82. descriptive chapter

7.1K 251 96
                                        

- W dalszym ciągu tego nie widzę - mruknęła pod nosem niosąc w rękach miskę z nachosami, a w drugiej talerz z przekąskami. Idący obok niej szatyn zaśmiał się pod nosem i po raz kolejny poprawił w rękach dużą butelkę napoju. Byli w połowie drogi, a ta wypadła mu już prawie pięć razy.

- Nie doceniasz Pansy, Hermiono. Gdy ona się uweźmie to nie ma lekko, a tak teraz na oku ma was wszystkich - pchnął drzwi, które prowadziły na dach budynku numer 12 - W sumie to ja też bym chciał, żebyśmy się wszyscy zaczęli dobrze dogadywać.

- No ok, ale nie uważasz, że to wszystko to za dużo jak na tak krótki czas? Zrozum Harry, cieszę się, że jesteś szczęśliwy z Parkinson - widząc jego wzrok poprawiła się i użyła imienia brunetki - Ale pomyśl o tym z tej perspektywy, Slytherin i Gryffindor od zawsze miały ze sobą na pieńku, kłóciliśmi się przez całe osiem lat szkoły jak i podczas przerw w tym czasie - nie chciała wspominać roku, podczas którego szukali horkruksów - Nie możesz oczekiwać, że nagle wszyscy będą do siebie pałać radością.

- Wiem o tym, Hermiono, ale nie jesteśmy już w szkole. Poza tym nie powiesz mi chyba, że te kontakty są tak tragiczne, jak lata temu. Przecież wiem, że byłaś tydzień temu na randce z Malfoy'em.

- Nie prawda! - czuła jak jej policzki się czerwienią - To była tylko kolacja, w dodatku straszny niewypał - mówiła tak szybko, że ciężko ją było zrozumieć. Nim jednak zdążył odpowiedzieć, w końcu wyszli zza ściany i zobaczyli przyszykowane już miejsce.

Między dwoma słupami stała duża biała tablica, której często używają dzieci w mugolskich szkołach, przed nią porozkładane były koce, materace i poduszki. Nad ich głowami wisiały okrągłe lampki, które dodawały miejscu klimatu. W rogu obok nich stała niska drabina, a na niej postawiony był projektor i laptop Hermiony, który wcześniej tam zanieśli. Na kocach były ułożone także dwie palety, które robiły za stolik, który w tamtym momencie zapełniony był od misek z jedzeniem oraz szklanek i butelek. Dookoła niego siedziała już głośno rozmawiająca grupa młodych czarodzieji.

Szatynka jako pierwszego zauważyła blondyna siedzącego na wysokim materacu przy stoliku. Pierwszy raz od dłuższego czasu widziała go ubranego w jeansy i koszulkę, a nie garnitur. Niestety, w tym też wyglądał bardzo dobrze. Nie rozumiała tego, jak to jest możliwe, że jemu we wszystkim było do twarzy?!

- Hej, Hermi! Siadaj tu już, oni sobie poradzą - Ginny śmiejąc się z jakiegoś żartu poklepała miejsce obok siebie. Panna Granger i pan Malfoy w jednej chwili westchnęli mentalnie - ta ruda wariatka właśnie usadowiła ich obok siebie...

- Hej wszystkim - pomachała i usiadła opierając się o materac, na którym siedzieli dwaj, niegdyś, przedstawiciele domu węża. Dopiero gdy spojrzała przed siebie ujrzała swojego byłego chłopaka z dziewczyną u boku.

- Niespodzianka - zaśmiała się hinduska i przytuliła się do boku Rona. Ten w odpowiedzi położył ramię na jej barkach i przyciągnął do siebie. Chwilę zajęło im dojście do siebie i uspokojenie się, ale w końcu wszystko było gotowe i mogli zaczynać seans. Hermiona ostatni raz zerknęła na swoich przyjaciół - oboje znaleźli swoje drugie połówki. Harry przy Pansy stał się bardziej odpowiedzialny i poważny, natomiast Ron uśmiechał się do Padmy cały wieczór. Cieszyła się ich szczęściem, jednak sama czuła się wśród par trochę samotna.

~~*~~

Po obejrzeniu dwóch filmów, horroru i komedii, znudzeni postanowili włączyć muzykę w tle i porozmawiać. Z początku rozmowa się nie kleiła, ale kiedy męska część zeszła na temat quidditcha, a żeńska plotkowała o ostatnich wspólnych wakacjach panny Parkinson i pana Potter'a wszyscy poczuli się swobodniej. Co jakiś czas ktoś rozlewał kolejkę, a gdy alkohol powoli dał się we znaki wspólnie zaczęli komentować i wspominać co działo się w szkole.

Hogwart's Instagram | dramioneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz