Charlie patrzyła na męża i tak jakoś ciepło jej się zrobiło.
- Wiem, że cierpisz ale cholernie mi się podobasz. - powiedziała, przez co ten się roześmiał.
Byli w pałacu a Martin miał gorszy dzień. Biodro strasznie go bolało i wyciągał się w dziwne pozycje aby jakoś sobie ulżyć.
- Nie ciesz się tak. Wziąłem leki, przejdzie mi niedługo. Chyba. - odparł i spojrzał na nią. Zrobiło się już ciepło, czerwiec był w pełni a ona korzystała z tego. Miała na sobie delikatną i krótką sukienkę, przez co widział dobrze jej piersi. Straciła w nich pokarm całkowicie ale dziwnie przyjęła to spokojnie. Czasami tęskniła za karmieniem tak Bertiego jednak ten już nie był małym dzieckiem. Trojaczki rosły jak na drożdżach i jeszcze cztery miesiące a minie rok od ich urodzenia. Nie mogli się nadziwić jak szybko to zleciało.
Król ostatnimi czasy też się załamał bo prasa co rusz pokazywała jak zaczynał siwieć. Charlie jednak to się strasznie podobało i udowodniła mu to, wchodząc na niego.
- Mogę wziąć maść. Zamknę drzwi i ci ją wmasuję. - zaproponowała ale on pokręcił głową.
- Za mocno śmierdzi. Poczekam jeszcze. - odparł a do gabinetu królowej, wtoczyła się Edith. Lada moment miała rodzić ale ta jak na upartego osła przystało, ciągle pracowała.
- Nie kop mnie potworze. - Mruknęła do swojego brzucha i zaraz spojrzała na małżeństwo.
- Mam dla ciebie nową porcję papierów ale ci ich nie przyniosę bo są w dużym kartonie. - powiedziała a Charlie roześmiała się i sama poszła po nie. Blondynka w tym czasie usiadła ciężko na kanapie.
- Dokucza ci?- spytał łagodnie Martin i po uzyskaniu zgody, pogładził ją po brzuchu. Czuł silne ruchy pod dłonią.
- Yhym. Nie jest tak źle jak z chłopcami ale i tak mam już dosyć. Nawet jeżeli znajdę sobie kogoś, to każę mu zrobić wazektomię. Nigdy więcej dzieci. - odparła ale i tak cieszyła się na dziecko. Miała mieć wreszcie swoją upragnioną córeczkę. Nie mogła być szczęśliwsza. No może jedno by jej pomogło. Obecność męża. Do tej pory nie zeszli się z Lukiem i wątpiła aby to kiedykolwiek nastąpiło. Charlie jednak widziała dla nich ratunek. W końcu za każdym razem jak wspominała o rozwodzie, ci kazali jej się zamknąć i zająć swoimi sprawami. Można było również powiedzieć wszystko o tej dwójce ale nie to, że Luke się nie interesował. Był u dzieci codziennie, spędzał z nimi masę czasu, pomagał Edith tyle ile tylko mógł i jeździł z nią na każde badania.
- Nadal nic nie postanowiliście?- spytała Charlie, która wróciła z dokumentami, które to rzuciła na ziemię.
- Nie. Nie wiemy zbytnio co robić. A fakt, że ciągle lądujemy w łóżku pomimo, że obiecujemy sobie, że to się więcej nie powtórzy, też nie pomaga. - Mruknęła, jęknęła i poszła do łazienki.
- Powinni spróbować do siebie wrócić. Może to rozstanie coś im pomogło. - odezwała się cicho Charlie. Martin nie był tego taki pewien.
- Pamiętaj, że nie dla każdego sama miłość wystarczy. - odparł zgodnie z prawdą. Kobieta mruknęła.
Moment później wszedł do nich Kevin, zgodnie z poleceniem królowej. Chciał rzucić nieco uszczypliwy komentarz o braku kogokolwiek przed jej drzwiami ale zrezygnował z tego.
- Chciałaś mnie widzieć?- odezwał się. Nie uszedł mu uwadze fakt, że Martin tak jakoś nieprzyjemnie na niego spojrzał. Nie mógł go w sumie za to winić. Nigdy nie pokazywał, że go lubił i nie krył się ze swoją niechęcią do niego.
- Tak, jest mały problem.. - zaczęła ale nie skończyła. Usłyszeli zamieszanie na korytarzu, krzyki oraz ciężki tupot nóg. Spojrzeli po sobie przerażeni. Do małżeństwa powrócił znowu zamach w których brali udział i to nie raz. Martin jednak w przeciwieństwie do nich, nie stał jak ten kołek i tylko rzucił się do drzwi. Już miał klucz w ręku, już miał go przekręcić jednak nie zdążył. Zabrakło mu ledwie kilku sekund. Drzwi się otworzyły a do środka weszło czterech, uzbrojonych mężczyzn.
CZYTASZ
Charlotte II (Zakończone)
RomansaMartin z Charlie wycierpieli już wiele. Jednak czy to będzie koniec? A może ich świat zawali się na nowo i to tak, że nie będą potrafili się już z tego podnieść? A może to będzie ich koniec? Czy przetrwają wszystko? Czy wyjdą z tego razem, a może...
