Chcę tylko usłyszeć
"Jestem Twoja kochanie,
Czy jesteś mój?"
Obudził mnie ruch obok mnie, uchyliłem powieki, czego nie mal od razu pożałowałem. Otwierając oczy ponownie byłem już przygotowany na światło próbujące oświetlić wnętrze mojej czaszki. Po którejś próbie udało mi się wydostać z oplatających mnie kończyn dziewczyny. Ubrałem się w znalezione na podłodze ubrania po czym opuściłem sypialnie, ruszyłem do kuchni, która połączona była z salonem po czym wstawiłem wodę na kawę- może i czułem się tu zbyt swobodnie, ale w nosie miałem dobre maniery, gdy moje ciało krzyczało kacem i chęcią kofeiny. Szybko odnalazłem kubek, nie odnajdując wymarzonego napoju zadowoliłem się torebką wypełnioną suchymi liśćmi, po czym nadal czekając aż woda się zagotuje wyciągnąłem telefon z kieszeni, dostrzegłem godzinę dziesiąta więc bez zastanowienia wybrałem numer przyjaciela.
-Tak?-usłyszałem damski głos po drugiej stronie, więc dla pewności sprawdziłem czy dobrze wybrałem numer-halo? Vee, jesteś tam?
-Tak-odchrząknąłem słysząc swój zachrypnięty głos- gdzie mój nalepsiejszy przyjaciel?
-Właśnie wysiadł po coś na śniadanie, powinniśmy nie długo być na miejscu.
-Okej, to do zobaczenia.
-Pa-odpowiedziała kończąc rozmowę.
-Zostawiasz mnie dla telefonu?- dobiegł mnie głos więc odwróciłem się, by zauważyć rudzielca przy wyspie.
Jej włosy były w totalnym nieładzie, a na ustach igrał nadal lekko senny uśmiech.
-Nie-odpowiedziałem nachylając się w jej stronę- ale dla herbaty już tak- cmoknąłem ją w nos następnie zalewając kubek i szybko odnajdują drugi by przyrządzić porcję ciepłego napoju również dla dziewczyny i po posłodzeniu obu jedną podałem Mii.
Jakoś w połowie kubka do domu wpadła druga para, która tym samym przerwała panującą ciszę. Obserwowałem uśmiechniętego przyjaciela, pochłoniętego rozmową z brunetka, widziałem, że również moja towarzyszka na ich widok się rozpromieniła. Każdy z nas otrzymał po rogaliku i kubku kawy z ulubionej kawiarni mojej i Charliego. Po zjedzeniu i wypiciu przelanych do kubków trunków wraz z przyjacielem opuściliśmy mieszkanie.
-Jak tam po upojnej nocy?-zapytał zaczepnie jednak ja tylko potrafiłem wzruszyć ramionami.
-Sam nie wiem-odpowiedziałem w końcu, gdy stanęliśmy przed samochodem- wczoraj wydawało mi się, że to serio dziewczyna dla mnie i jakoś się ułoży, ale zanim przyszliście to nie miałem pojęcia o czym z nią rozmawiać.
-Ty to zawsze robisz sobie pod górę-przyznał ze śmiechem przy okazji włączając się do ruchu- dziewczyna pewnie musi to przemyśleć i przedyskutować z przyjaciółką, później powinno być w porządku.
-Mam taką nadzieję-przyznałem przeczesując ręką włosy- A jak tam ty i...
-Rosaline-wypowiedział, a ja zauważyłem uśmiech na jego twarzy- świetna z niej dziewczyna i dobrze nam się rozmawia, ale nie wiem czy będzie z tego coś więcej.
-Oj Charlesie, każda w końcu ulega urokowi zielonych oczu i twojej brązowej czupryny.
-Dzięki przyjacielu, ale nie wiem czy tym razem bym tego chciał. Wbrew pozorom mam wrażenie, że ukrywa coś przed światem.
-To chyba jak każdy z nas, nieprawdaż?
-Jednak u niej wydaję się to znacznie poważniejsze.
-Drogi przyjacielu, mam wrażenie, że czegokolwiek by nie kryła ty jesteś w stanie odkryć jej każdą kartę- i nie pomyliłem się, chociaż patrząc na to co działo się później, cholernie tego żałuję.
Następnego dnia wraz z Charlim zrobiliśmy sobie ,,męski dzień". Zaczęliśmy od śniadania w ulubionej knajpce, później wybraliśmy się na siłownie, gdzie dostałem numer od jednej blondynki. Chłopak wciąż wyśmiewał się ze mnie i z tego, że mimo tylu dziewczyn wokół ja wciąż myślami wracam do rudzielca, który postanowił ponownie mnie ignorować- ale tak było i nic nie mogłem na to poradzić.
Za każdym razem, gdy mijała mnie jakaś rudowłosa postać miałem nadzieję, że to ona, podobnie było gdy przychodziła o mnie jakaś wiadomość.
Broniłem się jak mogłem, ale tak jak kiedyś powiedziała moja mama, znalazła się dziewczyna, która zawróciła mi w głowie i nie mogę jej stamtąd wyrzucić mimo największych chęci.
-i tak właśnie skończyłem jedząc fretke na obiad w sosie z jelenia- absurdalność tego zdania przywróciła mnie do rzeczywistości, spojrzałem na swojego towarzysza, który z uśmiechem mi się przyglądał - to nie tak, że opowiadałem ci o czymś ponieważ zapytałeś. Mogłeś chociaż lepiej udawać że słuchasz.
-Przepraszam Charlie, ale...
-Tak, tak- przerwał mi- wiem, Mia- wypowiedział po czym jego uśmiech się poszerzył.- Daj jej trochę czasu stary, pewnie sama musi sobie poukładać wszystko w głowie.
YOU ARE READING
Po za zasięgiem
RomanceTo naprawdę nie tak, że go nie chciałam. Kochałam go na swój chory i niezrozumiały sposób i może właśnie to było przeszkodą, i może dlatego wszystko potoczyło się tak, a nie inaczej. ---- Z Rosie problem polegał na tym, że z jednej strony krzyczał...
