Natalia:
Nadszedł czas ostatniej libacji w tym roku.Ola nareszcie wróciła do domu wiec miał kto posprzątać i przygotować imprezę sylwestrową.Ja wolałam zająć się czymś pożyteczniejszym.Zastawiłam stół alkoholem.Później usiadłam i wypiłam kulturalnie pół butelki wina.Po chwili przyszła Ola z przekąskami
-Chyba musimy się stąd urwać.Mam dosyć Wrocławia...- powiedziała lejąc sobie wina do kieliszka
-co proponujesz? - zapytałam
- wyjedźmy nad najbardziej ekskluzywne morze...Bałtyk - i pociągnęła spory łyk trunku
- dobrze prawisz - uniosła kielich niczym ksiądz w kościele i zamoczyłam delikatnie swe ustka.
Usłyszałam pukanie do drzwi.Poświęciłam się i poszłam otworzyć.
Zobaczyłam Jareda ubranego w to co zwykle, czyli brudną i śmierdzące szatę.Adam był ubrany w panterkowy szlafrok, a na ustach miał czerwona szminkie od Dżefreja Star.
Kell wyglądał jak gangster, a Casie...Była porostu czarna.Wszyscy weszli z hukiem do mieszkania.Brakowało jeszcze parę gości.Każdy przyniósł po "szczeniaku". Prawdopodobnie nikt nie będzie wiedział co była na imprezie, ale jak się bawić to do zgonu.Nagle ktoś otworzył drzwi z kopa był, to Arek ubrany w brokatowy strój.W ręku trzymał dziwną statuetkę w kształcie gwiazdy
- no co tak sztywno plebsy?! Babka polej no każdemu po maluchu!
Ta oburzona mówiła coś pod nosem.
-zgadnijcie skąd wracam?
- z ciucholandu?- powiedział Jared
- siedź cicho nieudaczniku!Ja, it's me powracam z Prestiż Awards.Właśnie dostałem nagrodę za najlepszy tomik wierszy "Do ciasta i do srania"
Kiedy babka Arka polewala kielicha postanowiłam napisać do Andy'ego
Ja:"Będziesz na sylwku?"
Andy : "Może..."
-no to zdrowie za mnie, za gwiazdę. Życzę sobie samych sukcesów, a wam zdrowia - wzniósł toast Arek.Wszyscy łyknęli.Za pierwszym razem jest ciężko,ale później przeleci jak woda.
Była godzina 20 więc pora włączyć TVP.Na samym początku zobaczyliśmy polskiego dinozaura Maryle Rodowicz.Wszyscy byli nią zachwyceni, aż sama chciałabym ubrać się tak na swoją noc poślubną.Impreza rozkręciła się bardziej.Poszłam do kuchni po kilka przekąsek, ponieważ ludzie rzucali się na jedzenie jak wygłodzeni żydzi na kromkę chleba.Gdy byłam w kuchni usłyszałam głośne uderzenie.Spojrzałam za siebie był to Rook.
- co ty robisz? - zapytałam ze zdziwieniem
- włamuje się na waszą imprezę - powiedział jak gdyby nigdy nic i poprawił koszule - no to gdzie alkohol?
- w salonie - pokazałam mu kierunek palcem
Po pewnym czasie do kuchni weszła Ola
- masz gościa - za nią wszedł Andy
- cześć - powiedział
I nastała niezręczna cisza.
- mam wino - ponachał butelką.
Byliśmy wszyscy w salonie każdemu dopisywał humor.
- uwaga, uwaga! A teraz przemienie wodę w wino - wstał Jared po czym wziął alkohol i rozcięczył go z wodą.Zauważyłam, że Kell i Andy nie skaczą sobie do gardeł
- no to na lewą nóżkę - powiedział jeden do drugiego.Nareszcie wszyscy byli szczęśliwi.Zobaczyłam, że małe murzyniątko siedzi smutne, podeszłam do niej
- chcesz z nami jechać nad morze? - zapytałam ta pokiwala głową.Nikt nie wie czy mówi jak ucywilizowany człowiek .- a widzisz tych pijanych panów przy stole? -wskazałam jej palcem.-weź ich portfele i przynieś je do nas
Ta wstała i zaczęła czaić się za pieniędzmi.Teraz tylko czekać...Choć niech raz się do czegoś przyda.
Usiadłam przy stole.
-to mówicie, że chcecie wyjechać nad morze?-zaczął dyskutować Rook - to się dobrze składa kręcę interes na szaro.Mam tam kilka domków możecie coś wynająć. - i przegryzł ogórka kromką ze smalcem.
No i wakacje mamy załatwione.
Była godzina 23:59.Podeszliśmy do okna zobaczyć fajerwerki.Niektórzy nie ruszyli się z miejsca bo nie byli w stanie.Ahh Wrocław wyglądał pięknie.Nareszcie nie musimy się niczym przejmować.Jak to mówią "nowy rok nowy ja".Nie ma już Mariana, patologa nekrofila.Wszystko wróciło do normalności.
Nie wiem, która była już godzina.Prawie wszyscy byli w stanie zgonu.Wyszłam do łazienki bo poczułam, że wszystko wraca.Po drodze widziałam jak Ola i Adam całują się gdzieś w kącie.Jak widać już wrócili do siebie, a wystarczył tylko alkohol żeby się ponownie zakochać.Po zwróceniu zawartości mojego żołądka zobaczyłam odbijajacego się od ściany Andy'ego.
-No to ja będę już jechał - powiedział.Ledwie
- czym będziesz jechał?Jesteś pijany nie wiesz co robisz.
- mam zaparkowany rower - wtedy podszedł i daliśmy sobie po soczystym buziaczku.
- ale masz dziewczynę -powiedziałam
- no tak...Będę już jechać.Już się więcej nie zobaczymy.Wyjeżdżamy do warszawy do mojej kawalerki.
Wtedy wyszedł.Poczułam się jakby ktoś uderzył mnie w ciężarny brzuch.No cóż został mi mój gangster.Wkońcu muszę kogoś wybrać.Wyszłam przed dom żeby zobaczyć jak mój ex książę wraca do siebie do domu.Zaczął startować swoją maszyną gdy nagle upadł i urwał lampkę od rowera.Zachowywał się jak typowy Włodek wsi.W oczach miałam łzy, a w głowie miałam tekst znanej piosenki "żegnaj kochanku mój wróć kiedyś wróć " Wchodząc do domu potknęłam się o czyjeś buty i tak leżałam.
Pare godzin później obudziłam się z helikopterem w głowie.Cały czas nuciłam sobie piosenkę Zenka.Nie pamiętałam kilku scen z imprezy, ale to znaczy, że było przednio.Weszłam do salonu tam nikogo już nie było.Syf jak był tak został.To będzie długi dzień.Poszłam do mojego pokoju.Na stoliku zobaczyłam kupkę pieniędzy.Jak dobrze, że Kell wziął swojego małego czarnucha. No cóż skoro mamy już pieniądze na wakacje pora zabrać się za pakowanie.
------------------------------------------
Także to już jest koniec naszej przygody z "Wrocławskim snem".Fajnie było tworzyć takie głupoty wiedząc że ktoś chce to przeczytać.
Dziękujemy naszym wiernym fanom za, to że pierwszy raz w naszym marnym życiu osiągnęliśmy mały sukces.Dziękujemy też naszym przyjaciołom za to że zgodzili się na umieszczeniu ich w tej powieści.
CZYTASZ
Wrocławski Sen - Andy Biersack, Adam Lambert, Jared Leto, MGK, Bill Kaulitz
FanficTrzy przyjaciółki postanowiły przeprowadzić się ze wsi New York do polskiej metropolii Wrocław.Na początku wiodą spokojne życie robiąc najgłośniejsze imprezy w swoim garażu rowerowym.Od czasu masła orzechowego wszystko zaczęło się zmieniać. Jared...
