- Dzisiaj zajmiemy się walką. Dobierzcie się w pary - powiedział nauczyciel Akademii Świętego Krzyża, Yukio Okumura.
Z całych sił chciałaś być egzorcystą, ale nie mogłaś się skupić. Młody nauczyciel namieszał ci w głowie. Chłopak był zawsze skupiony na swojej pracy i poważny. Rzadko się śmiał, więc kiedy udawało ci się go rozbawić, miałaś powód do dumy. Ty byłaś inna niż on, zawsze byłaś szalona i nieprzewidywalna, ale to, że się różniliście, wcale ci nie przeszkadzało. W końcu, przeciwieństwa się przyciągają. Zawsze chciałaś być najbliżej niego. Siadałaś w pierwszej ławce. Miałaś nadzieję, że zauważy cię, lecz nie tylko jako uczennicę, ale także jako dziewczynę.
- (IMIĘ), skup się! - wykrzyknął Okumura - wszyscy już zdąrzyli dobrać sobie zespoły, a ty wciąż bujasz w obłokach. Jest nas nieparzyście, będziesz musiała ćwiczyć ze mną.
- Dobrze - powiedziałaś obojętnie, choć w duszy bardzo się z tego powodu cieszyłaś. Uczyłaś się na rycerza, więc twoją bronią był miecz.
- Rozpodzynamy trening! - zawołał Yukio i chwycił swoje pistolety.
Zaczęliście walczyć. Okumura szybko wykonywał strzały w twoją stronę, lecz robił to w pewnym sensie delikatnie - tak, żeby przypadkiem cię nie skrzywdzić. Szło ci całkiem nieźle. Odpierałaś skutecznie jego ataki i próbowałaś kontratakować. Byłaś dumna, że radzisz sobie z kimś takim jak on.
- Dzisiaj mu zaimponuje! - pomyślałaś i...potknęłaś się o kamień. Poleciałaś w stronę Yukio. Chłopak zdąrzył cię złapać.
- Wszystko dobrze? - zapytał.
- Tak, jestem strasznym nieudacznikiem - odpowiedziałaś.
- Oj, nie prawda, każdemu się zdarza - powiedział Okumura i roześmiał się.
Staliście tak jeszcze chwilę wtuleni w siebie. Zarumieniłaś się i z całych sił próbowałaś to ukryć. Czułaś się wspaniale będąc w jego ramionach.
Twoje rozmarzenie przerwał krzyk któregoś z uczniów:
- Uwaga! Demony się zjawiły!
Młody nauczyciel puścił cię i szybko pobiegł w stronę potworów. Nie chciałaś być gorsza i przyłączyłaś się do niego oraz przyszłych egzorcystów. Zdziwiłaś się, bo te demony były trzy razy silniejsze niż te, z którymi miałaś okazję walczyć. Było ich mnóstwo. Z każdą chwilą jakhy ich przybywało. Yukio zdał sobie sprawę niebezpieczeństwa owej sytuacji i krzyknął:
- Uciekajcie wszyscy! Nie może wam się nic stać! Zostawcie to mi!
Choć uczniowie protestowali, w końcu posłuchali Okumury i udali się w bezpieczniejsze miejsce. Ty jednak zostałaś.
- Nie zostawię cię tu samego! - wrzasnęłaś.
Nie zwracałaś uwagi na prośby i groźby chłopaka - nie wybaczyłabyś sobie gdyby te bestie go dopadły. Walczyłaś razem z nim, ramię w ramię. W pewnym momencie zauważyłaś, że jeden z demonów leci prosto na twojego ukochanego. Nie chciałaś nawet myśleć co by się stało, gdyby go dosięgł.
- Yukio! - krzyknęłaś przerażona, lecz chłopak nie słyszał. Był zbyt zajęty walką. Nie mogłaś dłużej czekać.
Podleciałaś do niego i popchnęłaś go w drugą stronę, sama stając się celem potwora. Chciałaś uciekać, ale nie mogłaś się ruszyć. Byłaś już zmęczona walką i nie miałaś siły uciec przed bestią. Zaatakował cię, a ty już nie broniłaś się. Choć nie wiedziałaś, co się dalej stanie, cieszyłaś się, że mogłaś uratować kogoś, kogo kochasz.
- (IMIĘ)! - uslyszalaś, lecz czułaś jak twoje oczy się zamykają. Po chwili widziałaś tylko ciemność. Zemdlałaś. Gdy się obudziłaś, byłaś w szpitalu, a obok twojego łóżka stał brązowowłosy chłopak w okularach, którego dobrze znałaś.
- (IMIĘ)! Obudziłaś się! - wykrzyknął z radością w głosie.
- Yukio...nic ci się nie stało? - zapytalaś.
- Nie, tylko lekkie zadrapania. Martwiłem się o ciebie... - powiedział chłopak.
Byłaś szczęśliwa. Cieszyłaś się, że Okumura jest dla ciebie taki troskliwy. W końcu, bardzo go kochałaś. Nie chciałaś dłużej ukrywać swoich uczuć. Chciałaś mu wszystko powiedzieć. Choć troszkę się bałaś, postanowiłaś przełamać swój strach.
- W końcu, czego mam się bać po walce z demonami? - pomyślałaś.
- Yukio...ja cię...wydukałaś.
- Cii... - powiedział chłopak i objął twoją dłoń - wiem co chcesz powiedzieć, nie przemęczaj się - roześmiał się Yukio - ja ciebie też.
- M-możesz powtórzyć? - zapytałaś niedowierzając swoim uszom.
- Ja ciebie też...kocham - powiedział rumieniąc się.
Uśmiechnęłaś się szeroko. Udało się. Chłopak, ktorego darzyłaś wielką sympatią odwzajemnił twoje uczucia. Chciałaś, żeby ta chwila trwała jak najdłużej. Po chwili Okumura wstał i pochylił się nad tobą. Pocałował cię w czoło.
- Muszę już iść. Jutro już wypiszą cię ze szpitala. Do jutra, (IMIĘ) - chan - powiedział chłopak i wyszedł z pomieszczenia.
Czulaś się świetnie. Nareszcie zdobyłaś swój cel. Byłaś spełniona. Może przegrałaś bitwę z potworem, ale wygrałaś bitwę o jego serce i tylko to się liczyło.
I tym jakże uroczym akcentem kończę mojego readerka. Mam nadzieję, że się podobało. Dodałam więcej opisów uczuć i chyba jest lepiej w porównaniu do mojego pierwszego szoteła. Do następnego razu!
~ Ayame
CZYTASZ
Readerki
RomanceSą to one - shoty typu x reader. Można je zamawiać w komentarzach. Po więcej informacji zajrzyjcie do wstępu ^ ^ Tytuły, z których przyjmuję zamówienia: - Fairy tail, - Yuri!!! on Ice -Durarara!! - Noragami - Ao no exorcist, - Diabolik Lovers - Aka...
