– Czyń honory – powiedział Taehyung, podając Jeonowi baton marcepanowy. Drugi wyjął go z opakowania, przełamał i porównał do siebie. Mniejszą część oddał Kimowi. – Ty suko.
– No co. – Zaśmiał się Guk, robiąc dużego gryza. Zimny wiatr sprawił, że chłopak cały się zatrząsł. Pogoda w grudniu nigdy nie jest łaskawa. – Ale piizga.
– Czuję – odparł Kim całkiem obojętnie, chociaż wewnętrznie sam drżał. – Stój. – Złapał Jeona przed jezdnią, widząc nadjeżdżający samochód, jednak samemu przeszedł. Dobiegł go głośny śmiech drugiego.
– Co za debil – podsumował Jeon. – Co to było?
– Chyba mi się coś pojebało – odparł, zgodnie z prawdą. – Mogło mnie rozjechać bez różnicy.
Jeongguk znowu się zaśmiał, wpychając sobie resztę batona do ust i ręce wycierając do spodni. Tae na ten gest skrzywił się nieznacznie, ale nic nie powiedział.
– Woow patrz na to. — Jeongguk przytrzymał drzwi, gdy Kim wchodził do szkoły. Od razu naprzeciwko nich stały choinki przystrajane przez dwóch mężczyzn. – Ale ładne. WESOŁEGO ALLELUJA!
Taehyung zachłysnął się powietrzem, słysząc co wykrzyczał Jeoni zaczął szybko wchodzić po schodach. Krztusił się ze śmiechu, czując jak zaczyna boleć go brzuch.
– Czemu się śmiejesz? – Zapytał Guk, doganiając chłopaka. – Tak się chyba mówi, no nie?
– Mamy kurwa Boże Narodzenie, a nie Wielkanoc.
– Och – westchnął Jeongguk, a zaraz po tym wybuchnął śmiechem. – Ciekawe czy mnie słyszeli.
– Na pewno.
– Głupio trochę. – Wzruszył ramionami i pogrzebał w torbie. Wyjął czapkę mikołaja i wcisnął ją sobie na głowę. – Jak wyglądam?
– Jak debil.
Jeon odwrócił się, słysząc za sobą głos. Zobaczył Jimina, który szczerzył zęby i zmrużył oczy.
– Czyli jak zawsze.
– Wypierdalaj.
– Nie mów mi, co mam robić. – Usiadł obok Tae i zjechał trochę na ławce. Na jego twarzy widniał smutek, a po wcześniejszym uśmiechu nie było ani śladu.
– Co jest? – Zapytał Kim, widząc humor przyjaciela.
– Namjoon ma dziewczynę.
– Ja też mam – zawołał Guk, a Hyung zgromił go wzrokiem. – No i co, że ma? Dziewczyna nie ściana, da się przesunąć.
– Jak co, skoro ma dziewczynę to ewidentnie nie jest homo-
– Może być bi – wtrącił się Tae. – Albo faktycznie możesz mu się nie podobać.
– No kurwa dzięki – prychnął obrażony i skrzyżował ręce na piersi. – Co mam zrobić?
– Nic. Po prostu zachowuj się jak wcześniej – powiedział Jeon.
– O czym gadacie? – podeszła do nich Hajoo, podchodząc bliżej nich. Jimin i Tae spojrzeli na nią niezrozumiałym wzrokiem, jednak Guk uśmiechnął się szeroko.
– Jimin ma problem z dziewczyną, które mu się podoba, a ja chciałabym wam przestawić moją dziewczynę. – Uśmiechnął się znowu i wstał, żeby ją objąć.
Jeong Hajoo była średniego wzrostu farbowaną blondynką. Była całkiem pyskata w stosunku do innych, jednak można było na nią liczyć. Do tego razem chodzili na ten sam kierunek. Może i wybór Jeongguka nie był dziwny, ale dziwny był fakt, że spotkanie tej dwójki razem był wcześniej raczej rzadkością.
— Perfekcyjny czas.
— Jak zawsze.
CZYTASZ
(not) dream school| kth.jjg; pjm.knj
Fanfictiontaehyung nie miał problemów z nauką chyba, że w grę wchodzi życie. !schoolau¡topjg!topnj¡trochę wiedzy, uczmy się!fluffik¡potem angst, znacie mnie! 141019; 2504