R1

10.9K 623 236
                                        


Siedziałem w swoim mieszkaniu, patrząc na zaproszenie z mojej dawnej szkoły. W końcu niedługo skończę dwadzieścia jeden lat. A zaproszenie jest do mojego rocznika i nie tylko. Boże... Czyżby Zayn i Liam się do niego zaliczali?

Po przeczytaniu zaproszenia dowiedziałem się, że dnia piętnastego czerwca odbędzie się impreza absolwentów mojego starego liceum. Będą moi starzy przyjaciele, znajomi, oraz inne ważne osobistości typu Zayn Malik i Liam Payne. A przynajmniej tak mi się wydaje.

Przegryzłem wargę, przypominając sobie ich. Kiedy jeszcze chodziliśmy razem do szkoły, patrzyłem na nich cały czas. Zakochałem się w nich. Jednak oni świata za sobą nie widzieli. No i dopiero po tym, jak odeszli zaczęli od razu istnieć. Liam jest sławnym piosenkarzem, a Zayn modelem. A ja? Zwykłym chłopakiem... studiującym chłopakiem z Londynu.

Odłożyłem z uśmiechem zaproszenie i usadowiłem się wygodniej na krześle przed telewizorem.

- Wybierasz się? - spytał Harry, mój przyjaciel ze szkoły, który jest nim aż do dziś.

Znacząco pomachał kopertą z takim samym zaproszeniem, tyle że z dopiskiem „wraz z twoim narzeczonym". O tak. O Harrym jest bardzo głośno w telewizji. Chłopak umiał się ustawić, jeszcze jak miał siedemnaście lat. Owinął sobie starszego od siebie o dwa lata chłopaka, który jest dość dziany, a jego rodzice są właścicielami wielu hoteli na świecie. Tak jakoś się to ułożyło, że starszy chłopak za jakiś czas stanie się Louisem Stylesem.

W końcu kto oparłby się tym loczkom. No wcześniej owszem, Harry był uroczy i rozkoszny, ale teraz zdecydowanie wygląda na bardziej męskiego i dorosłego niż Louis, którego miałem okazję poznać, ale widziałem go tylko kilka razy na oczy, gdyż ciągle wyjeżdża.

- Myślę, że nie wiem. Boję się konfrontacji z niektórymi ludźmi - szepnąłem, pociągając za jednego z loków Harry'ego, z którego wyłoniło się głębokie warknięcie z ust.

Styles nie lubił zbytnio dotykania jego włosów, dopóki nie robił tego Louis.

- Idź, rozerwiesz się, może spotkasz w końcu Ziama. Wiem, że śledzisz ich codziennie. A nawet byłeś na kilku koncertach i wybiegach mody chłopaków. - Przewrócił oczami, patrząc na mój telefon, gdzie było ich zdjęcie jak się całują.

- Idziesz też? - Przygryzłem wargę i zablokowałem ekran.

Styles pokiwał głową, patrząc się na mnie. Bardzo chciałem tam iść i zagadać do Ziama. A jak będą osaczeni przez swoich dawnych przyjaciół? Przecież nie mam szans!

- Myślę, że pójdę, ale to na nic. I tak nie będę miał szansy na porozmawianie z nimi. - Skinąłem lekko głową, a loczek się uśmiechnął znacząco.

- Pamiętaj, że zabieram Louisa, a z nim każdy chce rozmawiać. - Wyszczerzył białe zęby.

Pokręciłem głową, chichocząc pod nosem. Zapowiada się ciekawa impreza.

•••

To już dziś. Cholera - pomyślałem, poprawiając swoją koszulę. Przegryzłem wargę, przejeżdżając ręką po swoich włosach.

- Gotowy, Niall? Musimy jeszcze jechać po Lou. - Harry zajrzał do pokoju i zmierzwił moje włosy ręką.

Kiwnąłem głową, podchodząc do przyjaciela. Mam nadzieję, że dziś będzie to mój wieczór. Dzisiejszego dnia zagadał do nich, zamiast śledzić ich na Instagramie i nie tylko na nim.

- Więc chodźmy. - Pomachał mi przed nosem swoimi kluczykami od nowego BMW, na które nalegał Louis.

Kim byłby Harry, gdyby mu nie uległ? No właśnie. Poprawiłem wszystko tak, by wyglądało idealnie. Moje ręce zaczęły się delikatnie trząść, tak cholernie się boje.

- Idziemy Barbie - powiedział Harry, popychając mnie w stronę drzwi, przez co zaśmiałem się i szybko ruszyliśmy do samochodu. Jeszcze tylko odebrać Lou i jedziemy.

Zajechaliśmy pod ogromną willę, gdzie Tomlinson czekał na nas pod automatyczną bramą. Jak zwykle wyglądał jak milion dolarów, mimo tego, że miał na sobie zwykłe czarne jeansy i do tego białą koszulkę z żakietem. Loczek wysiadł z samochodu, podchodząc do Lou i biorąc go w ramiona oraz składając na jego twarzy kilka buziaków.

Oni są za słodcy!

- Zakochańce! Wsiadać i się nie całować! - Zaśmiałem się, gdy uchyliłem drzwi. Byli nie możliwi, ale i tak ich uwielbiałem.

- Hej Niall! - Uśmiechnął się do mnie szeroko Louis i usiadł z przodu, na miejscu obok kierowcy.

- Podekscytowany? - zagadnął z idealnym uśmiechem, przyklejonym do twarzy.

- Troszkę - powiedziałem. - No dobra... Trochę bardziej niż troszkę - dodałem, wywołując u Tomlinsona uroczy chichot.

- Ziam tam będzie i nasz mały Niall się denerwuje - zaśmiał się Harry, wsiadając do auta i kładąc dłoń na udo szatyna. Uwielbiałem ich.

- Ziam? - zdziwił się szatyn i wbił we mnie spojrzenie znad fotela.

- Uh... Zayn i Liam halo - powiedział dramatycznie Styles za mnie.

Szatyn zachichotał cicho, puszczając mi oczko.

- Będzie dobrze blondi - odparł szatyn, zapinając pasy, po czym ruszyliśmy z piskiem opon.

Oj tak zapowiada się bardzo ciekawy wieczór.




ᴏᴜʀ ʙᴀʙʏ ✓Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz