Kensei x Blakberry

224 5 5
                                        

Właśnie odbywało się spotkanie Stowarzyszenia Kobiet Shinigami w Seireitei.  Siedziałam na swoim miejscu lekko nerwowo, ponieważ zdążyłam się nauczyć co mogą oznaczać takie spotkania. Zwłaszcza jak doskonale pamiętasz datę urodzin kogoś, z kim wiążą cię przyjacielskie relacje. Pomińmy również fakt, że jest także moim kapitanem. Obok mnie usadowiła się Mashiro, która była dzisiaj tak pełna energii, że ledwo nadążałam za tematami i zbywaniem jej zachcianek. Przez wszystkie lata nauczyłam się zajmowania dziećmi, jednakże zielonowłosa dawała taki wycisk, że nietrudno dziwić się wybuchom Kensei'a. Nikt o zdrowych zmysłach nie byłby w stanie z nią wytrzymać. Nawet kapitan. 

-Okay~! Proszę o ciszę ! - zawołała radośnie Yachiru zrywając się ze swojego miejsca. Wszystkie przestałyśmy rozmawiać, nawet Mashiro zamilkła. Przyzwyczaiłam się już do tego. Najmniejsze zawsze są najgroźniejsze. Mała Shinigami uśmiechnęła się promiennie i swoje spojrzenie dużych oczu od razu przeniosła na mnie i wicekapitan. - Wraz z moją z zastępczynią oraz panią prezes chcemy pomóc wam w przygotowaniu imprezy urodzinowej dla Kena! - wykrzyknęła radośnie.

-Ututu~ Będzie wielka zabawa dla Mashiro! - zachwyciła się Mashiro wyrzucając gwałtownie ręce do góry przy tym omal we mnie nie uderzając. Nie podzielałam jej zachwytu.

-Faceci lubią erotyczne mangi i czasopisma, myślę, że powinniśmy mu jedną załatwić - słysząc Lisę miałam ochotę zapaść się pod ziemie. Bo jakże inaczej, pewnie będę musiała mu to wszystko dać.

-Kategorycznie odmawiam ! - stęknęłam  przeciągle. 

-Ja uważam, że odpowiedniejsze będzie zorganizowanie popijawy na jego cześć - wtrąciła Rangiku cicho chichocząc. 

-Odmawiam - mruknęłam.

Propozycje jak mają wyglądać jego urodziny były coraz to dziwaczniejsze i bardziej pasowały do wyprawienia dla własnej osoby.  Byłam lekko przerażona, ponieważ Kensei posiada trudny charakter i bez dobrego zaznajomienia na pewno nie sprosta się jego oczekiwaniom.  Muguruma to Shinigami zdecydowany i poważny choć naprawdę łatwo go zdenerwować. Irytują go rzeczy absurdalne oraz niedojrzałe zachowanie. A to jakie propozycje tutaj padają, bez wątpienia wywołałyby Huragan Kenseia. 

-Liberum Veto kurwa - jęknęłam kładąc się na ziemi z bezsilności. 

-Czemu nic ci nie pasuje? - Yachiru obrażona nadymała policzki.

-Wiem! - wykrzyknęła Mashiro. - Blakberry zna go przecież lepiej od Mashiro! W prawdzie nie rozumie dlaczego akurat ona go  musi lepiej rozumieć - z tymi słowami sądziłam, że zaraz rzuci się na mnie ale ku mojej uldze tego nie uczyniła. 

-Blak-chan! Podziel się z nami informacjami na temat Kena - zażądała Yachiru. 

~~~~~~ 

Obudziłam się wczesnym rankiem. Pospiesznie się doprowadziłam do porządku jak i moje posłanie. Przeczesałam palcami moje krótkie włosy do karku. Według planu powinnam właśnie przygotowywać dla niego kawę. Co jakiś czas prosił mnie o jej zrobienie.  Dzisiaj nie będzie musiał prosić. Kiedy napój był już gotowy od razu poszłam z nią do biura kapitana. Grzecznie zapukałam alarmując o swoim przybyciu. Weszłam do środka zasuwając za sobą drzwi. Kensei nie był sam, już u niego był jego wicekapitan, Hisagi Shuuhei. Posłałam im obu promienny uśmiech po czym podałam kubek kapitanowi. 

-Witaj, Blakberry. Właśnie chciałem jego posyłać po kawę, dziękuję - powiedział zaskoczony. 

-Pewnych rzeczy można się nauczyć Kensei - odparłam lekko chichocząc. 

-Widziałaś gdzieś Mashiro? - zapytał jakby z nutą zmartwienia. - Zwykle od samego rana nie dostępuje mnie na krok. Obawiam się tego, komu narobi szkód - wytłumaczył pospiesznie.

Reader x BleachOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz