1. Obserwator

10 0 0
                                        

Olivia
- Przepraszam, zaraz zamykamy.

rzuciła Olivia, nie odwracając się od półki, gdy usłyszała ciche skrzypnięcie drzwi. Zakładała, że to kolejny wieczorny klient, przyszedł po coś i zaraz wyjdzie. Jednak nikt nie odpowiedział. Zamiast tego poczuła na sobie intensywne spojrzenie. Powoli odwróciła głowę.

Stał tam, brunet w ciemnym płaszczu, z niespokojnymi, przeszywającymi oczami. Miał w sobie coś niepokojącego, coś, co zmuszało ją do oddechu krótszego niż zwykle. Milczał, a cisza stawała się przytłaczająca, jakby powietrze nagle zgęstniało.

- Nie sądziłem, że zamknięcie mnie dotyczy.

powiedział w końcu, głosem głębokim, pełnym czegoś, czego Olivia nie umiała rozpoznać ,to była mieszanka arogancji i pewności siebie, z nutą niebezpieczeństwa.

- Zamykamy za pięć minut.
odpowiedziała szybko, usiłując opanować drżenie w głosie. Przesunęła wzrokiem po jego twarzy, próbując zgadnąć, kim jest i co tu robi, ale nie znalazła odpowiedzi. Mężczyzna patrzył na nią, jakby czytał w jej myślach.

Podszedł bliżej, nie spuszczając z niej wzroku. W mroku sklepu jego sylwetka wydawała się jeszcze wyższa, na początku myślała że jest niższy ,  a cień rzucany na ścianę dodawał mu aury niemal nieludzkiej. Kiedy stanął tuż przed nią, poczuła ciepło jego obecności. W tej chwili uświadomiła sobie, że to nie przypadek, że tu przyszedł. Przyszedł dla niej.

- Twoje imię?- zapytał, jakby miał prawo wiedzieć.

- Olivia- odpowiedziała niepewnie, a jego usta uniosły się w ledwie zauważalnym uśmiechu, jakby znał to imię, jakby znał ją lepiej, niż powinna na to pozwolić.

- Olivia...- powtórzył aby kontynuowała , smakując każde brzmienie.

- Olivia Claudia Miller.. - powiedziała nie pewnie.

- świetnie. James. - powiedział chłodno.

Olivia poczuła, jak jej serce przyspiesza, a jednocześnie coś w środku kazało jej się wycofać, uciec. Ale jej stopy były jak przyklejone do podłogi, a oczy nie mogły oderwać się od niego. Było w nim coś tak silnego, magnetycznego, jakby stanął na granicy światła i cienia, a ona... była ciekawa, co leży po tej drugiej stronie.

- Nie rozumiem, co masz na myśli - odpowiedziała, starając się, by jej głos brzmiał pewnie. Mimo to brzmienie własnych słów wydało jej się puste. Był tu ktoś, kto przełamywał wszystkie zasady, których dotychczas się trzymała, kto zmuszał ją do zastanowienia się, czy rzeczywiście zna siebie.

Mężczyzna uśmiechnął się lekko , uśmiechem pełnym tajemnicy i mroku. W jego oczach krył się cień człowieka, który nigdy nie musiał prosić, nigdy nie musiał przepraszać.

- Dowiesz się już niedługo. - rzucił tylko, jakby to była obietnica. A Olivia, choć nie znała jeszcze tych słów, poczuła, że to nie była zwykła przelotna rozmowa. To było ostrzeżenie.

Kiedy się odwrócił i zniknął za drzwiami, wciąż czuła jego obecność , jakby zostawił po sobie ślad, który osiadł w powietrzu. Coś, co nie pozwalało jej o nim zapomnieć, nawet jeśli bardzo by tego chciała.

Przez kolejne dni próbowała wrócić do normalności, do zwykłego rytmu życia w pracy, wieczornych spacerów do domu, drobnych rozmów z przypadkowymi klientami. Ale w jej myślach nadal trwał obraz ciemnych oczu, które widziały ją w sposób, w jaki nikt jej jeszcze nie widział.

Pewnej nocy, kiedy znów zamykała sklep, poczuła, że nie jest sama. Cień mężczyzny pojawił się za oknem, a gdy podniosła wzrok, zauważyła mężczyznę , stojącego naprzeciw. Zmrużyła oczy, a on uniósł rękę, jakby chciał ją przyciągnąć. Był jak cień, który przylgnął do jej życia, coraz głębiej, coraz bardziej.

Wiedziała jedno: z chwilą, gdy zjawił się w jej życiu, coś się zmieniło. Być może jej serce biło szybciej, ale czy był to znak fascynacji... czy ostrzeżenie?

It's never been your'sOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz