyzwyczaić. Kiedy poczułem jak się rozluźnia pod wpływem moich pocałunków, wykonałem pierwszy pełen ruch biodrami, a za raz po nim kilka kolejnych i jeszcze następnych. Poruszałem się w nim powolnie, w akompaniamęcie coraz głośniejszych jęków, wydobywających się spomiędzy jego warg. Muskałem ustami całą długość jego szyi, czując jak młodszy ciągnie wplątanymi w moje palce włosami, ich końcówki, tracąc nad sobą kontrolę. Zresztą tak samo ja. Wbiłem się w niego mocno, uderzając nieznacznie w jego czuły punkt, zaraz po tym przyspieszając ruchy moich bioder i siłę uderzeń. Dziwna plątanka słów Baekhyuna, których on pewnie sam nie rozumiał, połączona z jego przeciągłymi jękami, nasze zmieszane ciężkie sapnięcia i odgłos naszych ciał obijających się o siebie tworzyły idealną mieszankę dla moich uszu, której mógłbym słuchać cały czas, nią samą doprowadzając się do cholernego orgazmu. Widok twarz Baeka w takiej chwili był czymś niepowtarzalnym, jego szeroko rozchylone wargi, przymknięte oczy i zaczerwienione z rozpalenie policzki, mówiły same za siebie o tym jak chłopakowi jest dobrze. Przeklnąłem w myślach, kiedy zacisnął się na mojej męskości. Jęknąłem cicho, unosząc nieznacznie jego biodra w górę, żeby wejść w niego pod innym kątem. Usłyszałem jak Baekhyun krzyknął z rozkoszy moje imię, wbijając mocno paznokcie w moje ramiona. Chwyciłem jego męskość, zrównując szybkość ruchów mojej ręki z biodrami, dobrze wiedząc jak blisko szczytu już jest. Nie potrzebował wiele czasu, bo wykonał jeszcze tylko kilka ruchów, po czym poczułem  jak ciepła ciecz rozlewa się po mojej  dłoni i brzuchu chłopaka, łącząc się z przeciągłym jękiem chłopaka. Sam nie wytrzymałem i po niespełna kilku ruchach doszedłem w nim, mrucząc imię Baekhyuna. Jeszcze przez chwilę trwałem w tej same pozycji, starając się wyrównać oddech. Moja Księżniczka jest taka idealna.

-----
Podziękujcie @queeenmimi za pomoc przy pisaniu. Jak wam się podoba kolejny rozdział? Mam nadzieję, że będziecie aktywnie komentować i gwiazdkować XD
Przepraszam za błędy, literówki, pozjadane wyrazy.
Kocham Was ❤
I dziękuję, że to czytacie ❤❤❤❤

Dreams Come True || ChanbaekOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz