Ana Heals jedynie piętnastoletnia dziewczyna upokażana, bita, psychicznie zabijana przez starszego brata i jego bandę kumpli. Jej samoocena przez wyzwiska i obelgi w jej kierunku została prawie bezpowrotnie zniszczona.
Co zrobi Ana?
Jakie jej będą d...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Stoję na Lini startu. Po mojej lewej jest mój ukochany braciszek, a po mojej prawej ten burak Luke. Mam przyciemnioną szynkę i nie widzą mojej twarzy, ale wciąż mi się przypatrują.
-Witam wszystkich na wyścigu.. - zaczął mówić gostek z głośnika- dziś gościmy naszą nie pokonaną Queen of Death.. Ciekawe czy pokona naszego króla?
O ciekawie Więc jestem znana? To dobrze. Wygram i pokaże im jak się jeździ! Na środek wyszła skąpo ubrana dziewczyna.
-Start!!! - dziewczyna upuściła chusteczkę i wszyscy ruszyli.
Na początku jechałam wolno, żeby zmylić kierowców, a potem przygazowałam i wyprzedziłam prawie wszystkich.. Został tylko Luke... Próbowałam go wyprzedzić ale się nie dał... Czas na zakręt... On powoli zwalnia, a ja dodaje gazu hhehehe Wyprzedzam go robiąc piękny drift na zakręcie i dojeżdżam do mety pierwsza.. WYGRAŁAM!!! Jak zawsze zresztą...
Zabieram należne od organizatora i wyjeżdżam z pieskiem opon... W oddali widzę tylko chłopaków biegnących do mnie... Ruszyłam do magazynu, odstwiłam motor, przebrałam się w to:
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
I pojechałam do najbliższego klubu na moim drugim dziecku :
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Gdy zajechałam oczywiście nie mogło się obejść bez napalonych wzroków nawalonych facetów. Postanowiłam nic sobie z tego nie robić i poszłam do baru. Jestem nie pełnoletnia ale od czego jest Gang co nie?
- Poproszę butelkę Jack'a Daniels'a - powiedziałam do barmana.
- Nie za dużo trochę? Wypijesz to sama? - zapytał. A ja dopiero teraz zwróciłam na niego uwagę. Miał on około 21 lat, wysoki blondyn, niebieskie oczy, przystojny i miał zarazliwy uśmiech. Uśmiechnęłam się do niego.
- Jak chcesz możesz się przyłączyć.. - powiedziałam i dodałam - Ana - i podałam mu rękę.
- Jack, zaczekaj zaraz kończę zmianę i pogadamy - obdarzył mnie tym uroczym uśmiechem,a ja tylko pokiwałam głową i otworzyłam butelkę whisky, która podał mi chłopak. Po pół godziny... Bo chyba tyle minęło, nie wiem jestem już trochę podpita, przychodzi do mnie Jack.
- Oj chyba tobie już wystarczy.. - powiedział, a ja zeszłam z siedzenia i omało co nie upadłam. - Chyba tak.. Czas na mnie.. - powiedziałam kierując się chwiejnym krokiem do drzwi lecz zatrzymały mnie duże dłonie.
- Chodź pomogę ci... Jestem samochodem podwioze cię, gdzie mieszkasz? - zapytał i wziął mnie na ręce - Mieszkam na ***-powiedziałam i po chwili odpłynełam. Cóż wypiłam całego wiskacza.
*Jack*
Dziewczyna odpłyneła mi w ramionach, świetnie..! Ale trzeba przyznać że brunetka jest niczego sobie.... Lecz to później, muszę ją zawieść do domu...
Po 15 minutach....
Dojechałem, widać, że jest bogata ma ogromną wille. Wyciągnąłem z jej torebki klucz(szukałem go pół godziny w tej zasranej torebce) otworzyłem drzwi,po czym wróciłem i zabrałem brunetke, i położyłem ja na kanapie. Zostawie jej numer mój na kartce, bo napewno chce się jeszcze z nią spotkać.
Zamknąłem drzwi od jej domu i odjechałem... Mam nadzieję, że dziewczyna się jeszcze odezwie.... Mam jej motor i co jest dziwne? To że to najnowsza Yamaha... Zapytam ja przy następnej okazji....
Time skip......
* Ana*
Obudziłam się na kanapie w wczorajszych ciuchach, co dziwne pamiętałam wszytko i nie miałam kaca. Potem poszłam się ogarnąć i przebrać. Zauważyłam karteczkę na stoliku obok kanapy, na której były napisane cyfry. No tak Jack, muszę mu później podziękować i zabrać od niego moj motor. Chłopaków jeszcze nie ma, pewnie wczoraj zabalowali i teraz męczą u kogoś kaca. Wykorzystam sytuację i porozkładam podsłuchy... Cóż.. Trzeba wreszcie wziąść się do roboty...
Wychodzę z pokoju i kieruje się do pierwszych drzwi obok schodów. Próbuję otworzyć ale ani drgną. Trudno muszę użyć wsówki. Po wygieciu jej w odpowiedni kształt, grzebie nim w zamku, który po chwili ustępuje. Rozglądam się po nim... Hmmmm..... Taki zwykły normalny pokój, niebieskie ściany biurko, wielkie łóżko... Ale chwila coś wystaje z szafy... Otwieram ja i to co tam widzę, mrozi mi krew w żyłach.
Wyszłam z niego szybko i nawet nie zwracając czy zamknęłam drzwi, zatrzasnełam się w pokoju. Szybko numer do Nate'a... Kurwa nie odbiera Frank odbierz..... Kurwa znowu nic Fee jesteś moją nadzieją... Nie odbiera Co oni zapomnieli o mnie? Dobra został Nathan Jeden sygnał..... Nic Drugi sygnał..... Nic Trzeci... Dobra rozłaczam się... Nie zdążyłam nacisnąć czerwonej słuchawki, a usłyszałam jego głos..
- Co jest?- zapytał zaspany? Przybiłam sobie mentalnego face plame. Różnica czasu u nich jest noc.
- Szybko daj mi Nate'a- powiedziałam pospiesznie
-Teraz zadzwoń... Rano - ziewnął
- Kurwa Nathan ruszaj ten zad i idź do NATE'A możemy mieć kłopoty!- wrzasnełam.
- O kurwa.... Już idę... - słyszę w słuchawce odgłos zamykany h drzwi a po chwili Nate się odzywa.
- No co jest? Co tak późno dzwonisz? Stało się coś?-powiedział Nate.
- Nate, któryś z nich wszystko o nas wie, mamy przesrane. Wszystkie dane, hasła, wyścigi, akcje... - powiedziałam szybko na jednym wydechu.
- Kurwa..!!! Zbieram ekipę i lecimy do ciebie, nie wychylaj się, ukryj się gdzieś. Będziemy jutro... - rozłaczył się..
No świetnie...... Ale czyj jest ten pokój? ############################ DUM... DUM DUM..... ALE SIĘ POROBIŁO CO SIE STANIE Z JACK'IEM, CZY DA MU SZANSĘ? CIEKAWI CZYJ TEN POKÓJ? CZEMU ONA JESZCZE ŻYJE? DOWIECIE SIE W KOLEJNYCH ROZDZIAŁACH....