Dzisiaj one - shot dla Sleepy_Nanako. Mam nadzieję, że się spodoba!
Wieczór, godzina 19.00. Zjadłaś kolację i położyłaś się na kanapie przed telewizorem. Był piątek, a ty byłaś zadowolona, że nareszcie możesz odpocząć. Ten wieczór postanowiłaś spędzić sam na sam ze swoim ulubionym kocykiem i miską popcornu. Zapowiadała się przyjemna noc. No właśnie. Zapowiadała. Nie zdarzyłaś wybrać filmu, jaki obejrzysz, gdy usłyszałaś hałas. Na początku zignorowałaś go, bo nie chciałaś, by coś zakłucało ci idealny wieczór, lecz po chwili spostrzegłaś, że dźwięk ten wydaje kamień uderzający o okno. Twoje okno. Wstałaś i poszłaś sprawdzić kto psuje ci twój czas relaksu. Trochę zdziwiłaś się również, że szyba nie była w tysiącach kawałków, a posiadała tylko parę rys. Nawet te parę rys doprowadzało cię do szału. Wyjrzałaś przez okno. Za nim stał młody mężczyzna o czarnych włosach i piwnych oczach. Poznawałaś go. To był Izaya Orihara, informator. Widziałaś go czasem jak uciekał przed najsilniejszym człowiekiem Ikebukuro, Shizuo Heiwajimą, ale nigdy z nim nie rozmawiałaś. Zastanawiało cię, co chciał od ciebie ten facet.
- (IMIĘ) - san! (IMIĘ) - san! - wołał, ale ty nie reagowałaś. W głębi serca bałaś się tego człowieka. Wiedziałaś, że jest nieobliczalny i nie chciałaś do niego wychodzić. Mieszkałaś w bloku na drugim piętrze, więc miałaś nadzieję, że cię nie zauważy lub zignoruje, lecz ten nie ustawał. Ty też postanowiłaś nie dawać za wygraną i nie reagowałaś. Postanowiłaś iść spać. Tak po prostu. Jakoś udało ci się usnąć. Rano wstałaś i nie słyszałaś żadnych hałasów. Wygrałaś. Poddał się pierwszy. Tak wtedy myślałaś. Ucieszona swym tryiumfem postanowiłaś wybrać się do pobliskiej kawiarni. Znajdowała się ona tylko 10 minut od twojego domu, więc często wpadałaś tam z koleżankami. Złapałaś jakiś ciuch, ubrałaś się i wyszłaś z mieszkania. Po paru chwilach dotarłaś do skromnej kawiarni na rogu ulicy. Wybrałaś to, co lubisz najbardziej, czyli
torcik bezowy podany wraz z cieplutkim Cappuccino. Szybko dostałaś o co prosiłaś, gdyż w kawiarni było dziś dość pusto. Nabrałaś na łyżeczkę kawałek ciasta i zjadłaś ze smakiem.
- Mniam, pychota - pomyślałaś.
Rozglądałaś się po okolicy jedząc przy tym i popijając kawę. Ktoś jednak bardziej przykuł twoją uwagę.
- Ciemne włosy, czarna kurtka z futerkiem...to...Izaya! - pomyślałaś. Przestraszyłaś się, bo ciągle pamiętałaś sytuację z poprzedniego wieczoru, a strach potęgował fakt, że Orihara wciąż się na ciebie patrzył. Skończyłaś torcik i wypiłaś całą kawę, dlatego postanowiłaś jak najszybciej się stąd ulotnić. Zapłaciłaś rachunek i ruszyłaś w stronę domu. Po chwili odwróciłaś się i zauważyłaś, że Izaya cię śledzi. Przyspieszyłaś kroku, lecz ten także szedł coraz szybciej. Obawiałaś się, że mężczyzna zrobi ci krzywdę. Zaczęłaś biec. Serce biło ci coraz szybciej. Teraz nie kierowałaś się w stronę mieszkania. Chciałaś najpierw zgubić Oriharę, by dopiero spokojnie wrócić do domu. Po parunastu minutach zabawy w kotka i myszkę byłaś tak zmęczona ciągłym sprintem, że nie mogłaś złapać tchu. Nie zwalniałaś, jednak spotkała cię przeszkoda - kamień, którego biegnąc nie zauważyłaś. Potknęłaś się i upadłaś na ziemię. Po chwili Izaya stał nad tobą.
- Ojej, ojej, boisz się mnie, (IMIĘ) - san? - spytał.
Szybko podniosłaś się z asfaltu. Obróciłaś się i zauważyłaś, że jesteś w ślepej uliczce. Biegnąc nie zważałaś, gdzie jesteś - chciałaś tylko uciec przed informatorem.
- Izaya Orihara...czego ode mnie chcesz? - odważyłaś się zapytać.
- A więc znasz mnie? - spytał z ironicznym uśmiechem na twarzy - chciałem się tylko z tobą pobawić. Taka niewinna dziewczyna to idealna zabawka - stwierdził Orihara.
- Zamilcz! - wrzasnęłaś. Byłaś może drobna, ale nienawidziłaś gdy ktoś tobą pomiata, więc twoja wściekłość wzięła górę nad rozsądkiem.
- Ach tak? - mężczyzna złapał cię za nadgarstki i przysunął do ściany - Już nie jesteś taka odważna, co? Widzę w twoich oczach strach - dokończył.
Byłaś przerażona do tego stopnia, że cała się trzęsłaś. Ten facet był nieobliczalny. Stać go na wszystko. Twoje zdrowie, a nawet życie było teraz zdane na jego łaskę i nie łaskę. Ty jednak nie chciałaś stać tam bezczynnie. Postanowiłaś działać. Kopnęłaś Oriharę z całej siły w piszczel i zaczęłaś uciekać.
- Zaczekaj! - krzyknął Izaya.
Coś cię tknęło. Nie wiedziałaś dlaczego, ale wróciłaś się do niego.
- Słucham - powiedziałaś bez wyrazu.
- Myślałem, że jesteś jak wszystkie dziewczyny, zwykła i przeciętna. Jednak coś mnie w tobie urzekło. Podobasz mi się. To, że od wczoraj cię śledziłem, było testem. Zdałaś. Co powiedziałabyś na dobrze płatna pracę jako moja sekretarka? - spytał facet.
Zdziwiło cię to, jednak zaintrygowało. Przestałaś się go bać. Zaczął cię ciekawić, chciałaś wiedzieć o nim więcej.
- Zgoda. Kiedy mam zacząć,? - zapytałaś.
- Jutro rano po ciebie przyjdę. Do zobaczenia! - wykrzyknął Izaya i zniknął ci z oczu.
- Do zobaczenia - powiedziałaś cicho uśmiechając się - będziemy stanowić świetny duet, jestem tego pewna - powiedziałaś do siebie i ruszyłaś w stronę domu - już nie mogę się doczekać.
I tak kończymy dzisiejszego szoteła. Trudno mi było napisać tą postać, więc mam nadzieję, że tego bardzo nie zchrzaniłam. Do następnego razu!
~ Ayame
CZYTASZ
Readerki
RomanceSą to one - shoty typu x reader. Można je zamawiać w komentarzach. Po więcej informacji zajrzyjcie do wstępu ^ ^ Tytuły, z których przyjmuję zamówienia: - Fairy tail, - Yuri!!! on Ice -Durarara!! - Noragami - Ao no exorcist, - Diabolik Lovers - Aka...
