4. Człowiek w ogniu

745 94 29
                                        


WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU WSZYSTKIM!!

{Liczba słów: 2958}

— Zawodnicy gotowi? — Zawołał znowu prowadzący, na co otrzymał kiwnięcie głową na znak potwierdzenia od obu chłopaków — W takim razie, proszę o włączenie odliczania!

Po hali rozniósł się hałas wiwatującej publiczności, gdy nad ringiem pojawił się czerwony, hologramowy zegar, odliczający od pięciu w dół.

Gdy doszło do zera, rozbrzmiał krótki alarm, po którym na hali zapanowała grobowa cisza. Żaden z widzów nie odważył się odezwać słowem, wstrzymując w płucach powietrze, z podenerwowaniem oczekując na pierwszy ruch któregoś z zawodników. Sekundy dłużyły się jak minuty, gdy wszystkie pary oczu skierowane był na środek ringu, gdzie dwójka chłopaków w bezruchu mierzyła siebie nawzajem wzrokiem. Oboje byli gotowi do ataku w każdej chwili.

Jungkookowi wystarczył ułamek sekundy, gdy uwaga Kang Daniela została nieznacznie rozproszona, przez cichy gruchot ugryzionego przez jednego z widzów chrupka, który rozniósł się po bezdźwięcznej hali. Taehyung wiedział, że Jeon był szybki. Przekonał się o tym na sparingu, ale oglądając go teraz z daleka, z perspektywy widza, blondyn nie potrafił określić swoich uczuć. Nie wiedział czy czuł fascynację czy może niepokój przez to jak dobrze wyszkolony Jungkook się wydaje.

Brunet ruszył na stojącego w miejscu chłopaka, niczym predator na swoją ofiarę. Kang w ostatniej chwili zdążył oprzytomnieć, gdy Jungkook był zaledwie dwa kroki od niego, co pozwoliło mu jedynie na odskoczenie w bok na ziemię. Starszy chłopak niekontrolowanie przeturlał się po trawie parę metrów, nim jego ciało w końcu się zatrzymało. Natychmiast uniósł szybko głowę, a widząc idącego już w jego stronę Jungkooka z rozłożonymi ramionami, z których buchał ogień, stracił całą pewność siebie, którą miał jeszcze chwilę temu.

Rozbieganym spojrzeniem zaczął szukać jakieś deski ratunku, która byłaby na tyle blisko, by mógł zdążyć zasłonić się nią przed idącym pewnym krokiem po niego Jeonem.

Ujrzał promyczek nadziei w postaci grubych, pozwijanych korzeni wystających spod gruntu. Otwartą dłonią dotknął ziemi i używając swojej mocy, szybko wprawił roślinę w ruch, a już po chwili zaczęła ona otaczać go dookoła, tworząc mały bunkier.

Nie był jednak w nim bezpieczny na długo. Nie minęło kilka sekund, a korzenie stanęły w ogniu.

Taehyung nie mógł uwierzyć w to co widzi. Nie wiedział jak to możliwe, że takie rzeczy działy się w szkole i żaden z nauczycieli jeszcze nie zareagował. Blondyn był gotowy, by wskoczyć na ring i samemu wyciągnąć chłopaka z płonącej pułapki. Odetchnął jednak z ulgą, gdy palące się korzenie zostały rozbite przez wyrastające z środka bunkra drzewo. Spomiędzy gęsto osadzonych liści dało się dostrzec Daniela, siedzącego na jednej z gałęzi.

Z boku Taehyung mógł usłyszeć głośne westchnięcie Jimina.

— Co jest? — zapytał odwracając się do chłopaka, zdziwiony jego reakcją na toczący się pojedynek. Jimin wyglądał jakby dostał właśnie wielkiego olśnienia.

— Wow... własne do mnie dotarło — Przerwał na chwilę zamyślony. Taehyung mógł przysiąc, że widział, jak myśli chłopaka pracowały na najwyższych obrotach — że, Daniel wybrał teren pełen drzew — Jimin odchylił głowę do tyłu, zaskoczony swoim geniuszem. Taehyung za to patrzał się na chłopaka z dezorientacją, próbując załapać o co mu chodzi — Wybrał teren pełen drewna, a Jungkook ma przecież moc ognia! Ogarniasz Tae?? Przecież Jungkookie zmieni ten las w jedno wielkie ognisko!

Nastolatek odwrócił się od chłopaka i przełykając gęstą ślinę, ze zmartwieniem przeniósł swój wzrok z powrotem na ring.

Daniel skakał z drzewa na drzewo, uciekając przed lecącymi z ogromną prędkością płomiennymi kulami, którymi strzelał w niego Jeon.

red academy || taekookOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz