VI

5 0 0
                                        


                Pod koniec lekcji miałem dość. Nie dość, że pierwsza była chemia, to po niej miałem dwie biologie, kolejny przedmiot którego nie nawędem, co nie znaczy, że jej nie rozumiem. Następie były dwa angielskie, i polskie. Na doby koniec dnia niemiecki.

Wywlokłem się na parking szkolny i przypomniałem sobie o bardzo ważnej rzeczy. Motor Gabrieli, dziewczyna teleportowała się, więc maszyna stała teraz obok mojej. Rzuciłem w pojazdy torbą zastanawiając się jak zataszczyć te dwie cholery do domu, po drugiej stronie miasta.

Nagle przez główne drzwi szkoły wybiegł białowłosy chłopak. Widocznie chciał zdążyć na szkolny autobus, ale ten właśnie odjechał. Usłyszałem jak Hiro przeklinał cicho mówiąc, że następny autobus do domu ma za godzinę. Wykorzystałem okazje.

-Hiro!- Krzyknąłem, byłem o drugiej stronie parkingu, ale i tek mnie usłyszał.

Pomachał i ruszył w moją stronę. Niestety zanim przeszedł choćby pół odległości napatoczyły się szczeniaki z domu Aresa. Bo choć mają własne treningi i lekcje, i tak chodzą do tej samej szkoły, a wieści szybko się rozchodzą.

-Czarodziejek, może nam tu poczarujesz.- Zakpił przywódca grupy, postawny chłopak, który najpewniej karmi się sterydami.

-Nie wiem o co wam chodzi.- Powiedział stanowczo Hiro i spróbował wyminąć Łowce. Kiedy mu się to udało Ralf, bo tak miał na imię lider, sięgnął po nadnaturalne moce i unieruchomił chłopaka.

-A mi się wydaje, że wiesz.- Nie chciałem nic robić, bo wiem jak to będzie później wyglądało, mu bardziej się oberwie, a ja trafie na celownik wszystkich młodych Łowców.

Lecz kiedy cała trójka zaczęła bić nowego ucznia nie wytrzymałem. Złapałem moce wszystkich trzech, i użyłem iluzji. Rezultat tego był taki, że Hiro był wolny, a napastnicy, obecnie bez swoich mocy, krzyczeli przez iluzje własnej śmierć w ogniu.

Podszedłem do Hiro, pomogłem mu się podejść. Pokazałem gestem by nie mówił, puki nie odeszliśmy wystarczająco daleko. Kiedy stanęliśmy już przy motorach spojrzałam na bandę nieudaczników i warknąłem.

-Jak tyś to zrobił?- Zapytał zdziwiony chłopak.

-Ja ma lepsze pytanie, jak ci się udało przeżyć bez tego? Przed tym jak nauczyłem zmieniać swój wygląd codziennie nachodziły mnie takie typy.- Burknąłem, on spojrzał na mnie zdziwiony.- Przez tą naszą urodę, dużo ludzi chciało się na mnie mścić.

-Pierwszy raz coś takiego mi się zdążyło.- Stwierdził, szczęka mi opadła.

-Gdzie cię chowali?- Wymamrotałem.- Mniejsza o to, potrzebuje pomocy, a ty możesz się odwdzięczyć za ratunek.- Spojrzał na mnie pytająco, wyszczerzyłem się do niego.- Umiesz jeździć?- Wskazałem na dwa Harleye, a oczy Hiro prawie wyszły na wierzch.

-Ty tym jeździsz?- Pisnął, wziąłem to za odpowiedz twierdzącą, wręczyłem mu kask i kluczyki.

-Choć, Gabi zostawiła swój, podjedziemy do domu odstawić je. Później podwiozę ciebie do ciebie.- Przyjrzałem się jego obrażania i dodałem.- Przy okazji okaże ci jak to zaleczyć.- Spojrzał się na mnie jak na wariata.- Masz pół twarzy umazanej krwią.

-Jestem!- Wydarłem się na pół kamienicy.- Choć pokarze ci jak się uzdrowić.- Zrzuciłem kurtkę i buty, jeszcze w garażu, więc teraz czekałem tylko na Hiro.

Dotyk ŁowcyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz