Charlie wróciła z łazienki i spojrzała na męża. Zmieniał właśnie prześcieradło bo jak zwykle, trafiło ją w nocy.
- Czemu mnie to tak boli?- spytała cicho. Martin zarzucił kołdrę na łóżko i spojrzał na nią.
- To jest pierwszy okres po operacji. Osbourne mówiła, że to będzie miało miejsce, to że jesteś po porodzie też nie pomaga. Następne będą łagodniejsze. - zapewnił ją a ta mruknęła i wróciła do łóżka. Król ułożył się obok niej i zaczął nieco uciskać jej brzuch.
- Szkoda, że dostałam go teraz. - Mruknęła, przysypiając.
- Czemu?
- Liczyłam, że sobie odbijemy co nieco w Szkocji. - odparła. Jutro, a właściwie dzisiaj z rana, mieli jechać na swoje święta.
- Z tym też możemy sobie odbić. - zapewnił ją i cmoknął w czoło. Charlie skupiła się i poszła spać, mając ochotę odrąbać sobie brzuch.
.
- Jak inni to robią? Przecież to tortury. - wymamrotała Charlie, kiedy to zatrzymali się na stacji, znowu, i karmiła Bertiego. Jak reszcie wystarczało, że podtykała butelkę pod nos to tak z tym nie było łatwo. On musiał jeść prosto ze źródła.
- Nie musisz przecież karmić go piersią. Pomarudzi i w końcu zacznie jeść z butelki. - odezwał się Martin ale ona pokręciła głową.
- Nie, nie o to mi chodzi. Marudzę o podróżowaniu z dziećmi. - wyjaśniła j spojrzała na swoją gromadkę z tyłu. Musieli zainwestować w samochód, który ich pomieści. Tym oto sposobem, na samym tyle siedziała Alex z Joy, jako, że te dwie wymagały chwilowo najmniej uwagi i radziły sobie dobrze w drodze. Trojaczki były za nimi i co chwila marudziły.
- Jakbym słyszał Reginę. - wtrącił się Timothy który do nich wrócił. Jemu trafiło się miejsce na tyle obok swoich dużych wnuczek.
- Jak wy to robiliście?
- Niańki. - odparł a ta wywróciła oczami.
- Na to się nie zgodzę. Jest tylko Maggie i jej dziewczyna. Więcej nie chcę. - powiedziała zgodnie s prawdą. Na początku bali się dopuścić kogoś obcego do ich małego stadka ale opiekunka, którą już mieli, zaproponowała im najlepsze rozwiązanie. Jej ufali, to też wydało im się to całkiem na miejscu.
- Tata! Siusiu!- odezwała się Alex. Martin jęknął.
- Kochanie, masz pieluchę. Zrób tam.
- Nie! Alex duża!- walczyła dalej. To też chcąc nie chcąc, zabrał córkę z samochodu.
Ich święta w Szkocji zaczynały się wyjątkowo dobrze. Przejechali ledwie jedną czwartą trasy, gdzie w tym czasie powinni być w połowie. Zastanawiał się tylko czy dojadą na miejsce do zmroku.
.
Udało im się wreszcie dojechać lecz mieli dosyć. Bertie wył ale już nie zatrzymali się aby nie stwarzać większego opóźnienia.
Charlie zignorowała wszystko i wszystkich, po czym zabrała synka z samochodu. Ten dalej płakał ale uspokajał się nieco na jej rękach.
- No i co takiego się dzieje? Masz już dosyć leżenia?- spytała i weszła z nim do zamku. Resztą mógł zająć się jej mąż, służba oraz ojciec. Po coś w końcu byli.
Od progu podeszła do niej opiekunka lecz Bertiem zamierzała zająć się samej. Poszła z nim na górę, rozebrała z kombinezonu i posadziła sobie na kolanach. Musiała trzymać go ale w ten sposób szybko się uspokajał.
CZYTASZ
Charlotte II (Zakończone)
RomanceMartin z Charlie wycierpieli już wiele. Jednak czy to będzie koniec? A może ich świat zawali się na nowo i to tak, że nie będą potrafili się już z tego podnieść? A może to będzie ich koniec? Czy przetrwają wszystko? Czy wyjdą z tego razem, a może...
