Spotkanie cz.3/3

122 11 33
                                    

*James POV*

Uciekałem jak sarna przed wilkiem ,ale przecież to ja jestem wilkokrwistym a pan Adams jest tylko zwykłym człowiekiem nie mówiłem wam ,że przeszedłem pierwszą przemianę w wilka? (to już teraz wiecie XD). Chciałem o tym powiedzieć Dylanowi ,Scorpiusowi oraz Katherine i Adeline ,ale zajęci są swoimi sprawami a Carly później powiem. Kiedy uciekłem od pana Adamsa i zauważyłem ,nie ma go i okazało się ,że byłem już pod moim domem spojrzałem się na taras ,moja mama stała pod drzwami razem z tatą ,zapowiada się ciekawie... Podeszłem nie daleko tarasu i pierwszy odezwał się ojciec.

Tata: Co się stało ,że tak dyszysz? - zapytał lekko śmiejąc się ze mnie.

Ja: Pan Adams mnie gonił ze strzelbą.- odpowiedziałem szczerze a na to moja mama w szybkim tępie zaczęła sprawdzać czy mi nic nie jest ,a tata śmiał się.

Mama: Czy już Chris oszalał do reszty?! Josh jutro jedziesz do Chrisa i Ashley i macie to wyjaśnić! - odparła z troską w głosie. Wyglądała jak tygrysica chroniąca swoje tygrysiątko.

Ja: Mamo nic mi nie jest. - jęknąłem zzażenowany.

Mama: Najpierw wejdźmy do środka i wszystko nam opowiesz ze szczegółami. - Jak powiedziała tak zrobiliśmy ,weszliśmy do domu i usiedliśmy na kanapie.

Tata: No to młody opowiadaj jak było. - opowiedziałem jak było ,a rodzice w skupieniu wsłuchiwali się w każdy szczegół tego wieczora.

Mama: Mam nadzieję ,że wyznasz swoje uczucia do Carly ,widać to jak ci na niej zależy. - zauważyła jak się wyłączyłem bo zamyśliłem się czy im powiedzieć prawdę o tym ,że zmieniam się w wilka czy raczej nie ,lekko szturchnęła mnie w ramię i ocknąłem się.

Mama: Wszystko w porządku? -spojrzała się na mnie z troską i miłością ,oraz szczęściem.

Tata: Czy coś chcesz nam powiedzieć? - spytał z powagą w głosie.

Ja: Pomimo tego ,że jestem zakochany w Carly to jeszcze jest coś ważniejszego... - zacząłem mówić tajemniczym głosem.

Mama i tata: Co takiego? - zapytali lekko zszokowani.

Ja: Chyba jestem wilkołakiem... - rodzice patrzą się na mnie jak na szaleńca. Wiedziałem ,że mi nie uwierzą trzeba to "zaprezentować"

Mama: Na pewno nie masz gorączki ? - zapytała niepewnie.

Ja: Tylko się nie wystraszcie się. - starałem się uspokoić ich na początku aby na zawał nie padli. Ehh przedstawienie czas zacząć ,wstałem od kanapy i odeszłem 5 kroków od rodziców ,wtedy pomyślałem o mojej wersji w futrze ,kości zaczęły się łamać i stanąłem na 4 łapach i moje tęczówki z brązowych stały się złote. Widziałem w oczach rodziców szok ,podziw i milion pytań ,w wilczej formie mówić nie mogę jedynie mogę się komunikować telepatycznie z moim alfą ,o którym nic nie wiem. Przemieniłem się z powrotem w człowieka i byłem nadal w ubraniach. Głos pierwszy zabrał tata.

Until Dawn: Nowe PokolenieOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz