> Depresja<

764 33 32
                                        

EDIT: Idę się zabić przez ten rozdział, jedno wielkie GÓWNO


To jakby kartki z dzienników Tobiasza i Tima.

× | × || × || × || × | × || × || × || ×
Toby

14:57 19 września

Siedziałem od 12 do 13 nad tymi cholernymi liczbami! Pewnie pomyślicie , że jestem debilem ale przepraszam! Te ułamki zwykłe mnie przerastają !! Ugh ... Ostatnio poczułem coś do Masky'ego ... To ... Nie wiem co to było ale jakoś bardziej mnie do niego coś przyciągnęło na taki taki hmm ... Intrygujący ... Nie wiem. Mam nadzieję, że to nie miłości a raczej zauroczenie. Lyra coś mi o tym mówiła. Tak mi jej brak! Ale nie ,nie wiem dokładnie co mi tam mówiła. Bo ja to ja za wiele nie słuchałem.

/ \ / \ / \ / \ / \ / \ / \ / \ / \ / \ / \ / \ / \ / \ / \ / \ / \ / \ / \
Tim

16:32 20 września

Przy Tobym czuje się dziwnie. Tak jakby ... Bezpiecznie? Nie mam pojęcia. Teraz, gdy podglądałem matołka gdzie chowa mój pistolet i usnął. Wyglądał tak słodko i niewinny .... Wróć! Nie było tematu.

_ + - + - + - + -_ + - + - + - + -_ + - + - + - + -_ + - + - + - + -_
Pov Toby

Wstałem była 7. Wcześnie. Może ... Obudzę ich? ! Eureka!
Wszedłem do łazienki i przebrałem się. Zbiegłem prawie się wywalając z schodów i poszłam do kuchni i wziąłem dwie patelnię, i ...
- Aaa!!!
- Hahahahahahahahaha !!!! - śmiałem się niewyobrażalnie głośno.

Gdy była 8:43 wstałem no jasny gwint! Ile ja się śmiałem?! Udałem się do kuchni. Otworzyłem szafkę wyjmując kubek wlałem do niego z czajnika wody i wziąłem leki.

Wyszedłem z pomieszczenia gdy wchodził Slenderwoman ta ta głupie przezwisko! No co idzie gotować. No bo jak nie on to my czyli JA, MASKA i bezmózgi Braian. Wskoczyłem na kanapę i wziąłem pilota. Przeskakiwałem kanały.

- Nuda ... Nuda ... Nuda ... Okej może być -mruknąłem. Do salonu wszedł Masky, jak mnie zobaczył odwrócił wzrok. Brian lekko przewrócił oczy i popchnął brata. Zacząłem oglądać film. Z horroru. W międzyczasie do oglądania przyłączyli się Bezoki, Jeff, Lulu, Lizari i Jane, Nina, Liu, Zero i Puppeteer.

Wstałem z kanapy i poszedłem do pokoju w górę na łóżko godzina 23 ale ten czas szybko mija. Wstałem i przebrałem się w bokserki a bluzkę gdzieś tam rzuciłem w styczniu i jej nie znalazłem. Wściekły na siebie położyłem się na łóżko i usnąłem.

POV. Narrator

Brunet wstał około wpół do siódmej. Wstał i zszedł na dół tam popijając kawę siedział Masky a innych nie było ,bo spali. Szatyn oglądał jakiś poyebów tańczących taniec z Fortnite. Gdy zobaczył bruneta speszony odwrócił wzrok.

POV. Masky

Musiał tutaj przyjść? W tym czasie? Nie wierze w własne szczęście... Dajcie mi się zabić..

-Masky. Wiesz może gdzie jest kawa? - spytał zapalnym i ciepłym głosem.

- P-powinna być w dolnej szafce po prawo.- Dlaczego Ja się tak jąkam? Dlaczego ja w ogóle się jąkam?

- Dzięki Mili!

Pov. TOBY

Kuuuuuuuuuurwa .... Czy ja właśnie powiedziałem Mili?

-Miły? - spytał. Kurwwwwwwwwwwde byłem cały czerwony. Jak! Dobra nie widzi mnie. Mamrotałem coś byłem załamany. Jak! Bosch Mili!

- Uh ... Emm .. N-n-no ..- JA SIĘ JĄKAM!?!?!? Boże

Wyjąłem kawę i ją zrobiłem. Wlałem napój do kubka i poszedłem do salonu usiadłem na drugą krańcu kanapy. Spokojnie Toby.

- Siema! - do salonu weszła Jane.

- H-hej-odparłem.

- Co wam? - spytała.

-N-nic Jane.

- T-ta! - Odparłem. Wstałem i udałem się do pokoju. W lesie było kilka fajnych domków oczywiście dla mnie fajnych bo dla mieszkańców nie. Idziemy do bliższego policji ..

Wszedłem do środka ciemno? Nie okna zasłonięte drzwi otwarte a ja jak św.Mikołaj wchodziłem kominem ... Wszedłem do pokoju z czerwonymi drzwiami było tam dwoje osób. No tak chociaż usłyszałem zabiłem gdzieś dziewczynę bo drugi człek umknęło. Cholera!!

Wyszedłem jak wszedłem i pobiegłem do rezydencji. Szybko zamknąłem drzwi. Jak się wkopałem ..... Kurwwwwwwwwwwde był tam cały a .. Kurwwwwwwwwwwde. Mogłem rzucić w niego toporki ten świadek zabójstwa to chory typcio!

Lyra ... Lyra ... Lyra ... Lyra ...

Boże ona nie żyje opanuj się!

- Kto to ..? - spytałem cicho w pokoju. Co się dzieje !?

Ona nie żyje mięczaków! Nikt cię nie chce zapomniałeś? Nie do wiesz! Nawet ojciec. NIKT CIĘ NIE POTRZEBUJE!

POV. SLENDEK BLENDEK! (Kto by się spodziewał?)

Cały dzień nic. Zero nie ... Czekaj co !? Toby myśl o Gofrach! ZALGO ZAJEBIE CIĘ! MOICH PROXY ZOSTAW W cholerę! Wstałem od biurka i teleportowałem SIĘ do kuchni.
Teleportowałem się pomóc Tobyemu.

Pov NARRATOR

Był .... Toby siedział w fotelu od kilku dni nic nie mówił. Nie jadł, nie pije. Siedzi albo w pokoju, albo w łazience. Na rękach miał 7 milimetrowe cięcia żyletki. Do salonu przekonała bruneta Lulu. Wstał i wyszedł z salonu. Pomaszerował do kuchni i wziął kromkę chleba a do kubka wlał malutko wody. Zjadł chleb i wypił. Wrócił do salonu by znowu usiąść w fotelu.

Do salonu weszły Ann, Nina i Clocky.
- Hej Toby! - mruknęła brunetka.
Cisza ogarnęła salon nie mówili nic zero.

Westchnęła jej obiekt westchnień nic nie mówił. Wyszły bez słowa z pomieszczenia.

Brunet wstał i poszedł do swego pokoju. Usiadł w kącie i westchnął. Przez pięć kolejnych godzin nic nie mówiono wszyscy byli przygnębieni najbardziej Tim.

20:48 Pokój Tima

Dlaczego miesza mi w głowie ?! Nie ... Eh ... Dlaczego on ma tą głupią depresję? To za bardzo boli. Może powinienem mu dać tabletki nasenne? Muszę spytać się Operatora. Ugh ... A dodatkowo jutro przyjeżdża rodzinka.
No to nic ... Ciekawe czy kiedyś zobacz jego piękne czekoladowe oczy ... Rozmarzyłem się.

02:30 łazienki

Od razu lepiej już nie muszę nosić tych szwów! Kolejne okaleczenie się żyletką zrobione.
Krew jest w umywalce ale mnie to za bardzo nie interesuje.
Co ja pierdole?! Kurwa nie dziwię się, że Lyra mnie zostawiła! Głupia suka ... Jebana dziwka! Czy ona udawała, Że mnie kocha?
Głupi ja! Powinienem dawno gnić pod ziemią! Co ja pierdole? Powaliło mnie! Przecież to kurwa spierdolone!
Kurwa jebaną Lyra! Moja kochana starsza siostrzyczka ...
Dla ciebie żyłem, żyje i będę żył. Pomszczę gnoja, który cię zabił nawet Operatora. Zarżnę będę będę mordował ... Nikt mi nie przeszkodzi ktoś kto cię zabijał pożałuje śmiercią bolesną

Wstał z szafki i szybko podszedł do szafy wyjął leki i połknął bez popijania. Obiecuję Lyra pomszczę cię, pomyślał i oddał się do krainy Morfeusza. Masky i inni dalej spali nie wiedząc co będzie jutro.

++++++++++++ () +++++++++++++
I co z góry przepraszam za błędy, które wystąpiły w tym tytule, chyba moja pierwsza książka z rozdziałem powyżej 1000 słów oto jeden z czterech rozdziałów maratonu.
Jak przez coś następne części pojawią się co około 2-5 dni. Nie wiem na ile Internet mi pozwoli, ale będę się starał o to, że będę się interesował.
W następnych rozdziałach do końca (12 rozdziałów) pojawią się takie kartki z dziennikiem bez daty i miejsca.

: 1042 słów :

-New Chapter- SKOŃCZONEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz