maybe its something

671 26 1
                                        

Głośne pukanie rozległo się w dość sporym domu. Taehyung wiedząc co się szykuje, niespecjalnie się śpieszył idąc w stronę drzwi. Jak tak teraz myślał, mógł powiedzieć Sunghyoonowi żeby dzisiaj nie przychodził. Jednam chłopak przyszedł godzinę wcześniej, a teraz strasznie głupio byłoby go wyprosić.

Dopiero za tydzień wracał do szkoły, więc na szczęście był w domu, kiedy Gguk postanowił złożyć swoją milusio zapowiedzianą wizytę.

- On naprawdę musi tu przychodzić? Nie mogliście pogadać przez telefon? Mogłeś powiedzieć że masz grypę.

- Wyjebałby drzwi z kopa, nawet gdybym tą grypę miał. - W tym momencie usłyszał dzwonek do drzwi. Przez moment nawiedziła go myśl, żeby jebnąć się na kanapę, przykryć poduszkami i udawać że nikt nie dzwoni do drzwi.

Ostatecznie otworzył drzwi, a jego oczom ukazał się starszy brunet. Starał się zachowywać normalnie, i powstrzymywać tworzącą się gulę w gardle, jednak na jego widok odebrało mu mowę. Naprawdę przez ten czas starał się zapomnieć o swoich uczuciach, wyprzeć je, a nawet zbudować nowy związek. Jednak..Pewnym było że mężczyzna prędzej czy później wróci. Nie ze względu na niego, tylko dzieci. Dlatego tak bardzo nie chciał mu powiedzieć.

-Cześć. - Powiedział w końcu starszy, wchodząc do środka kiedy Tae go przepuścił. Młodszy coś tam odburknął. - A ty? - Zapytał mierząc wzrokiem Sunghyoona. Tamten, mimo że trochę niższy też go zlustrował.

- Sunghyoon. Od kilku miesięcy mieszkam w tej okolicy. - Jeongguk tylko kiwnął głową, i odwrócił spowrotem wzrok na Tae. - No?

Taehyung nadal nie miał ochoty na rozmowę, więc tylko skierował się schodami w stronę pokoju jego dzieci. Z ulgą stwierdził, że tylko Gguk poszedł za nim.

- Co to jest za typ w ogóle? Napewno nie z nim zaciążyłeś? - Taehyung z całych sił próbował nie wybuchnąć.

- Nie, kurwa. On się tu wprowadził pięć miesięcy temu. Wiesz chyba ile trwa ciąża? Czy masz aż tak przechlany łeb? - Stanął przed jasnymi drzwiami, ozdobionymi wielką niebieską naklejką z wzorem oceanu.

- Nie musisz być tak uszczypliwy. Wpuścisz mnie?

- Masz nie być głośno, jasne? To noworodki, a głośne dźwięki nie są sprzyjające rozwojowi, do tego będą płakać. - Uchylił drzwi dopiero gdy starszy kiwnął głową.

Jeongguk podszedł do jednego z łóżeczek. Obydwa stały na dwóch różnych końcach pokoju, żeby krzyk jednego nie obudził drugiego. Przyglądał mu się przez dłuższą chwilę. Taehyung w tym czasie usiadł na puchatym dywanie, obserwując dokładnie ruchy byłego chłopaka.
Kiedy wyciągnął ręce w celu podniesienia dziecka, Taehyung dosłownie zerwał się na nogi.

- Wiesz jak się trzyma noworodki? - Zapytał, a kiedy Gguk zaprzeczył gestem głowy, kazał mu usiąść na małej kanapie. Sam chwycił dziecko, i bezpiecznie ułożył je w ramionach bruneta.

Sam podszedł po drugiego chłopca, siadając na przeciwko Jeona - na podłodze.

- Tae? - Usłyszał delikatnie złamany głos starszego, ale nie ośmielił się podnieść wzroku. - Jak oni się nazywają? - I na to pytanie młodszy miał ochotę wybuchnąć śmiechem.

- Trzymasz Minho, ja Jaewona. Minho ma prawie czarne oczy, a Jae bardziej piwne. - Starszy tylko kiwnął głową. Siedzieli tak może piętnaście minut.

- Gdzie chcesz iść na studia?

- Nie wiem. Jak się dostanę to Seul.

- Okej. Proszę nie denerwuj się. Zrobimy testy DNA? Moi rodzice zapłacą. Muszę mieć po prostu pewność. - Słysząc to pytanie, Taehyunga trochę zamurowało. Przez chwilę sam myślał nad odpowiedzią.

- Dobrze.

last night || taekookOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz