Charlie przekręciła się do męża i uśmiechnęła do niego łagodnie. Robił im właśnie śniadanie ale nie mogła skupić się na czymś więcej, niż na jego tyłku w samych tylko bokserkach.
- Za takimi widokami chyba tęskniłam najbardziej. - odezwała się wreszcie. Martin spojrzał na nią pytająco.
- Jakimi?- spytał zdziwiony. Ta nie odpowiedziała, tylko podeszła do niego, po czym chwyciła go za pośladek. Król zaśmiał się z niej.
- Jak chcesz, to mogę chodzić tak i w domu. Nie wiem tylko jak nasza służba na to zareaguje. - odgryzł się. Charlie pocałowała go w łopatkę i pokręciła głową.
- Nie ma mowy. Tylko ja mogę to widzieć. A po za tym, baby mi się na ciebie rzucą, a faceci nabawią kompleksów. - odparła stanowczo i objęła go w pasie, kładąc głowę na jego plecach.
Martin wrócił do siekania swojej papryki. Jego żona przykleiła się do niego lecz był do tego przyzwyczajony. Raz zabrała mu szynkę z deski, za co dostała po łapach a on jej cichy śmiech.
Miał również wrażenie, że gdzieś mu zaczęła błądzić ręką ale nie zwracał na to większej uwagi. W pewnym momencie poczuł jak wsunęła dłoń za jego bokserki i przejeżdżała palcami, między jego krótkimi włoskami. Muskała go również delikatnie ale skupiała się na wszystkim, tylko nie najważniejszym.
- Kochanie? Co ty robisz?- spytał w pewnym momencie, gdy miał wrażenie, że zaraz nie będzie sobie już luźno dyndał.
- A na co ci to wygląda?
- Robię śniadanie.
- Wiem o tym ale ja chwilowo mam ochotę na kiełbaskę swojego męża. - odparła niewinnie, przez co Martin nie wytrzymał i zaczął się śmiać. To było tak głupie, że nie mógł się powstrzymać.
Charlie przyciągnęła go do siebie i odsunęła się z nim od blatu. Król nic nie mówił i tylko poczuł jak zaczęła go dotykać. Coś mu jednak przestało pasować.
- Charlie, przestań. - odezwał się szybko. Kobieta, która zaczęła się właśnie po nim ruszać, zamarła.
- Co się stało?
- Zostaw mnie. - jęknął i odsunął się szybko od żony. Widziała, że miał strach wymalowany na twarzy, którego źródła nie mogła zrozumieć. Wcisnął się w szafkę i nie mógł wyrzucić tego okropnego wspomnienia z głowy. Do Charlie wreszcie to dotarło.
- Oh, wróciła?- spytała bardziej retorycznie. Martin skinął głową i wyciągnął do niej rękę. Podeszła do niego i chwyciła go. Pomimo, że przed chwilą jej dotyk go przerażał, teraz był tym co go uspokajało.
- Było już tak dobrze. - wymamrotał cicho.
- Kochanie, nie minęło wcale tak dużo czasu. To będzie czasami jeszcze wracało lecz to nic złego. Nie widziałeś mnie w ogóle. To dlatego.
- Wcześniej mi to nie przeszkadzało. - mruknął.
- Wcześniej lubiłam być wiązana. Rzeczy się zmieniają i niektórych widocznie nie możemy robić zbyt często, bez wcześniejszego przygotowania. - odezwała się spokojnie i zaczęła gładzić go po dłoni. Widziała, że ciągle był spięty i zdenerwowany ale obserwował ją tymi swoimi wiecznie smutnymi oczami.
- Nie chcę żeby ona była z nami. - powiedział zrezygnowany.
- Wiem kochanie, wiem. Nie damy jednak rady nic z tym zrobić. Jesteśmy skazani ja nią, jak i na Rossa. Jednak z nim nauczyliśmy się żyć, z nią też sobie poradzimy. Wiesz, że pomogę ci z tym wszystkim i nigdy nie będziesz sam. - zapewniła go. Tego akurat była pewna. To było jej zadaniem. Była od tego. Martin rozluźnił się nieco i skupił. Charlie objęła go lekko aby go nie spłoszyć.
CZYTASZ
Charlotte II (Zakończone)
RomansaMartin z Charlie wycierpieli już wiele. Jednak czy to będzie koniec? A może ich świat zawali się na nowo i to tak, że nie będą potrafili się już z tego podnieść? A może to będzie ich koniec? Czy przetrwają wszystko? Czy wyjdą z tego razem, a może...
