W gabinecie królowej padły strzały a po tym, wszystko potoczyło się nad wyraz szybko.
Martin wrzasnął i rzucił się w stronę żony przerażony, że zaraz padnie martwa, że to koniec i straci miłość swojego życia.
Charlie skuliła się na krześle, które odleciało w bok, przez czyjegoś silnego kopniaka i to tak, że prawie z niego spadła.
Edith pisnęła i złapała się za brzuch sądząc, że właśnie to był jej koniec, że umrze.
Kevin stęknął głośno gdy to kula, która była przeznaczona dla jego siostry, dosięgnęła go.
- Kevin!- krzyknęła przerażona Charlie, gdy zobaczyła co się właśnie stało. Jej brat padł na ziemię i zwinął się z bólu.
Zanim Martin dobiegł do Charlie, padły kolejne strzały, przez co królowa skuliła się na krześle. Strzały poleciały zza niej, szyba rozbiła się w drobny mak a zamachowcy zostali postrzeleni. Martin nie zwracał na to uwagi i tylko chwycił żonę, po czym ściągnął ją na ziemię. Wydała okrzyk bólu gdy to z całej siły walnęła kolanem w podłogę, aż przeszedł ją wyjątkowo nieprzyjemny prąd po całej nodze. Jej mąż zakrył ją sobą.
- Edith! Na ziemię!- wrzasnął widząc, że ta zupełnie jak jego żona, traciła głowę w takich sytuacjach. Blondynka nie była w stanie się ruszyć. Stała w miejscu, obejmując swój brzuch i rozpłakała się, mając wrażenie, że to koniec a ona nie zobaczy już Lukea, swoich dzieci.
Zobaczyła jak jeden z zamachowców, który celował do niej, padł martwy pod jej nogami, z kulą w głowie.
To były jednak jedyne strzały jakie padły, po czym uspokoiło się i zapadła straszna cisza.
Martin jako pierwszy podniósł głowę i rozejrzał się po gabinecie. Dotarło do niego, że to nie był końcowy atak ale ich ratunek. Podczas transmisji zamachowcy ustawili się tak, że sprawi snajperzy mieli czysty strzał z drugiego skrzydła. Zauważył, że cała czwórka nie żyła a przynajmniej taką miał nadzieję.
- Kevin!- krzyknęła Charlie i wyślizgnęła się mężowi. Podczołgała się do brata, który leżał na ziemi i trzymał się za ramię, z którego leciała krew. Trafiło go od przodu i czuł okropny ból. Wiedział jednak, że gdyby tego nie zrobił, nie zasłonił Charlie, jego siostra leżałaby martwa. W końcu celowano w jej głowę. Jak mógłby na to pozwolić?
Martin szybko przeszedł do Edith, która trzęsła się i zanosiła płaczem. Gdy tylko zobaczyła go przed sobą, wtuliła się w niego i wyła w jego pierś. Ulżyło jej, że to był koniec lecz wszystkie emocje dały o sobie znać.
- Nic ci się już nie stanie. Zaraz stąd wyjdziemy. Wrócisz do domu. - zapewnił ją i cmoknął ją w głowę. Ta mu wierzyła lecz nie chciała puścić.
Charlie uklęknęła przed bratem.
- Ty idioto!- syknęła na niego.
- Nie ma za co. - mruknął sarkastycznie i zaraz ta uśmiechnęła się do niego szeroko.
- Stary dureń! Chciałeś dać się zabić? Życie ci niemiłe?- spytała, nie mogąc go zrozumieć.
- A co miałem zrobić? Patrzyć jak cię zabijają? Proszę cię. To moje zadanie. Jesteś moją siostrą i mam cię bronić. - odparł i stęknął gdy spróbował się ruszyć.
- Krwawi mocno. - zauważyła zaniepokojona, widząc jak jego koszula zrobiła się czerwona.
- Chyba przeżyję. Czuję palce ale wolałbym nie ruszać ręką. - odparł i spojrzał na nią. Nie wyobrażał sobie, że miałoby jej nie być. To była jego siostra i nie rozumiał czemu był dla niej taki.
CZYTASZ
Charlotte II (Zakończone)
RomanceMartin z Charlie wycierpieli już wiele. Jednak czy to będzie koniec? A może ich świat zawali się na nowo i to tak, że nie będą potrafili się już z tego podnieść? A może to będzie ich koniec? Czy przetrwają wszystko? Czy wyjdą z tego razem, a może...
