Było zimno no jak w zimie (ja pierdolę dop. aut.). Łaziłem po podwórku bez celu. Ręce miałem wsadzone do kieszeni bluzy. Nie miałem ochoty na pójście do salonu na wigilię, więc po ciemku łaziłem po lesie i podwórku.
Wszedłem do budynku cicho. Wszyscy byli w kuchni jedząc w miłej atmosferze. Było czuć lekko smutek. Ale na to ostatnie mam wywalone. Weszłam na schody do pokoju... No ale pan rozjebie wszystko spadł z nich powodując przewalenie się choinki, wplątanie się w te wkurwiające światełka, bombki i inne gówna.
No a przy tym był rozpierdziel i hałas. Przeklinałem pod nosem i próbowałem się uwolnić. Ale przez to choinka ze mną przeturlała się nad ogień. A za to ten kurwa ogień tykał mój twarzy.
- Co to?- usłyszałem. Westchnąłem i spojrzałem w progu drzwi do salonu stał Liu i śmiał się. - Oo... Witam Świętego Mikołaja!- Slenderman stał tuż zanim.
- Zamknij się...- warknąłem i patrzyłem na ogień. Wyplątałem cudem rękę i próbowałem się wyplątać.
- Ugh...- mruknął Ben i Jeff. Pomogli mi. Kurczaki... Ja nie chce na wigilie.
Wstałem i otrzepałem się.
- Dzi-dziękuje- mruknąłem i pobiegłem na górę do pokoju. Zamknąłem się w nim. Położyłem się na łóżku i natychmiast usnąłem.
Time Skip =)
Obudziłem się gdzieś po 5:29. Byłem przykryty... Ale jak ? Przecież nie przykrywałem się i... Dla czego nie mam koszulki? To jest dziwne. Dobra. Wstałem i podszedłem do szafy chwyciłem czarne jeansy, szarą koszulkę i białe skarpetki poszłam do łazienki i ubrałem się. Brudne ubrania rzuciłem do pralki. Ziewnąłem i poszedłem na dół. Wziąłem potrzebne składniki i zrobiłem gofry. Wzięłam talerz udekorowanych gofrów i zjadłem.
Po posiłku odłożyłem talerz. << Gdy tak teraz myślę... To ta depresja mi pomogła dziwnie.... No ale u mnie wszystko jest dziwne!>> pomyślałem i poszedłem do salonu rzucając się na kanapę. Wzięłam pilota i na full włączyłem Eskę. Usłyszałem krzyk.
- Wyłącznie tą muzykę!- krzyknął Nick.
- Hmm... Pomyślmy... NIE!- Krzyknąłem i położyłem się na pustej kanapie. Po chwili na dół zbiegła cała rodzina.
- Hejka! Jak tam?- spytałem patrząc na nich oparty na oparciu kanapy.
- Toby!- krzyknęli wszyscy.
- No ja a co?- spytałem.
- ... On się. Nie zmieni...- mruknął Slenderman, Hoddie i Nick poszli.
Ziewnąłem i patrzyłem na telewizję. Pozostali dawno poszli. Więc byłem sam.. << Nudno tu! Co porobić?...! Wiem pójdę sobie na polowanie! Dawno tego nie robiłem!>> Pomyślałem. Pobiegłem na górę i przebrałem się.
Time Skip =)
Usiadłem na łóżku jakiegoś nastolatka. Miał niebieskie włosy i opaloną cere. I nagle wszyscy chcą mieć niebieski kolor włosów...
Podniosłem wysoko toporne i ciach!
-Za bardzo mi się nudzi..-Mruknąłem
~^~^~^~^~^~^~^§^§~^~^~^~^~^~^~
Jest ciemno i po północy a ja do tego nie mam weny i chęci do pisania Yaoi...
A teraz ważny komunikat:
~kto oprócz mnie cieszy się na myśl o szkole?
Bo inaczej okazuje się ze jestem jedynym człowiekiem który lubi szkole i nie jest Kujonem
CZYTASZ
-New Chapter- SKOŃCZONE
FanfictionDwóch morderców, którzy szczerze nic do siebie nie czuli, potem powstała jako taka przyjaźń i na koniec to.. A co dowiecie się czytając tą książkę ale chyba odradzam. -ZMIENIŁAM OKŁADKĘ BO MOGĘ XD (w sumie tytuł też xdd)-
