2

2.1K 120 835
                                    


Dziwne imię, z którym dotąd się nie spotkałam. Trudno mi się przyznać, ale przez niego nie mogłam w nocy zmrużyć oka. Można powiedzieć, że w jakimś sensie opanował mój umysł. To było dziwne i równocześnie satysfakcjonujące uczucie.

— Masz dziś wolne. — oznajmiła moja matka, kiedy weszłam do kuchni.— Wczoraj dużo mi pomogłaś, więc Ci się to należy i do tego nasz gość sam śniadania sobie nie zaniesie.

Powiedziawszy to, postwiła przede mną jajecznicę, która sama z siebie przyciągała swoim zapachem. A ja stałam jak słup soli bo mnie zatkało. Kompletnie się tego nie spodziewałam...

Już otwierałam usta, aby coś powiedzieć, lecz ona kolejny raz zabrała głos;

— Nie pytaj skąd wiem. Matki takie rzeczy wiedzą. Idź już. — I spowrotem odwróciła się do mnie plecami.

Westchnęłam i wzięłam do rąk tackę z jedzeniem dla chłopaka, który jak zapewne jeszcze spał w pokoju gościnnym. Po woli wchodziłam po schodach. Bałam się zapukać. Bałam się z nim rozmawiać. W końcu nawet go nieznałam! Głupia!

— Cześć.

Jego głos wybudził mnie ze swoich myśli. Nawet nie zauważyłam, kiedy otworzył drzwi. Dlaczego zawsze muszę bujać w obłokach?

Uniosłam szybko głowę i od razu w oczy rzuciła mi się jego blada twarz oraz złote oczy i czarne włosy. Pierwszy raz zobaczyłam go bez swojego płaszcza. Był jeszcze lepszy niż sobie wyobrażałam...Stop!

—  Oh, Hej! — wydukałam nieśmiało. - Przyniosłam Ci śniadanie.

— Miło z twojej strony... — urwał nagle, szukając odpowiednich słów. Przecież nie znał mojego imienia.

— Mam na imię Nene Yashiro.

— A więc dziękuję, Yashiro. — uśmiechnął się i odebrał z moich rąk tackę. Przez moje ciało przeszło dziwne ciepło, gdy tylko nasze palce zetknęły się na sekundę. — Może wejdziesz? Porozmawiamy.

Cóż miałam uczynić? Przytaknęłam głową zgadzając się na jego dość miłą propozycję. Weszłam w głąb pokoju i stanęłam na samym środku. Potem usłyszałam ciche zamykanie drzwi i jego zapach przy swoim ciele.

— Usiądź. — poprosił.

Usiadłam na skraju łóżka a on tóż przede mną na drewnianym krześle. Ku mojemu zaskoczeniu odłożył tackę z jedzeniem na parapet.

— Nie obraź się, lecz nie jestem głodny. Zjem później.

— W porządku. — machnęłam ręką.

Nie wiedziałam jak mam zacząć z nim rozmawiać. Nie znaliśmy się i nie mogłam podejść do tego spokojnie. Byłam pierwszy w sytuacji, gdzie ja – Yashiro, przeprowadza rozmowę z chłopakiem!

— Ile tak właściwe masz lat, Yashiro? — spytał mnie. Gwałtownie uniosłam głowę z nad podłogi.

— Mam siedemnaście lat. — odpowiedziałam patrząc w okno, jednak po chwili spowrotem spojrzałam na jego twarz. — A Ty?

— Również.  — odparł bez wahania.

Po tym między nami powstała cisza. Kolejny raz patrzyłam w okno, lecz on za to skupiał swoje spojrzenie na mnie przez co czułam się nieco skrępowana.

Coraz bardziej żałowałam, że ubrałam ma siebie zwiewną, białą sukienkę przed kolano oraz z dekoltem w serek. Nie mogłam jednak jej zdjąć, iż moja matka uznała, że będzie ona idealna na dzisiejszą okazję. 

— Czyli dziś o 20 odbędzie się transmisja? — kolejne pytanie skierowane w moją stronę, zachęciło mnie, abym na niego spojrzała.

— Oh, Tak! — uśmiechnęłam się. — Już nie mogę się doczekać! Nigdy nie byłam tak szczęśliwa, gdy ogłosili ten lot! Chodź bardziej interesują mnie zjawiska paranormalne... — wyznałam cicho, drapiąc się niezręcznie po karku.

Hanako zaśmiał się pod nosem.

— Więc jesteś fanką duchów i tym podobnych? — podparł policzek swoją dłonią i uśmiechnął się cenicznie.

— Tak. — kiwnęłam głową. — A teraz wybacz, ale pójdę się przewietrzyć. Wyjątkowo mam dziś wolne. — mruknęłam wstając z miejsca.

Ku mojemu zaskoczeniu, chłopak uczynił to samo. Posłałam mu zaciekawione spojrzenie na co on wzruszył ramionami, przy okazij biorąc do dłoni swój płaszcz oraz czapkę, której dotąd nie widziałam.

— Pozwól, że dotrzymam Ci towarzystwa. 

I bez namysłu zgodziłam się.

Wyszliśmy parę minut później przed kawiarnię. Odetchnęłam z ulgą, kiedy  na naszej drodze nie stanęła moja rodzicielka.

Następnie ruszyliśmy przed siebie. Szliśmy w kompletniej ciszy. Przeważnie to ja prowadziłam, iż z obiegiem czasu zauważyłam, że chłopak idzie parę kroków za mną.
Więc zaprowadziłam go do pobliskiego parku.

— Jesteś stąd? — spytałam go,kiedy usiedlismy na jednej z ławek.

— Tak. Spędziłem tutaj bardzo dużo czasu...

— A więc jesteś podróżnikiem? — zapytałam ponownie patrząc na niego kątem oka. Jego kąciki ust wykrzywiły się w lekkim uśmiechu.

— Coś w tym sensie.

Przytaknęłam. Tylko tyle mogłam zrobić. Miałam milion pytań do niego, jednak przed każdym rozważałam wszystkie za i przeciw. Nie odezwałam się ani słowem. Znając życie, zapewne bym się skompromitowała.

Przymknęłam mocno powieki i zawiesiłam głowę w dół. Jednak szybko ją podniosłam, kiedy usłyszałam głośne wołanie i to w moją stronę;

— Senpai! Senpai!

I nie mogłam uwierzyć, że na prawdę widzę tego chłopaka kolejny raz w życiu. W moją stronę biegł nikt inny jak najmłodszy z rodziny egzorcystów, czyli Kou Minamoto – mój przyjaciel z dawnych lat.

𝑪𝒆𝒏𝒂 𝒄𝒛𝒂𝒔𝒖| 𝒉𝒂𝒏𝒂𝒌𝒐×𝒚𝒂𝒔𝒉𝒊𝒓𝒐✔Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz