Bardzo krótki (potraktujcie to jako znak,że żyję i wróciłam )ckliwy rozdzialik. Jeśli ktoś tu jest , dziękuje.
Możliwe błędy,nie mam bety.
***
Liam tankował swój samochód, kątem oka obserwując zamyślonego Zayna.
Artysta z zaangażowaniem wpatrywał się w sklepowe półki z chrupkami, analizując na jakie ma właśnie ochotę.
-Wybrałeś już coś ?- Atleta podszedł do niego,wyciągając z tylnej kieszeni portfel a następnie podchodząc do kasy.
-Trzecie stanowisko- Rzucił do kobiety za ladą,która leniwie żuła gumę ,wbijając sumę na kasę.
-I te chrupki !- Mulat wychylił się zza ramienia swojego chłopaka, podając kasjerce trzy paczki przekąsek oraz rzucając Payno uroczy uśmiech.
Cieszyły go nawet tak małe rzeczy, co według kapitana było niesamowite i cudowne.
Gdy kobieta wydała mężczyźnie resztę i paragon, uczniowie udali się do samochodu.
-Jaki jest plan naszej wycieczki?- Sportowiec przekręcił kluczyk,odpalając silnik.
-Czy to ważne? Jedźmy do przodu ! Znajdziemy coś ciekawego to się zatrzymamy. Tak jak zawsze zresztą- Malik ucałował policzek ukochanego, wpychając sobie do ust kilka smakołyków.
-Fuuuuuj- Liam zaśmiał się, udając obrzydzenie, gdy ścierał niedbale okruszki z policzków.
-Chrupeńke?-Zachichichotał malarz, podgłaśniając radio.
To był ich mały zwyczaj. Przypadkowe wyjazdy. Po prostu budzili się rano, czując, że chcą dziś odkryć jakieś nowe miejsce. Nie dbali wtedy o lekcje, o troski czy zmartwienia. Wsiadali do samochodu sportowca, jadąc prosto przed siebie w akompaniamencie muzyki The Beatles. Co jakiś czas śpiewali lub kradli sobie małe pocałunki. Nie byli obserwowani, nikt ich nie znał , byli wolni.
Wschodzące słońce i woń poranka mąciły im w głowach, powodując relaksującą atmosferę. Liam nie należał do osób lubiących afiszować się swoimi uczuciami. Był twardy i nieugięty. Chciał też, by ludzie tak go pamiętali. Jako stanowczego i bezuczuciowego kapitana któremu strach podpaść. Jego ciepła strona zarezerwowana była tylko dla Zayna,który całkowicie rozumiał ukochanego. Nikt nie musi wiedzieć,że są razem,najważniejsze ,że oni sami są przekonani co do swoich uczuć. Poznawali się miesiącami, badając nieznany grunt bardzo nieśmiało i spokojnie. Byli młodzi,mieli czas.
Teraz mija rok od kąd ich relacja weszła na wyższy poziom. Życie ich obu mocno się zmieniło. W samotnym i zimnym domu Liama zagościło ciepło, obrazy i druga szczoteczka do zębów. W mieszkaniu artysty natomiast wszędzie można było zauważyć duże bluzy, mnóstwo zdjęć i ciepło. Matka Malika pokochała osiemnastolatka jak swego syna. Nauczyła się nawet kilku jego ulubionych przepisów, częstując go ich owocami po powrocie ze szkoły.
-Za dwanaście kilometrów jest śliczny park widokowy z wodospadem. Możemy tam się zatrzymać i posiedzieć. Chciałbym cię też namalować- Mulat uśmiechał się uroczo, unosząc wzrok znad mapy.
- Co tylko sobie zażyczysz - Liam odpowiedział mu tym samym, czując motylki w brzuchu.
Ma je od kąd pierwszy raz spojrzał w oczy swojemu chłopakowi. Jakimś dziwnym trafem dalej nie odleciały...
* * * *
Harry kończył pisać sprawozdanie z zajęć, gdy zegar w pokoju nauczycielskim wybijał czternastą. Od kilku godzin musiał zajmować się papierkową robotą,ponieważ dziś nie było spotkania jego kółka. Na szczęście młody nauczyciel nie spotkał Nicka, bojąc się skrycie jego reakcji.
Wczoraj oberwał dość mocno od Lou.
To nie tak, że mu się nie należało,jednak teraz Styles był sam i jakoś nie ciągnęło go do krzyków czy kłótni. Istniało prawdopodobieństwo,że Grecki bóg zechce załapać go po szkole, w drodze do domu .
Tutaj jednak Harry miał plan. Za dwadzieścia trzy minuty miał przyjechać po niego Louis. Sam zaproponował podwózkę (w zamian za maraton filmów Disneya i może troszkę z troski o nauczyciela, ale to nie ważne )
Oboje mieli iść na szybki obiad a następnie niebieskooki uda się z Hazzą do wydawnictwa uzupełniać ostatnie podpisy w sprawie wydania ,,Kiwi".
Harry nie krył swego podekscytowania,szczególnie ,że jedna z większych gazet w Londynie napisała o nim artykuł, oczekując jego debiutu. Styles dalej nie mógł uwierzyć ,że wydawnictwo znalazło jego malutkiego bloga z twórczością .
-Co ci tak dziś dopisuje humor ?-Nauczycielka historii szorstko zwróciła się do kolegi.
-Sam nie umiem tego wyjaśnić.-Odparł mężczyzna, odkładając kubek do zlewu i kierując się ku drzwią.
-Popraw kołnierzyk.- Dodał na odchodnym, wymownie zerkając na dużą malinkę na szyji kobiety, która automatycznie speszyła się .
-Oj Nick, Nick - Styles pokręcił głową z politowaniem.
On ma to już za sobą...
***
Postaram się to jutro poprawić.
Przepraszam
Kocham.
Dobranoc.
CZYTASZ
Cactus//Larry Stylinson
Fanfiction,,Dwójkę tych mężczyzn łączyły naprawdę dziwne stosunki. Delikatnie ujmując. Oprócz ciągłego ośmieszania, wywyższania się i poniewierania Harrym, Nicholas z nim sypiał. Równie brutalnie, bez uczuć i tylko wtedy, gdy sam miał na to ochotę. Przecież...
