rozdział szósty

15.2K 579 175
                                        

Doszli pod wyznaczoną salę po czym stanęli. Już zza drzwi słyszeli, zdenerwowanego profesora.
- Idź pierwszy - Powiedział Harry
- Widzimy się później- odpowiedział Draco i wszedł do klasy, w której zapanowała cisza. Snape podszedł do Dracona i zadał mu pytanie o powód jego spóźnienia.
- Przepraszam - odchrząknął - robiłem coś - dodał i powstrzymał się od uśmiechu.
Po chwili wparował Harry, który nie znalazł żadnej dobrej wymówki.
- A gdzie to się podziewał, pan Potter? - spytał Snape
- J..ja.. - zaczął
- Pewnie znów się gdzieś za mną włóczył - zawołał Draco siadając na swoje miejsce
- Siadaj, Potter. Nie będe marnował lekcji na jednego ucznia, który nie potrafi podać miejsca swojego pobytu przez ostatnie kilka godzin. Ty i pan Malfoy dostaniecie dodatkowe zadania.
- Świetnie - burnkął pod nosem.

Harry usiadł pomiędzy Ronem i Hermioną. Nie chciał znowu im kłamać, ale przespanie lekcji i pocałunek z Malfoyem nie zbyt by ich zadowolił. Tym razem musiał wymyśleć jakąś wymówkę, nie był w tym dobry.

Tak jak przewidział, po lekcji Hermiona wraz z Ronem zasypali go setką pytań.
- Tylko nie mów, że znowu siedziałeś w bibliotece, byłam tam, a po Tobie nie znalazłam żadnego śladu. Tym bardziej wątpie, żebys tyle godzin tam spędził.
- Musiałem coś załatwić - odparł robiąc obojętną minę - I nie, nie w bibliotece, Hermiona.
- Nie mów, że znowu ładujesz się w kłopoty - parsknął Ron
Tym razem pod słowem "kłopoty" może kryć się coś innego, niż dotąd.
- Raczej nie - usmiechnął się - to co, jaka teraz lekcja? - udało mu się zmienić temat, jednak Hermiona jeszcze kilka razy powróciła do poprzedniego. Na szczęście, później Harry zajął ją zupełnie innym tematem. Musiał wysłuchiwać o różnych książkach z kategorii magii starożytnej, ale przynajnniej nie było już pytań o to gdzie był.

Nadeszła pora kolacji. Pomimo przespania paru lekcji Harry był zmęczony. Weszli do wielkiej sali i usiedli przy stole gryfonów. Nie dostrzegł nigdzie Malfoya.
- No co jest Harry, nie ruszyłeś jedzenia-zauważył Ron.
Harry skubnął widelcem kawałek mięsa po czym wstał. Hermiona go chwyciła
- Harry, nic nie zjadłeś, dokąd idziesz - pytała
- Muszę się przejść - odpowiedział robiąc krok w tył
- Mamy iśc z Tobą? - zpaytała ponownie patrząc na Rona, który właśnie zjadał z talerza Harrego
-Nie, dzięki, poradzę sobię - odparł oddalając się.

Rzecz jasna szukał Malfoya. Po okrążeniu paru korytarzy i sprawdzeniu wieży astronomicznej, udał się w stronę dormitorium Slytherinu. Otworzył drzwi do pokoju Dracona.
- Tak, Potter? - zapytał półnagi, koszulę trzymając w rękach
Harry starając się odwrócić wzrok dostrzegł rozłożone książki i pergamin na biórku.
- Widziałeś co Snape nam zadał? Nie da się tego zrobić.
- Możemy zrobić to razem, jak chcesz - zaproponował Harry, ciągle odwracając wzrok od wysportowanej klatki Malfoya.
- Ubiorę się, bo widzę, że sie dekoncetrujesz- powiedział z uśmiechem, wciągając spowrotem koszulę. Harry poczuł, że się trochę czerwieni.
Dosyć szybko poradzili sobie z pracą, ale było już późno.
- Co odpowiedziałeś znajomym jak pytali się gdzie byłeś - zapytał ciekawy Harry
- Olałem ich, nie muszą wiedzieć co robię w każdej chwili - odparł spoglądając w szmaragdowe oczy
Draco zapalił małą lampkę, było już ciemno. Dostrzegł, że Złoty Chłopiec opiera się o poduszkę na jego łóżku.
- Masz zamiar tu spać, Potter? - zapytał jakby to mu przeszkadzało
- A to jakiś problem, Malfoy? - odpowiedział pytaniem na pytanie z usmiechem.
Draco podszedł i zamknął drzwi. Otworzył szafę i wyjął dresy. Zaczął się przebierać, Harry odwrócił się na drugi bok.
- Chcesz jakąś bluze? Chyba nie będzie Ci tak wygodnie
Harry wciągnął bluzę, która pachniała Malfoyem. Poczuł, że zrobiło mu się cieplej niż powinno.
Draco położył się obok na łóżku
- Nie martwisz się, co pomyslą Twoi przyjaciele? - spytał
- Trochę tak, ale chcę się przespać tu.
- Nieźle Potter - odparł Malfoy.

Rozmawiali jeszcze przez chwilę, ale oboje byli już zmęczeni. Draco objął Harrego wsuwając swoją ręke pomiędzy jego żebra, a materac. Przysunął się do niego całym ciałem, a głowę wtulił w szyję Złotego Chłopca. Harry splutł ich palce razem. W jego głowie toczyła się gonitwa myśli, wszystko działo się tak szybko. Wiedział, że jest szczęśliwy, ale oczywiśćie coś musiało się zepsuć...

(Macie pomysł na tytul rozdziału? Dajcie znać czy sie podoba. Mam ostatnio mniej czasu na pisanie, ale pisze w kazdej wolnej chwili. Jak są to sorry za błędy)

explanation || Drarry +18Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz