g l o w i n t h e d a r k

615 93 21
                                    

W pomieszczeniu unosi się tylko i wyłącznie dźwięk ciężkiego, płytkiego oddechu. Zdaje się być on jedynym, co można usłyszeć, lecz gdyby się wsłuchać nieco ostrożniej, można także zauważyć coś innego: ciche, stłumione dźwięki bólu i strachu.

Hoseok stoi przed ścianą, o którą opiera się górną częścią swojego ciała, czołem oraz ramionami, podczas gdy niżej, pomiędzy jego nogami, na podłodze siedzi skulony striptizer. Nasienie czarnowłosego zdobi jego usta, policzki oraz klatkę piersiową, a oczy błyszczą się prawdziwym, głębokim i wręcz zwierzęcym przerażeniem, mieszanym wraz ze łzami. Ciężki, zmęczony, lecz zadowolony oddech należy do pierwszego z nich; oznaki bólu, do drugiego.

Yoongi zrobił to, co do niego należało. Odwalił swoją robotę i młodszy nie ma zamiaru ani go za to chwalić, ani mu za to płacić, bo to jest po prostu tym, co różowowłosy ma robić: po to się urodził, po to w ogóle istnieje, bo zresztą jest to jedyną rzeczą, którą potrafi robić dobrze, a Hoseok przekonał się o tym już lata temu, gdy jeszcze byli... znajomymi ze szkoły. Tancerz zaspokoił jego rwące pragnienie, ale nie zasłużył sobie tym absolutnie na nic. Powinien uważać to za honor, jeśli młodszy w ogóle jeszcze na niego spojrzy zanim wyjdzie z pomieszczenia.

Przejmując ponownie kontrolę nad własnym oddechem, Hoseok odpycha się jedną dłonią od ściany i robi parę kroków do tyłu, odwracając się od siedzącego na podłodze tyłem i poprawiając swoje ubranie, wkładając swojego zadowolonego już członka do bokserek, zapinając zamek spodni, a następnie guzik oraz pasek. Nie mówi przy tym absolutnie nic, ani nie wygląda nawet tak, jakby przeżył właśnie intensywny orgazm: wszystko w nim jest idealnie zgrane, na swoim miejscu, całkowicie pod jego kontrolą, jakby nic nigdy się nie stało. W takich momentach, Yoongi zazwyczaj obserwuje go potajemnie - chociaż nie powinien, Hoseok czasami się na niego złości i go uderza, gdy przyłapuje go na zbyt długim gapieniu się - i dopytuje się, jak on to w ogóle robi. Zdaje się zapominać o tym, że ma przed sobą jedną z najbardziej niebezpiecznych osób w mieście.

Tym razem jest inaczej. Tym razem Yoongi na niego nie patrzy, tylko wciąż siedzi skulony na ziemi i czuje, jak serce okropnie mu wali w piersi, a łzy nie chcą przestać spływać po policzkach. Zaciska teraz pięści i unosi je przed głową, jakby chciał się przed czymś chronić, mimo tego, że czarnowłosy już go kompletnie ignoruje; ma jeszcze w gardle uczucie jego twardego członka pieprzącego jego usta i duszącego go i nie potrafi się od tego uwolnić. Nie wie, czy kiedykolwiek się od tego uwolni. Nie wie, czy kiedykolwiek przestanie o tym wszystkim myśleć. Nie wie, czy to, co robi mu Hoseok, kiedykolwiek zmyje się z jego brudnej skóry.

Jednak nie to jest w tym wszystkim najgorsze. Najgorsze jest to, że Hoseok nigdy nie zwraca na niego uwagi. Nigdy po wszystkim nie chwali go tak, jak Yoongi by tego chciał. Ale przecież Yoongi tak bardzo się stara...

- Jesteś tak żałosnym widokiem - parska młodszy pod nosem, a gdy różowowłosy unosi spojrzenie okazuje się, że ten jednak odwrócił się na chwilę, aby rzucić na niego spojrzeniem. Wtedy, gdy Min jest w najgorszym stanie. - Ryczysz jak jakaś mała dziewczynka. Chociaż dobrze, że nią nie jesteś, zdecydowanie wolę głupich chłopców którzy nie mają odruchu wymiotnego podczas gdy ich wykorzystuję. Takich, którzy siedzą cicho i pozwalają się pieprzyć, chociaż boli.

Tancerz czuje się tak poniżany, lecz po prostu siedzi przy ścianie, cały oblepioną spermą swojego wieloletniego napastnika i patrzy na niego z taką... fascynacją. Jego przepełnione łzami oczy robią się większe, ilekroć Hoseok dedykuje mu chociażby słowo, chociażby złośliwe, bolesne, wredne; nie potrafi się od niego oderwać, bo go potrzebuje. Potrzebuje jego obecności, dotyku, raniących słów, jego erekcji w swoich ustach oraz zapachu jego nasienia. Potrzebuje go całego, ale nie jest to odwzajemnione. Hoseok go nie potrzebuje. Hoseok go tylko chce gdy mu się opłaca. Od zawsze taki był.

- Hoseok... - Yoongi odzywa się cicho, lecz nie spodziewa się nagłego, niesamowicie bolesnego ciosu, którym czarnowłosy kopie go prosto w brzuch, wręcz błyskawicznie się do niego zbliżając. Striptizer wydaje z siebie bolesny jęk i łapie się za zranione miejsce, zamykając gwałtownie oczy i czując jeszcze większą ilość łez spływającą spod powiek. To boli, to wszystko tak cholernie boli. Ale on... kocha Hoseoka. Chce Hoseoka...

- Nie wypowiadaj mojego imienia, dziwko - warczy ten, a w jego głosie rozbrzmiewa prawdziwa furia. Po raz kolejny, przypomina teraz bardziej zwierzę, niż prawdziwego człowieka. - Nie jesteś tego godzien. Twój język jest dobry tylko do obciągania, nie do mówienia.

- Ale... Hoseok...

Kolejny cios, tym razem w bok. Yoongi traci całe powietrze z płuc i osuwa się na podłogę do pozycji leżącej, a sperma czarnowłosego zaczyna kapać z jego brody na podłoże. Tancerz łka parę razy, cicho, cichutko, aż młodszy podchodzi do niego bliżej, kuca przy nim i podnosi mu głowę, boleśnie chwytając go za włosy. Gdy spogląda mu w twarz, Min odczuwa w sobie małą, malutką iskierkę nadziei, lecz wtedy Hoseok uśmiecha się złośliwie i spluwa mu w twarz, następnie pozwalając, aby jego głowa upadła na podłogę.

A później po prostu wychodzi z pomieszczenia, nie zostawiając za sobą nic, tylko swój zapach. Żadnego słowa, żadnego spojrzenia, nawet żadnej zapłaty. Poprzez ostatnie strzępki świadomości Yoongi widzi, jak do pokoju raz po raz zaczynają zaglądać jego znajomi z branży, prawdopodobnie aby upewnić się, czy jeszcze żyje, czy przeżył kolejny raz z Czarnym Rycerzem. Żaden z nich nie ma jednak wystarczająco odwagi, aby wejść do środka, podejść do niego i mu pomóc. Nie. Wszyscy zostawiają go tam, na zimnej podłodze, oblepionego w spermie i mokrego od własnych łez. Przesiąkniętego własnym irracjonalnym uczuciem.

- Hoseok... proszę...

Koniec końców, ono jest jedyną rzeczą, która pozostaje z nim każdego wieczoru, gdy nikt inny go nie chce.

empty love poems ; yoonseokOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz