Dzisiaj one - shot dla mojej mentalnej siostry Arashi_Ihsara, mam nadzieję, że ci się spodoba.
Byłaś w samolocie do Norwegii. Tego dnia miałaś zamieszkać z Daggersami i stać się jednym z nich. Byłaś taka jak oni, rozumiałaś ich. Miałaś 97 lat, a wyglądałaś jak 15 - latka. Zatrzymałaś się gdy dorastałaś, więc nie byłaś zbyt wysoka, jednak nie przeszkadzało ci to. Czas dłużylył ci się niemiłosiernie. W końcu jednak wylądowałaś na miejscu, gdzie czekał na ciebie Hrabia.
- To ty jesteś (IMIĘ), prawda? - spytał mężczyzna, a ty pokiwałaś głową potwierdzająco. Hrabia kazał ci wsiąść do samochodu i ruszyliście do Nilfheim. Nie wiedziałaś, czego możesz się na miejscu spodziewać, ponieważ miałaś zamieszkać z osobami, których nigdy nie widziałaś, lecz postanowiłaś się tym nie przejmować. Byłaś zmęczona podróżą i nawet nie zauważyłaś, kiedy zasnęłaś.
- (IMIĘ), (IMIĘ)! - wolał do ciebie Hrabia - wstawaj, już jesteśmy.
Otworzyłaś oczy. Przez okno zauważyłaś duży, ładny dom. Domyśliłaś się, że był to od dzisiaj twój dom. Wysiadłaś z samochodu i skierowałaś się w jego stronę. Ty i Hrabia weszliście do środka.
- David! Ourell! Oliver! Michael! Gabriel! Raffa! Chodźcie tu na chwilę! - zawołał mężczyzna.
Po chwili wszyscy pojawili się przed tobą.
- Oo, widzę, że jakaś nowa laska przyjechała...fajna jest - powiedział David i spojrzał na ciebie wymownie.
- Ma rozdwojenie jaźni. Osobowością, którą teraz poznałaś jest Berial, czyli zboczeniec, ale zmienia się w Ciuciusia, która jest osobowością z rozumem małego dziecka oraz w Davida, czyli normalnego chłopaka - tłumaczył ci Hrabia.
Może to i dziwne, ale przeszłaś do tego na pożądku dziennym. Sama chorowałaś na anhedonię*. Choroba ta sprawiała, że czułaś, jak coś zżera cię od środka. Nic cię nie cieszyło, byłaś wrakiem człowieka, lecz przyzwyczaiłaś się do tego.
- Nie przejmuj się nim, on tak ma - powiedział czarnowłosy, niski chłopak o niebieskich oczach - Jestem Oliver.
- (IMIĘ) - odpowiedziałaś chłopakowi.
Następnie zapoznałaś się z resztą domowników. Oliver zaprowadził cię do twojego pokoju.
- Oto on - powiedział czarnowłosy wprowadzając cię do jednego z pokoi.
Był on ładnie urządzony i zadbany. Położyłaś swoje rzeczy i zaczęłaś się rozpakowywać.
- Niedługo będzie kolacja - powiedział chłopak - przyjdę po ciebie - dokończył.
- Dobrze - odpowiedziałaś.
Pomimo mrocznej urody i tajemniczego charakteru wydawał ci się całkiem sympatyczny i nawet...uroczy. Ktoś cię zainteresował. Dziwiło cię to, gdyż na ogół lekceważyłaś wszystko, bo cokolwiek byś zrobiła nie dawało ci poczucia satysfakcji i radości, co więcej, tylko pogarszało twoją sytuację. Kiedyś dążlaś po trupach do celu, jednak teraz przez swój ciągły bieg nie czujesz już szczęścia i zadowolenia ze swojego życia, ale przywykłaś do tego. Z twojego rozmyślania wyrwał cię czarnowłosy, który po ciebie przyszedł.
- Kolacja gotowa - powiedział - a, jeszcze jedno...po kolacji chcę pokazać ci okolicę, jeśli chcesz coś wziąć, to teraz.
- Niczego nie potrzebuję - powiedziałaś i ruszyłaś w stronę jadalni.
Sif z wyrzutem i krzykiem podała kolację, która o dziwo nie była aż taka zła. Po skończonej kolacji, tak jak zaplanował to Oliver, wyruszyliście pozwiedzać, jednak zamiast kierować się w stronę centrum, gdzie jest najwięcej ciekawych miejsc, kierowaliście się w przeciwną stronę.
- Czy napewno idziemy w dobrym kierunku? - spytałaś niepewna.
- Tak. Zaufaj mi - powiedział chłopak lekko się rumieniąc.
Szliście bardzo długo, a ty wciąż rozmyślałaś o chłopaku.
- Co on takiego kombinuje? - spytałaś samą siebie.
Po jakimś czasie dotarliście na polanę.
- To tutaj - powiedział czarnowłosy rozkładając koc.
Zdziwiło cię to. Mieliście przecież zwiedzać, a nie siedzieć na łące.
- Czemu zaciągnąłeś mnie na polanę? - zapytałaś.
- Wiedziałem, że się zdziwisz. Dlatego właśnie nie powiedziałem ci, że tu idziemy - odpowiedział chłopak.
Byłaś zaciekawiona jego zachowaniem. Co on od ciebie chciał? Nie ufałaś ludziom, ale czułaś, że chłopak nie ma złych zamiarów. Usiadłaś na kocu obok Olivera.
- Ładnie tu, prawda? - zapytał.
- Dlaczego to robisz? - spytałaś nie zwracając uwagi na poprzednie pytanie.
- Co takiego robię? - spytał.
- Zachowujesz się tak nienaturalnie. Mówiono mi, że jesteś przebiegły i momentami przerażający. Dlaczego jesteś dla mnie taki miły? Masz w tym jakiś ukryty cel?
- Widzisz...mnie jako pierwszego poinformowano, że przyjedziesz. Dowiedziałem się również o twojej chorobie i nie chciałem tego tak zostawić. Mimo, że wszyscy jesteśmy inni, staramy się jakoś żyć. Lecz ty nie potrafisz cieszyć się z życia. Chciałem wywołać choć jeden uśmiech na twojej twarzy, chciałem go zobaczyć. I będę się starać, by cię uszczęśliwić. Nie przejdę obojętnie obok twojego smutku - wyznał chłopak.
Twoja głowa była teraz pełna najróżniejszych myśli. Pierwszy raz od bardzo dawna czułaś, że twoje szczęście kogoś obchodzi. Choć na chwilę poczułaś się trochę lepiej. Ze wzruszenia rozpłakałaś się.
- Wszystko ok? - zapytał czarnowłosy.
Bez zastanowienia rzuciłaś się na niego,by go przytulić.
- Dziękuję, Oliver - powiedziałaś - nawet nie wiesz ile twoje słowa dla mnie znaczą - po tych słowach uśmiechnęłaś się, pierwszy raz od naprawdę dawna.
Chłopak spojrzał an ciebie zadowolony.
- Masz piękny uśmiech - powiedział - mam nadzieję, że uda mi się sprawić, by pojawiał się na twojek twarzy coraz częściej - dodał i ponownie wtulił się w ciebie.
- Ja też mam taką nadzieję - szepnęłaś do chłopaka.
W duszy pragnęłaś, żeby ta chwila trwała wiecznie.
*anchedonia - choroba psychiczna polegająca na braku odczuwania przyjemności z jakiejkolwiek czynności.
I tym uroczym akcentem kończymy dzisiejszego szoteła. Mam nadzieję, że przypadł wam do gustu. Do następnego razu!
~ Ayame
CZYTASZ
Readerki
RomanceSą to one - shoty typu x reader. Można je zamawiać w komentarzach. Po więcej informacji zajrzyjcie do wstępu ^ ^ Tytuły, z których przyjmuję zamówienia: - Fairy tail, - Yuri!!! on Ice -Durarara!! - Noragami - Ao no exorcist, - Diabolik Lovers - Aka...
