2

3.1K 217 20
                                        

- Co ty tutaj robisz? - pada głupie pytanie z moich ust.

- Ubiegam się o pracę. Nie rozumiem, to.. wszystko jest twoje? - otwiera szerzej oczy, kiedy kiwam głową na tak.

- Wow. - to jedyne, co mówi.

Zajmuję miejsce na przeciwko mnie i wyciąga z teczki jakieś papiery, które podkłada mi pod nos.

- Co to? - pytam.

- Świadectwa.

- Nie będą potrzebne. - mówię.

Mam ochotę, żeby już stąd poszła, ale muszę odbyć z nią rozmowę, aby nie wyglądało to, tak jakbym sprawy prywatne wiązała z firmą.

- Opowiedz coś o sobie. - mówię szorstko, kiedy wspomnienia zalewają mój umysł.

- Może po prostu wyjdę? To oczywiste, że nie dasz mi tej pracy. - sugeruje.

Kobieta powoli wstaje i pakuje swoje papiery do teczki.

- Siadaj. Dam Ci tą pracę. - odzywam się.

- Co? - jest w szoku.

- Nie mieszam spraw prywatnych w firmę. Wiem, jaką skończyłaś szkołę i wiem, że jesteś kompetentna. Nie mam zamiaru roztrząsać przeszłości.

- Dobrze w takim razie. Od czego mam zacząć? - pyta rozkojarzona rozglądając się na boki. 

Zdjęcie widniejące na ścianie przykuwa jej uwagę. Dostrzegam jej szok, który maluje się na jej twarzy.

- To twoje dziecko? - pyta.

- Tak i mój mąż. Możesz zacząć od jutra, jeśli ci to odpowiada. - mówię.

Na chwilę jej wzrok utkwiony jest w mój.

- Dobrze. Zacznę od jutra. - mówi pośpiesznie oblizując usta.

- Lauren? - odwraca się przed drzwiami.

- Tak?

- Przepraszam za to. - mówi cicho.

Patrzę na nią i nie odzywam się. Naciskam guzik, który otwiera drzwi i odwracam wzrok.

To nie jest wybaczalne, ale da się zapomnieć.

Seven years old camrenOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz