Lubię przesiadywać w swoim pokoju, bo on mnie nigdy nie zdradzi. Pomieszczenie powinno o mnie najwięcej mówić. Powinnam mieć plakaty swoich ulubionych zespołów przyklejone na ścianie, a nawet i zdjęcia w ramkach. Jednak ja nie mam nic. Wszystko jest pochowane. Jedyną ozdobą jest średniej wielkości obraz nad biurkiem. Nic więcej. Nawet ubrania nie leżą luźno na podłodze. Są poukładane w szafkach. Żadnych kosmetyków, książek, zdjęć. Nic nie wskazuje na to, że ten pokój jest zamieszkany. Wygląda tylko jak pokój do wynajmu. Niektórych to nawet przeraża, a mnie się podoba.
Usłyszałam, że ktoś puka do drzwi, więc bez chwili zastanowienia poszłam je otworzyć. Nigdy nie mówię, żeby ktoś wszedł, bo to może być moja matka, a nawet któraś z sióstr. Nie lubię wpuszczać znienawidzonych osób do miejsca, w którym jako jedynym mogę być sobą i nikogo nie udawać.
W progu stoi uśmiechnięty Nicklaus. Kocham go, ale czasami mam go ochotę zabić, bo zmusza mnie do zbędnych ruchów. On jako jedyny może wchodzić do środka bez pukania. Dlatego przewracam tylko oczami i odsuwam się o krok, żeby mógł wejść do środka. Nie muszę długo czekać aż on to zrobi, więc szybko zamykam drzwi. Kiedy się odwracam, widzę że Nick leży już na moim łóżku. On zawsze tak robi - wchodzi do środka, a później ląduje na moim wyrku. Uważa, że to nie sprawiedliwe, że ja mam miększe od jego i dlatego należy mu się czasami poleżeć na mym posłaniu. Dlatego nie dziwi mnie już widok jego śpiącego na moim łóżku, kiedy wracam do domu.
- Coś się stało? - pytam, bo już nie wytrzymuje tej ciszy między nami. Tym bardziej, że patrzy się na mnie jakby odkrywał moje kolejne tajemnice.
- Musi się coś stać, żebym do ciebie przyszedł?
- Zazwyczaj przychodzisz do mnie w poniedziałki i środy, bo wtedy jeździmy na siłownie. Czasami nawet w niedziele, żeby pójść pobiegać, ale dzisiaj jest piątek. Dlatego tak. Musi się coś stać, żebyś mnie odwiedził w mych skromnych progach.
- Dziś najwyraźniej jest wyjątek - uśmiechnął się, ale sztucznie. To nie ten sam uśmiech, który przeznaczony jest tylko dla mnie. W tym jest więcej kłamstwa, a to może oznaczać tylko jedno. On ma przede mną jakąś tajemnicę. Nigdy nic przed sobą nie ukrywaliśmy, ale najwyraźniej wszystko się zmienia - Gdzie dzisiaj na imprezę?
- Wiedziałam - uśmiechnęłam się szeroko ze swojego zwycięstwa na co Nicklaus przewrócił oczami - Amnesia - jego wyraz twarzy momentalnie się zmienił. Ze szczęśliwego na przerażonego. Teraz jestem pewna, że ma jakąś tajemnicę, a związana jest z tym klubem.
- Nie idziesz tam - powiedział stanowczo, a we mnie krew się zagotowała. Rozumiem, że jestem jego młodszą i ukochaną siostrą, ale czasami mógłby mi pozwolić na coś na co mam ochotę - Nie idziesz i koniec.
- Czemu?
- Nie dyskutuj!
- Nie jesteś moim ojcem i nie możesz mi mówić co mogę a czego nie. Dlatego wybacz, ale nie ważne co powiesz to i tak tam pójdę.
- Shadow! - już drugi raz podniósł na mnie głos. Wcześniej mu się to w ogóle nie zdarzało. Zawsze był spokojny, a dla mnie miły - Posłuchaj mnie, Shay. Jestem twoim bratem i martwię się o ciebie. Nie chcę żeby stała ci się jakaś krzywda. Kto wtedy będzie uprzykrzał życie bliźniaczkom? - mówił to tonem jakim mnie zawsze przekonuje. Mówił spokojnie i głaskał mnie dodatkowo po ramieniu. Mogłabym zrezygnować z moich planów, ale wiem co by to wtedy oznaczało. Przegraną, a ja od niedawna jestem zwycięzcą.
- Kocham cię Nick, ale wszystko już postanowione - popatrzyłam w jego smutne oczy i wtedy prawie zmiękło mi serce. Nigdy nie chciałam, aby Nicklaus był przeze mnie smutny. Nigdy nie chciałam nawet widzieć go w takim stanie - Poza tym co piątek chodzimy we czwórkę do jakiegoś klubu. Nic mi się nie stanie. Proszę Nick, zaufaj mi.
CZYTASZ
Poszukując Prawdy
Ficção AdolescenteOna - dobre oceny I złe zachowanie. On - tajemniczy i władczy. Spotkanie się obu światów w jej ulubionym miejscu. To nie był przypadek. On ją zna I chce nią zawładnąć. Jednak ona go nie lubi I jakoś go nie polubi. Czy coś się zmieni? Co on od niej...
