Pov Jisung:
Obudziłem się w łóżku znanym przeze mnie, czyli Minho. Nie przypominam sobie tamtego dnia, ale pamiętam, że dużo wypiłem alkoholu.
Minho jeszcze spał i przytulał mnie, co utrudniło mi wyjście z łóżka.
Nadal pamiętałem o jego rodzicach, ale wiedziałem, że to rodzice, a nie on. Jeszcze na tę chwilę to rozumiałem.
Powoli wyślizgnąłem się z objęć Minho, na co on nawet nie drgnął. Westchnąłem i poleciałem do kibla, bo czułem, że się zeszczam i musiałem się umyć.
Po moim powrocie mój „gospodarz" nadal się nie ruszył, a na zegarku widniała godzina 12:42, dlatego powoli wybudzałem go z transu.
- Minho...- zacząłem powoli- jest już późno - machnął ręką, w geście, abym sobie poszedł - Minho, mieliśmy iść dzisiaj do kawiarni.
Bardzo go lubiłem, ale miał jedną wadę. Nie jest leniwy, tylko nie potrafi wcześnie wstać.
- Japierdole...- otrząsnął się- JISUNG?!!
- zapomniałeś o mnie nawet - nie było mi smutno, wiedziałem, że to nieprawda.
- Jezu... wiesz wczoraj tyle się działo... dużo wypiłem, potem my... podasz mi moje spodnie?
- Co za idiota- powiedziałem podając mu jego część garderoby - idź do kibla zanim się zesrasz, no i mam twoje ubrania, ale wiem, że i tak nie masz mi za złe.
I tyle z niego było. Ubrał spodnie, poleciał do kibla oraz na dodatek wydarł się, czy mu gacie podam. Co za głupek...
Zrobiłem mu i sobie po kubku kawy i jajecznicy. Zaraz mieliśmy iść do kawiarni, więc specjalnie dałem mu mniej, aby szybciej zjadł.
- Jezu nie jęcz, zaraz pojedziemy.
- No, ale dziś jej otwarcie, pewnie wszystkie miejsca są zajęte.
- Więc jak pojedziemy później, to miejsc i tak nie będzie, tylko będziemy czekać bez sensu.
- Kolejka. Czy to słowo mówi ci...- moje zdanie przerwał mi Minho pocałunkiem w usta. Wiedziałem, że chciał, abym się zamknął po prostu. Ale te jego usta...
- Dobra chodź - rzucił szybko i poszedł w stronę drzwi, jakby niby nic.
***
W kawiarni było sporo ludzi, dlatego czekaliśmy niecałą godzinę, by wejść, a za nami i przed nami ciągnęła się spora kolejka.
Po wejściu do niej, natomiast było przecudnie. Piękna biel, zapach kawy, a te stoliki... cudo. Usiedliśmy przy jednym z nich. Udało się koło okna. Widoki były mi znane, bo to znana przeze mnie okolica, ale było cudnie.
Nie była to byle jaka kawiarnia i nie bez powodu nazywała się Kociarnia, ponieważ była to kocia kawiarnia. Wiedziałem, że Minho się zakochał w niej od pierwszego wejrzenia. Kochał kotki.
Zamówiliśmy sobie po kawie, która podobno ma być w kształcie kota, cokolwiek to znaczy i po cieście. Ja wziąłem sernik, a on ciasto marchewkowe.
- Pięknie tu - rzuciłem, ale Minho był za bardzo zajęty kotkami. Bawił się z jednym z nich. Był taki szczęśliwy. Coś pomiędzy nimi zaiskrzyło. Tak, tym kotem, a Minho. Pasowali do siebie.
Przyjąłem zamówienia i zawołałem Minho do siebie.
- To dla ciebie, a to dla mnie - nadal był wpatrzony w te koty - nawet na mnie nie spojrzysz, tylko te koty.
- Ciebie oglądałem caałą noc- zarumieniłem się.
-Cicho...
- A.. i miałeś mi coś ważnego do powiedzenia- powiedział z ciastem w buzi - zajebiste ciasto- skomentował.
- Wiesz co rozszerzam?
- Biologię światową?
- Świata- poprawiłem go- I wiesz, że chce zostać piosenkarzem.
- Ta.. mówiłeś
- Tyle, że wiesz, że w tym roku kończę liceum.
- No wiem.
- I idę na studia.
- To też wiem.
- Tylko, że te studia... są w Ameryce.
Minho wypluł cały łyk kawy... na mnie.
- CO?! Nie mówiłeś.
- Nie drzyj się.
- To niemożliwe. Lecę z tobą.
- Nie. Stracisz wszystko.
- Tylko ciebie mam.
- Nie polecisz ze mną na pięć lat do Ameryki.
- Polecę, nic nie mam do stracenia.
- Nie.
- W takim razie zamieszkaj ze mną.
Tym razem to ja wyplułem kawę.
CZYTASZ
Volcano//Minsung
Humor🐿quokka🐿: Co robisz jak ci się nudzi? HOTDADDY🥵 : Mysle o tobie Głównie chat. Wszystko w celach humorystycznych. Zapraszam na swój kanał błędy specjalnie!!!! strart - 25 luty 2024 koniec - .....
