128.

39 2 0
                                        

Martin poszedł za żoną, wyraźnie zaniepokojony. Słyszał jak wymiotowała i to mu się nie podobało.

- Co się z tobą dzieje?- spytał cicho i pomógł jej wstać.

- Nie wiem. Wiem, że jestem żałosna bo rzygam przez okres. - wymamrotała i poszła wypłukać usta. Królowi nie spodobała się jej odpowiedź.

- Przestań. Po prostu coś się z tobą dzieje, tylko nie wiemy jeszcze co. Zaraz powinna tu być.. - mówił ale nie dokończył, bo z sypialni usłyszał Edith.

- Doktor Osbourne przyjechała!

Małżeństwo wyszło do niej i zobaczyło swoją lekarkę. Blondynka zmyła się, nie chcąc dawać przyjaciółce możliwości aby ta cisnęła ją z powiedzeniem mężowi o ciąży.

- To co się dzieje?- zapytała, po wymienieniu podstawowych uprzejmości. Charlie zwinęła się w fotelu.

- Wczoraj, w sumie to w nocy, dostała okres..

- To bardzo szybko. - zauważyła Jane a Martin mruknął i kontynuował.

- Boli ją to okropnie, nie ważne ile dostała leków. Zwija się z bólu, mdli ją a teraz wymiotowała. Musisz znaleźć co jej jest. Nie może cierpieć przez nie wiadomo ile lat. - powiedział zmartwiony. Charlie zeżarła tabletki i się nie odzywała, czekając aż te zaczną działać. Jane zmarszczyła nos.

- Ta torbiel zniknęła. To nie to. - Mruknęła bardziej do siebie, po czym dodała głośniej.

- Zrobię ci usg. Obejrzę wszystko dokładnie. Jeżeli nic nie znajdę, wyślę cię na kolejne badania. - zarządziła wreszcie. Królowa jęknęła gdy okazało się, że miała pozbyć się spodni ale posłusznie się położyła i czekała na werdykt.

- Jesteś strasznie spięta. - zauważyła Osbourne, gdy to kobieta znowu syknęła, czując nieprzyjemny ból od magicznej różdżki swojej lekarki, którą ta dziwnie lubiła w nią wpychać.

- Jednak ja tu nic nie widzę. Pojawiła się mała torbiel ale ona nie ma prawa cię boleć, przy następnym okresie najpewniej sama zniknie. Mogę przepisać ci tabletki antykoncepcyjne..

- Nie. - warknął Martin, słysząc jej rozwiązanie. Osbourne spojrzała na niego zdziwiona.

-  Z całym szacunkiem ale to nie do ciebie należy decyzja. - powiedziała stanowczo i zakryła nieco swoją pacjentkę aby nie leżała z gołym tyłkiem.

- Faszerowanie jej hormonami nie pomoże, a znowu zamaskuje problem. Masz się nią zająć i znaleźć źródło problemu. - wyjaśnił mężczyzna. Na początku nieco się oburzył słysząc jak go zjechała ale po fakcie, nawet się ucieszył. Lepiej niech broni swoje pacjentki, przed mężami dupkami.

- Dzisiaj już nie ale jutro przyjedziesz do szpitala. Zrobię ci wszystkie badania, pobiorę próbki do laboratorium. Nie podoba mi się to co dzieje się z tobą i nie wierzę, że to taki twój urok. - odparła wreszcie Jane. Charlie słuchała jej czując, że leki nieco zaczęły działać.

- Pod warunkiem, że już nic we mnie nie wsadzisz. Mam cię w sobie prawie tak często jak własnego męża. - powiedziała przez co jej lekarka parsknęła śmiechem a Martin kolorem zmienił się w pomidora.

.

Para królewska nie powiedziała nikomu o złym stanie Charlie aby ich nie martwić. Zamiast tego, następnego dnia pojechali do szpitala na badania. Sądzili, że to i tak wypłynie ale trudno. Były gorsze rzeczy.

Teraz jednak siedzieli w sali i czekali aż pobiorą od Charlie kolejną próbkę.

- Oni nie zostawią we mnie żadnej krwi. - Mruknęła królowa, gdy to znowu przytykała wacik do zgięcia w łokciu. Podczas pobierania krwi musiała odwracać wzrok ale i tak ją mdliło. Nie bała się samego pobierania ani zastrzyków. Ją przerażał fakt, że coś wchodziło jej pod skórę i tam siedziało. To ją mdliło.

Charlotte II (Zakończone)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz