127.

45 1 0
                                        

Charlie przekręciła się do męża i uśmiechnęła do niego łagodnie. Robił im właśnie śniadanie ale nie mogła skupić się na czymś więcej, niż na jego tyłku w samych tylko bokserkach.

- Za takimi widokami chyba tęskniłam najbardziej. - odezwała się wreszcie. Martin spojrzał na nią pytająco.

- Jakimi?-  spytał zdziwiony. Ta nie odpowiedziała, tylko podeszła do niego, po czym chwyciła go za pośladek. Król zaśmiał się z niej.

- Jak chcesz, to mogę chodzić tak i w domu. Nie wiem tylko jak nasza służba na to zareaguje. - odgryzł się. Charlie pocałowała go w łopatkę i pokręciła głową.

- Nie ma mowy. Tylko ja mogę to widzieć. A po za tym, baby mi się na ciebie rzucą, a faceci nabawią kompleksów. - odparła stanowczo i objęła go w pasie, kładąc głowę na jego plecach.

Martin wrócił do siekania swojej papryki. Jego żona przykleiła się do niego lecz był do tego przyzwyczajony. Raz zabrała mu szynkę z deski, za co dostała po łapach a on jej cichy śmiech.

Miał również wrażenie, że gdzieś mu zaczęła błądzić ręką ale nie zwracał na to większej uwagi. W pewnym momencie poczuł jak wsunęła dłoń za jego bokserki i przejeżdżała palcami, między jego krótkimi włoskami. Muskała go również delikatnie ale skupiała się na wszystkim, tylko nie najważniejszym.

- Kochanie? Co ty robisz?- spytał w pewnym momencie, gdy miał wrażenie, że zaraz nie będzie sobie już luźno dyndał.

- A na co ci to wygląda?

- Robię śniadanie.

- Wiem o tym ale ja chwilowo mam ochotę na kiełbaskę swojego męża. -  odparła niewinnie, przez co Martin nie wytrzymał i zaczął się śmiać. To było tak głupie, że nie mógł się powstrzymać.

Charlie przyciągnęła go do siebie i odsunęła się z nim od blatu. Król nic nie mówił i tylko poczuł jak zaczęła go dotykać. Coś mu jednak przestało pasować.

- Charlie, przestań. -  odezwał się szybko. Kobieta, która zaczęła się właśnie po nim ruszać, zamarła.

- Co się stało?

- Zostaw mnie. - jęknął i odsunął się szybko od żony. Widziała, że miał strach wymalowany na twarzy, którego źródła nie mogła zrozumieć. Wcisnął się w szafkę i nie mógł wyrzucić tego okropnego wspomnienia z głowy. Do Charlie wreszcie to dotarło.

- Oh, wróciła?-  spytała bardziej retorycznie. Martin skinął głową i wyciągnął do niej rękę. Podeszła do niego i chwyciła go. Pomimo, że przed chwilą jej dotyk go przerażał, teraz był tym co go uspokajało.

- Było już tak dobrze. - wymamrotał cicho.

- Kochanie, nie minęło wcale tak dużo czasu. To będzie czasami jeszcze wracało lecz to nic złego. Nie widziałeś mnie w ogóle. To dlatego.

- Wcześniej mi to nie przeszkadzało. - mruknął.

- Wcześniej lubiłam być wiązana. Rzeczy się zmieniają i niektórych widocznie nie możemy robić zbyt często, bez wcześniejszego przygotowania. - odezwała się spokojnie i zaczęła gładzić go po dłoni. Widziała, że ciągle był spięty i zdenerwowany ale obserwował ją tymi swoimi wiecznie smutnymi oczami.

- Nie chcę żeby ona była z nami. - powiedział zrezygnowany.

- Wiem kochanie, wiem. Nie damy jednak rady nic z tym zrobić. Jesteśmy skazani ja nią, jak i na Rossa. Jednak z nim nauczyliśmy się żyć, z nią też sobie poradzimy. Wiesz, że pomogę ci z tym wszystkim i nigdy nie będziesz sam. - zapewniła go. Tego akurat była pewna. To było jej zadaniem. Była od tego. Martin rozluźnił się nieco i skupił. Charlie objęła go lekko aby go nie spłoszyć.

Charlotte II (Zakończone)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz