n°21 &Eve's bullshit vol.2

2.2K 183 176
                                        

ślizgoni: *nie mają żadnych wzorów do naśladowania. mam na myśli  ż a d n y c h. regulus black jest postrzegany jako śmierciożerca, snape jest draniem, draco nie został odkupiony, andromeda nie jest wspominana. żadnych wzorów*

ślizgoni: *ciężko pracują przez cały rok, żeby wygrać, a wciąż przegrywają puchar domów*

pierwszoroczni ślizgoni: *pominięci przy przydziale. mają  j e d e n a ś c i e  lat*

ślizgoni: *zawsze podejrzani, niezrozumieni, przeciwstawiający się całej szkole*

ślizgoni: *wyśmiewani -BUUU- na każdym meczu quidditcha*

ślizgoni: *wyłączeni z jedynych okazji, żeby pokazać, że nie są wcale źli- walczenie w bitwie o hogwart i w gwardii dumbledore'a*

ślizgoni: *oczekiwani, że będą walczyć w bitwie, mimo wyłączenia ich z tego i traktowani jak waleni terroryści, gdy mają zdecydować, żeby nie obawiać się o rodziców, przyjaciół oraz rodzinę, z którymi mają walczyć*

ślizgoni: *automatycznie uznawani za śmierciożerców*

ślizgoni: *zawsze pokazywani jako stojący po innej stronie, niż szkoła i okropni ludzie, mimo że muszą zmierzać się z dyskryminacją oraz prześladowaniem*

gryffoni: DLACZEGO WSZYSCY ŚLIZGONI SĄ DLA NAS WREDNI? PRZECIEŻ JESTEŚMY TACY FAJNI!!!


No, czas na pogadankę.
O Slytherinie i Hufflepuffie są najgorsze stereotypy. Puchoni są widziani jako słabe, bezwartościowe kluchy, natomiast Ślizgoni jako wredni, bezwzględni zdrajcy. W fandomie świętego Pottera jest ogrom dzieci. Chodzi mi tutaj o psychikę. Są w danym domie tylko przez jakąś postać (hej, jestem z Gryffindoru! Czemu? Bo tam jest Harry!
hej, jestem ze Slytherinu! Czemu? Bo jestem turbo wredny i Tomek/Dracuś/ktoś inny tam jest!
Ło, jesteś jak kochany Puchon! Co to "puchon"?
Oh! Luna jest taka świetna! ... Wiesz, też jestem w Ravenclawie) i cały dom oceniają na podstawie jak bardzo kto zawinił.
Pośród wielu ludzi panuje opinia, że Ślizgoni to świnie, i w ogóle jak można być w Slytherinie? Przecież jesteś taka fajna!
No i dupa. Cytuję - "pierwszoroczna Ślizgonka, więc jeszcze w miarę miła."
To tak nie działa.

Kiedyś, gdy uznawałam siebie za oNE hUnDReD PErCeNt gRYfFiNDoR, też nienawidziłam wręcz Ślizgonów i uznawałam za zło konieczne.

Ale z racji, że mam tak, że najpierw nienawidzę czegoś, a potem to szczególnie kocham i jest mi bliższe, niż to, co lubię od początku, to mnie to nie dziwi, noale toja.

Jak trafiałam na jakieś konto, a w opisie pisało "SLYTHERIN", myślałam "Oh, matko. Jak można być takim gównem!? Nigdy nie mogłabym być w tym domu, zresztą jestem w Gryffindorze."
No i wyszło.

Jak się zagłębiłam trochę w Hufflepuff, to aż stał się moim drugim ulubionym domem. A Puchoni dla mnie kiedyś nie istnieli.

Ludzie, jak pisałam w n°21, najpierw dowiedzcie się więcej, a potem mówcie.

Well, nawróciłam już siebie, epicko turbo kaczko-łososia w połowie (hufflepączki są spoko, naucz się wreszcie) i zamierzam kolejne osoby.

(Ten mój coming out był niezły:
-Ejjj, czemu nie ma bluzy ze Slytherinu...
-Bierz czerwoną!
-Ale ja nie chcęęę...
-Czemu?
-Bo lubię zielony B|)

Slytherin Things | PLOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz