III

148 11 3
                                        

[...] Mijały dni, być może nawet tygodnie, nie miałem pojęcia który mamy miesiąc, ani gdzie jestem. Myślałem tylko o niej, bowiem robiłem sobię nadzieję, że jeszcze ją odnajdę. Podczas tego całego czasu, który spędziłem sam, krążąc po różnych hotelach szukałem jej. Spotkałem wówczas wiele kobiet podobnych do niej, jednak żadna z nich tak naprawdę nie była nią. Nie myślałem o niej dlatego, że coś do niej poczułem, tylko dlatego, że była mi z jakiegoś powodu bliska. Tak jakbyśmy się poznali, chociaż nie miałem pojęcia jak się nazywa, kim tak naprawdę jest, oraz czy ona myśli tak samo. Musiałem szukać miejsca, aby mieć gdzie spędzić kolejną noc. Pieniądze się kończyły, sił było mało, a ja jedynie mogłem prosić o pomoc Boga, aby zabrał mnie z tego przeklętego świata i uratował. Z dnia na dzień składałem coraz więcej CV do różnych punktów informacyjnych, jednak wszędzie dostawałem tą samą odpowiedź; "Oddzwonimy do Pana z informacją zwrotną". Nigdy nie oddzwonili. Ostatnią garstkę pieniędzy jednak nie miałem zamiaru wydać na nocleg, tylko na alkohol w lokalu który odwiedziłem razem z tą kobietą. Nie po to, żeby wypić je ze znajomymi. Po to, żeby zachlać się na śmierć i już nigdy nie musieć czuć tego cierpienia.

[...] Kroczyłem po lokalu tą samą trasą, którą przemierzyłem z tą kobietą.
Podszedłem do lady i zamówiłem 4 drinki, które zawierały najmocniejszy alkohol jaki był dostępny. Barista ostrzegł mnie, że taka dawka alkoholu może mnie przysłowiowo zmieść z planszy, jednak mnie to nie ruszyło. Prawdę mówiąc to tego właśnie chciałem. Czekając na swoje zamówienie postanowiłem rozejrzeć się po lokalu. Nic tak właściwie się nie zmieniło, jak i wygląd tak i ludzie. Rozpoznałem w nim parę twarzy, ale ani rusz nie chciałem się z nimi witać. Wolałem się zamknąć w sobie i nie myśleć o tym co dalej. Marzyłem tylko o tym, aby zniknąć. Odebrałem swoje zamówienie i zasiadłem w ustronnym miejscu. Kiedy już miałem podnosić pierwszy kieliszek dosiadł się do mnie ktoś nie znajomy.

-Nie rób tego. - Rzekł do mnie damski głos łapiąc mnie za rękę. Podniosłem głowę w górę i ukazała mi się kolejna znajoma twarz. To była ta kobieta którą spotkałem tamtego dnia. Nie byłem w stanie wydusić z siebie ani słowa, patrzyłem się w jej błękitne oczy szukając w nich siebie. Przez dłuższą chwilę patrzeliśmy się na siebie bez słów, rozmów. Otworzyłem buzię aby coś powiedzieć, jednak ona złożyła kciuka na moich ustach, tak jakby nie chciała żebym sie odzywał. Nagle pociągnęła mnie za rękę i zaczęła gdzieś prowadzić. Nie stawiałem oporu, zostawiłem za sobą mój plan samobójczy i poszedłem za nią. Zaprowadziła mnie na taras lokalu i usadziła przy krawędzi. Spojrzałem pod siebie, a tam ujrzałem wiele pustych, warszawskich ulic. Poczułem ukłucie w sercu, którego nie rozumiałem. Patrzyłem z góry na tę ulice tak, jakbym już wygrał z wieczorną melancholią. Oglądając widok, który był na wyciągnięcie ręki nie potrafiłem się nawet skupić na niej, bowiem coś w tym mieście przyprawia mnie o uczucie samotności. Spojrzałem na dziewczynę z empatią i wrażliwością. Chciałem, aby mogła się poczuć przy mnie komfortowo. Nagle kobieta się odwróciła w moją stronę, zerknęła na swoje dłonie i oznajmiła:

- Aneliss. Nie zręcznie wyszło tamtym razem. Przepraszam. - Mówiąc to nawet nie ośmieliła się spojrzeć w moją stronę. Potrafiłem zrozumieć, dlaczego nie chciała oglądać się na mnie. Czuła się źle z tym, jak to się ostatnim razem skończyło. A przecież koniec jest dopiero wtedy, gdy ja nie będę jej znał, a ona nie będzie mnie.

-- 05/05/23
❕ Wszystkie wydarzenia w książce są zmysłone: wątki mogą sie opierać o wywiady z Jankiem.

your worthless promises | jann ffOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz