Zazdrość

1.5K 96 126
                                    

Rozdział 2

  Że musiał być akurat Gryfonem. Zwierzył się "kolegom" z dormitorium. Uhh... Myślał nad cechami, jakie posiada przyrodni brat, że jest w innym domu. Miał nadzieję, że go zaakceptują. Musi być z tym Harrym... Momentalnie się skarcił. Huh, Potterem. Chciał sobie mówić, że przecież to jego wróg, jego debilny wróg, który nigdy nie będzie na jego poziomie. 

  Siedział właśnie na swym łóżku, z nogą założoną na nogę, podpierając się ręką. Myśli biegały mu szybko, kiedy myślał o Ha... Potterze. 

  Pamiętał, gdy bliznowaty zarumienił się, kiedy posłał mu uśmiech. Teraz będzie mógł się coś o nim dowiedzieć, przecież widział, jak ze sobą gadają. Harry będzie wolał Owena niż tego zdrajcę krwi... 

  Czy Ślizgon czystej krwi, może się zakochać w Chłopcu, Który Przeżył? Oh, nie, nie, nie. Nigdy. 
  

- Nad czym tak rozmyślasz? - zapytał Goyle, który musiał zauważyć jego skupienie. - A może o kim? Zazdrosny o Owena?

  Wszyscy w dormitorium wybuchnęli śmiechem, oprócz Dracona. On tylko popatrzył na wszystkich z wyrzutem i pokręcił głową. Zasłonił się, aby nikogo nie widzieć i położył się na łóżko. Patrzył się na sufit.

Potter.

Potter.

Harry...

  Pokręcił gwałtownie głową, przewracając się na bok. Zamknął oczy.

Harry Potter.

  Uśmiechnął się, a potem odszedł w objęcia Morfeusza. Przynajmniej chciał.

Ale przezwyciężyła myśl, że chce iść do brata, i sprawdzić, czy nie umarł razem z Ha... Potterem.

* * *

Harry'emu zaschło w gardle. Z szybkością światła zerwał się na równe nogi.

  - Cz...czy ty... - nie wiedzieć czemu, Potterowi pojedyncza łza poleciała po policzku. Później mówił wyłącznie wyciszonym głosem. - Jesteś synem Syriusza Blacka.

  Wskazał na niego palcem, a Owen widocznie był zdezorientowany. 

  Harry tęsknił za swoim chrzestnym. Kolejna łza poleciała mu po policzku.

  - Jesteś synem mojego chrzestnego - dodał jeszcze bardziej ciszej, szeptem. Jednak młody Malfoy musiał to usłyszeć. Uradowała go sama wiadomość, że jest w jakimś stopniu rodziną Harry'ego Pottera. 

  Harry nic nie wiedział, że Syriusz ma syna. Nic, nawet nie chciał wiedzieć. Usiadł ponownie na fotelu, a Hermiona, na jego nieszczęście, właśnie przechodziła. Popatrzyła na niego i momentalnie podbiegła. Przyklękła przy nim.

  - Mówiłam, mówiłam, że jest tak samo zły jak jego brat, ojciec i ktokolwiek inny! - zawołała, a teraz więcej twarzy odwróciło się ku nim. 

  - Hermiono... - zaczął, ale nie dokończył, patrząc uważnie na syna jego chrzestnego. Miał ochotę go przytulić, była to jedyna rzecz, człowiek który został mu po Syriuszu, oprócz tego lusterka. Uśmiechnął się do niego, a Owen, zdając sobie wcześniej sprawę, że nie powinien się uśmiechać, uśmiechnął się teraz. Młody Bla... Malfoy wyczuł jego potrzebę i wstał. Harry podążył jego śladami, nadal mu się przyglądając. Oto syn jego chrzestnego, którego strasznie polubił. A teraz chciał o nim mówić jak o bracie, ale teraz ma innego brata. Pierwszoroczniak i Bliznowaty stali przed sobą, a Hermiona nadal klęczała przy Harrym, z otwartymi lekko ustami.

Don't be ashamed of me, Potter || drarryOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz