Przedstawiłem się już dziewczynie, więc nie czułem potrzeby powtarzania tego. Tym razem we dwójkę znów zaczęliśmy obserwować ulice Warszawy. Pustka tych ulic wciąż mnie przeraża, ale przy niej czułem się trochę bezpieczniej. Aneliss położyła głowę na moim ramieniu i razem zaczęliśmy podziwiać widok na Warszawę. Przysięgam, że mogłoby to trwać wiecznie, a ja nadal bym się nią zachwycał. Nie byłem w niej zakochany, ale czułem do niej coś więcej niż do nieznajomej osoby. Tak jakby była mi bliska, chociaż nie była. Jak gdybyśmy spędzili ze sobą wiele czasu, jednak dopiero tutaj się dowiedziałem jak tak naprawdę ma na imię. W końcu nie musiałem jej nazywać kobietą, tylko faktyczną i istniejącą Aneliss. Miała średniej długości platynowe włosy, prześliczne błękitne oczy i ten uśmiech. Z wyglądu przypominała mi kogoś, ale nie byłem w stanie stwierdzić kogo. Urzekła mnie cisza, której nikt nam się nie ośmielił zakłócić. Słyszałem całkowitą ciszę, którą nawet o takiej godzinie w Warszawie było nie sposób usłyszeć. Nie chciałem jej przerywać, ale jednocześnie czułem potrzebę z nią porozmawiać. Musiałem się poważnie zastanowić, czy jest to tego warte. Czy nie wyjdę w ten sposób na głupca, który chce się umówić z pierwszą lepszą laską. Nie była pierwszą lepszą. W końcu przełamałem się i począłem krok w strone rozmowy.
- Tak właściwie, to co Cię sprowadza w takie miejsca, jak te? - Spytałem, zachowując przy tym odpowiednią ciszę, aby nie zakłócać jej tego milczenia. Aneliss siedziała chwilę w ciszy, a gdy już miałem sobie odpuścić i wrócić do oglądania Warszawy ta uniosła głowę, i odpowiedziała na moje pytanie.
- Co masz na myśli, mówiąc "Miejsca takie, jak te" ?
- No wiesz. - Zacząłem zagłębiając się w oceanie jej oczu. - Miejsca, w których ludzie się gubią. W których szukają nieprawdziwych siebie, zatracając się w ludziach dookoła. Bo przecież nikt nie przychodzi do takich miejsc, żeby się zabawić jako prawdziwy on. To nie jest miejsce dla takich ludzi. - Odpowiedziałem jej z pełną pokorą i zrozumieniem. Nie oczekiwałem odpowiedzi, tak właściwie to nawet na nią nie liczyłem. Chciałem, żeby poczuła mnie przy sobie.
- Wiesz Janek... - Zaczęła, a ja wciąż nie mogłem się wynurzyć z jej niebiańskich oczym. - W życiu nigdy nie jest za łatwo. Ale za każdym razem trzeba wyciągać wnioski z porażek. Nie poddałam się, ale próbuje odnaleźć siebie. Wcale mi to miejsce w tym nie pomaga, jednak nie mam innego wyboru. W moim domu źle się dzieję, a ci ludzie to moja jedyna szansa. Przecież gdybym zobaczyła, że odpuściłam w momencie kiedy było już tak blisko naprawienia tego wszystkiego, to był pomyślała "Co ja najlepszego odjebałam?". Cały czas próbowałam dogodzić wszystkim, być inną wersją siebie, tylko po to, by każdy poczuł się przy mnie komfortowo, ale to nie ma sensu. - Patrzyłem na nią jak na obrazek. Widziałem w jej oczach ból i cierpienie, na które nie zasługiwała. Poruszyło mnie to jak nigdy przedtem.
Przyciągnąłem ją do siebie i objąłem, przejeżdżając przy tym dłońmi po jej talii. Aneliss bez większego oporu wtuliła się we mnie i zaczęła płakać. Czułem jak jej łzy przesiąkają mi przez koszulkę, ale byłem zbyt poruszony żeby ją odsunąć. Chciałem jej pokazać współczucie i wsparcie, którego prawdopodobnie nie otrzymała już od dawna. Gładziłem jej włosy, a ona wtuliła się mocniej i wyszeptała mi do ucha "Dziękuję".
Wiedziałem, że nie mogę jej tak zostawić. Nie po tym, co się od niej dowiedziałem. Cały czas po głowie krążyło mi zdanie, że w jej domu źle się dzieję.
- Czy... mogę dzisiaj spać u Ciebie? Bez żadnych numerów, nie mogę Cię teraz zostawić. - Spytałem, próbując odsunąć od siebie chociaż na chwilę wszystkie smutki.
Nie odpowiedziała, lecz pogładziła mnie po ręce, co było jednoznaczne z zgodą. Wstaliśmy i ruszyliśmy w strone wyjścia, jednak ktoś pociągnął Aneliss za rękę.
- Już za kolejnym latasz, dziwko? Jeszcze z Tobą nie skończyłem, musisz mi się odpłacić. - Chłopak który wypowiedział to zdanie był mi już znany, bowiem to ten sam mężczyzna, który ostatnim razem zabrał mi na wiele tygodni dziewczynę. Odsunąłem od niego Aneliss i stanęliśmy z nim twarzą w twarz. Wyglądał na groźnego, który w rzeczywistości jest petem. On jednak spojrzał się za moje plecy na dziewczynę i parsknął śmiechem.
- Naiwny. - Mruknął pod nosem odchodząc do mężczyzn na kanapie, którzy prawdopodobnie przyszli razem z nim. Wszyscy wyglądali tak samo, jakby byli tu odpłacić się Bogu za wszystkie grzechy. Złapałem Aneliss za rękę, a ona wyprowadzila mnie tak szybko, jak było to możliwe, nie zwracając uwagi na to, że zostawiła w lokalu swoją kurtke.
-- 09/05/23
❕ Wszystkie wydarzenia w książce są zmysłone: wątki mogą sie opierać o wywiady z Jankiem.
Za miłe przyjęcie książki postaram sie pisać przynajmniej 2 rozdziały tygodniowo, dłuższe niż przedtem. Sobota❕
CZYTASZ
your worthless promises | jann ff
Novela Juvenilyou promised me that and you didnt keep your word ; -- polish fanfiction about jann. 26/04/23 ❗ wszystkie wydarzenia są zmyślone, zbieżność nazwisk jest przypadkowa.
