[Liczba słów: 2307]
— I wtedy wybiegłem z jego ręcznikiem w ręce-
— Czekaj — Zapytał Hoseok nie wierząc własnym uszom — zerwałeś z niego ręcznik?!
— To była spontaniczna decyzja. — wytłumaczył się blondyn.
— Chwila. Jeszcze raz... Mówisz, że poszedłeś sam w nocy do łazienki-
— Sam — przerwał mu Taehyung, wskazując na niego oskarżycielsko palcem — Bo ty mnie wystawiłeś.
— Aish... Mówiłem ci przecież, że nie chciałem cię budzić! Pomyślałem, że potrzebujesz odpoczynku po tym wszystkim, a przecież nic by się nie stało gdybyś poszedł się wykąpać rano. — powiedział słodkim głosem, przytulając się do boku blondyna i posyłając mu szeroki uśmiech.
Taehyung starał się nie roześmiać chwytając pałeczkami warzywa ze swojego talerza, odwracając wzrok od chłopaka.
Oboje siedzieli przy jednym z wielu długich stołów, jedząc swoje śniadanie na wielkiej stołówce. Blondyn myślał, że to w jego szkole uczniowie bywali głośni, ale tutaj, gdzie każdy ma nadprzyrodzone moce i może używać ich, kiedy tylko zechcę, hałas i zamieszanie było znacznie bardziej przytłaczające.
W pewnym momencie oczy wszystkich powędrowały w jedną stronę, gdy podwójne drzwi stołówki otworzyły się, a do pomieszczenia wszedł chudy chłopak o czarnych włosach. Po sali od razu rozeszły się szepty, ale czarnowłosy zdawał się jednak nie zwracać na nie uwagi, idąc bez pośpiechu w kierunku kucharek po swoją porcje jedzenia. Miał bladą skórę, która kolorem kontrastowała z jego włosami, a przez duże, ciemne sińce pod oczami, sprawiał wrażenie, jakby nie spał co najmniej sto lat. Wzrok miał znudzony, nieskupiony na niczym konkretnym, a jego powieki powoli opadali i unosiły się przy mruganiu. Włosy odsłaniały mu czoło, przez co duża, ciemna blizna idąca od brwi, przez oko aż do połowy twarzy przyciągnęła uwagę Taehyunga.
Czarnowłosy chłopak wziął tacę i ustawił się w kolejce za jedzeniem, gdy wszyscy nagle zdawali się wrócić do normy, a stołówkę znowu wypełnił hałas rozmów.
— Co to niby miało być? — spytał zdezorientowany Taehyung, ciągle obserwując tajemniczego chłopaka.
— To się dzieje każdego dnia, przyzwyczaisz się — odpowiedział niewzruszony Hoseok, nawet nie spoglądając w stronę chłopaka z blizną, łapiąc w pałeczki jedzenie i wpychając sobie je do buzi.
— Hę? — dopytał głupio.
— Ta nagła cisza, która nastaje za każdym razem, gdy on pojawia się na stołówce — wytłumaczył, mówiąc z pełną buzią i wymachując pałeczkami, wskazując nimi okrężnym ruchem ręki na całą salę. Po chwili przeżuł jedzenie i westchnął — Ahh... Że nikomu się to jeszcze nie znudziło.
— Kto to jest? — zapytał blondyn, nie kryjąc w swoim głosie zaciekawienia.
— Min Yoongi — odpowiedział Hoseok, a widząc, że to imię nic blondynowi nie mówi, postanowił dodać — Syn dwójki najgroźniejszych przestępców w kraju. Na pewno ich znasz. — Wyjaśnił, na co Taehyung w końcu wytrzeszczył oczy, gdy skojarzył fakty. — Niecałe dziesięć lat temu prawie udało im się przejąć władzę nad światem, zabić nas wszystkich i takie tam.
CZYTASZ
red academy || taekook
FanfictionTaehyung trafia do szkoły dla nastolatków z nadzwyczajnymi zdolnościami, by potem móc zostać superbohaterem i ratować świat. Tyle tylko, że on w sumie nie chce nim zostać, a o swoich mocach dowiedział się dosłownie przed chwilą. Wisienką na torcie...
